
Liberalne media już zaczęły przedstawiać Donalda Tuska jako polityka, który po zakończeniu kadencji Przewodniczącego Rady Europejskiej, mógłby powrócić jako zbawca narodu. Coraz bardziej europejski, wyrobiony i dostrzegający problemy, które wcześniej ignorował (np. zmiany klimatu) Tusk rzeczywiście jawi się jako polityk o dwie długości wyprzedzający Andrzeja Dudę i Beatę Szydło razem wziętych. Jednak to ten sam Tusk jest przyczyną tego co się wydarzyło, a nie lekarstwem na chorobę.
REKLAMA
Nie wierzycie, to posłuchajcie sobie obrad Sejmu Dzieci i Młodzieży. To 8 lat Platformy jest jedną z przyczyn skrajnie prawicowego, nacjonalistycznego skrętu. Dla młodych PO utożsamia się z przemocą policji, populistyczną i nieskuteczną polityką narkotykową i brakiem jakichkolwiek recept na poprawę sytuacji tych, którzy mają pod górkę. PO, w której kurs wyznaczał Donald Tusk nigdy nie pochyliło się chociażby nad faktem, że w Polsce 10 proc. dzieci i młodzieży do 18 roku życia żyje w skrajnym ubóstwie, czyli nie jest w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb. Podstawowych! Czyli zakupu taniej żywności, lekarstw i odzieży z marketów lub lumpeksów.
Tumiwisizm
Donald Tusk stworzył system tumiwisizmu. Nie próbował rozwiązywać żadnego palącego problemu społecznego. Decydował się na pozorne ruchy przez lata mamiąc ludzi np. ustawą regulującą status związków partnerskich, a w rzeczywistości nic z tym nie robiąc. Podobnie zignorował ogromne obszary biedy i wykluczenia. Zamiast załatwienia powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego i objęcia opieką zdrowotną wszystkich obywateli dostaliśmy drogi i nieefektywnych system eWUŚ. Dotacje z Unii Europejskiej stworzyły setki nieinnowacyjnych biznesów, które nie tworzyły ani wartości dodanej dla gospodarki, ani miejsc pracy. PO latami blokowała transformację energetyczną wspierając polski węgiel i blokując rozwój odnawialnych źródeł energii. To właśnie 8 lat PO to okres upowszechnienia się przekleństwa umów o dzieło, umów-zleceń z wynagrodzeniem poniżej płacy minimalnej ani jakichkolwiek cywilizowanych standardów. Bezpłatne staże w instytucjach publicznych (np. ministerstwach) to też rak, za który współodpowiedzialna jest Platforma.
Kto chce powrotu Tuska, ma krótką pamięć. Nie potrzebujemy emerytowanego lidera na białym koniu, który nie zamiast poważnej propozycji politycznej zbudował zdemoralizowaną partię władzy, która tam gdzie zachowała przyczółki (np. w Warszawie) cały czas zawłaszcza państwo, w sposób taki sam jak PiS na poziomie kraju. Często jest tak, że skompromitowani politycy, wracają w aurze zbawców na białym koniu. Mam nadzieję, że to jednak nie ten przypadek.
Taka opozycja to skarb
Coraz jaśniejsze staje się, że PIS-owi rośnie z powodu konkretnych rozwiązań w polityce społecznej. Rozwiązań które, jak słusznie zauważył Filip Springer, leżały na tacy. Odważna polityka mieszkaniowa? Ustawa jest w drodze. Ucywilizowanie zamówień publicznych. Został Senat i Prezydent (nota bene Platforma i Nowoczesna Ryszarda próbowały zablokować dobre rozwiązania). Koniec z sytuacji, gdy dzieci są skazane na dziedziczenie biedy swoich rodziców. Załatwione. Likwidacja śmieciówek? Kilka dobrych propozycji w realizacji i kilka w planach, od minimalnej stawki godzinowej, po możliwość automatycznego ustalania stosunku pracy przez Państwową Inspekcję Pracy. Opieka zdrowotna dla każdego. Radziwiłł powiedział, że popiera, a wiedząc, że budżetu to nie zrujnuje zapewne się dokona. PIS ma receptę na wieloletnie rządzenie, szczególnie jeśli alternatywą dla niego będzie szczerzący się z plakatu Schetyna, który wspólnie (choć na billboardzie samotnie) obroni demokrację (sic!), Tusk (odpowiedzialny za niedostrzeganie podstawowych problemów społecznych) czy śpiewający populiście od referendum ws. JOW-ów Komorowskiemu "Sto lat" Mateusz Kijowski.
Jak nie poważna lewica, to Jobbik
Poważna alternatywa musi polegać zarówno na kontestowaniu nacjonalistycznej, ultrakonserwatywnej i ignorującej środowisko polityki Prawa i Sprawiedliwości, ale też deklaracji, że nie ma powrotu do status quo. Takie poglądy konsekwentnie formułuje Partia Razem, choć jej głos, choć mądrzejszy i bardziej przemyślany, jest słabiej słyszalny niż KOD-u, w podobnym tonie próbowali się też wypowiadać Zieloni na jednym z marszów Komitetu Obrony Demokracji. I to raczej oddolna lewica (skazana na współpracę) zbuduje jakąś poważną propozycję niebędącą recydywą obojętności Tuska i Platformy. Bo jeśli nie, to o głosy wykluczonych mogą się upomnieć Ci, przy których PiS jest odpowiedzialną centroprawicą. Mamy już przykład Węgier, gdzie Jobbik dogania w sondażach Fidesz. Pompowanie neoliberałów to niestety prosta droga do tego scenariusza.
