
Zanim podniesiecie krzyk, że to zamach na demokrację, walka z opozycją czy PIS-owska rozprawa z przeciwnikami politycznymi chwilę się zastanówcie.
REKLAMA
Mówimy o ludziach, którzy od lat realizowali (dość nieudolnie, ale jednak) interesy Kremla. Politycy Zmiany wzywali do walki w oddziałach donieckiej i ługańskiej republiki ludowej. Występowali w telewizji rosyjskiej, chwaląc politykę Putina. Legitymizowali uznane za przeprowadzone w skandaliczny sposób referendum na Krymie. Głośno wspierali odpowiedzialnego za gazowanie obywateli Syrii Baszara al-Asada.
Za wzór demokracji przedstawiali Aleksandra Łukaszenkę - tego samego, który zorganizował szwadrony śmierci, które najpierw mordowały bezdomnych, później opozycjonistów (jest na ten temat bogata literatura). Zmiana urządzała prowokację przeciw ludziom krytycznym wobec ich polityki, kreując obrzydliwą nagonkę na Marcina Reya. Działacze składali zawiadomienia do prokuratury na artystów, krytykujących Putina. Ostatnio donieśli również na aktywistkę feministyczną za to, że powiedziała kilka słów prawdy w jednym z warszawskich kościołów.
Zmianę współtworzyli ludzie Falangi, utrzymującej ciepłe relacje z greckim, jawnie nazistowskim Złotym Świtem. Na portalach Falangi czytamy peany na cześć np. Muamara al-Kadafiego.
Jedyne co mnie dziwi to fakt, że polskie państwo podjęło działania tak późno.
