Kiedy większość przechodniów na Manhattanie zaczyna wyglądać jak komitet poparcia Adama Jarubasa , to znak, że w Nowym Jorku zaczyna się wiosna. Nadchodzi ona w dniu Świętego Patryka, patrona Irlandii. Bo zieleń, to narodowy kolor Szmaragdowej Wyspy. A jej symbol to shamrock – czterolistna koniczyna.

REKLAMA
Z okazji imienin patrona Irlandii już od 235 lat odbywa się na Piątej Alei uroczysta parada, która w tym roku wypadła w miniony wtorek. Tym razem jednak towarzyszyła jej atmosfera skandalu. Bo owszem, kolorem pochodu wciąż był szmaragdowy, ale już chodniki wzdłuż trasy jego przemarszu, to raczej tęczowe. Paradzie towarzyszyły bowiem liczne, głośne i wyraziste protesty stowarzyszeń skupiających lokalne mniejszości seksualne.
Co ma święto Irlandczyków do „kochających inaczej”? Teoretycznie nic zgoła, ale problem w tym, że chodzi o Irlandczyków w Ameryce. A tu nawet owieczki paradujące w Chińskiej Dzielnicy z okazji rozpoczęcia Roku Owcy nosiły w tym roku tęczowe szarfy ruchu LGBT. Tego wymaga teraz w Stanach polityczna poprawność. Zwłaszcza, gdy obchody są oficjalne i publiczne, a tak właśnie ma się sprawa ze świętem Świętego Patryka.
W Nowym Jorku najważniejszym punktem oficjalnych uroczystości ku czci patrona Irlandii jest bowiem parada na Piątej Alei - najstarsza i największa z tutejszych parad etnicznych. Ale jednocześnie jest to jedna z nielicznych nowojorskich imprez publicznych, tak silnie osadzonych w kontekście religijnym. I mało, że religijnym. Chodzi bowiem o wyznawców katolicyzmu, który w oficjalnym nauczaniu nie akceptuje – jak wiadomo – niestandardowych orientacji seksualnych. Przemarsz Piątą Aleją pod zielonymi sztandarami rozpoczyna się zawsze mszą w katedrze pod wezwaniem Świętego Patryka – najważniejszej katolickiej świątyni mieście. A rolę marszałka parady pełnił w tym roku kardynał Archidiecezji Nowojorskiej – Timothy Dolan. Z pochodzenia też Irlandczyk.
Ta okoliczność rodzi oczywisty konflikt interesów między państwowym „wyznaniem” Ameryki, jakim jest polityczna poprawność, a mieszkającą tu społecznością irlandzką, tradycyjnie przywiązaną do katolicyzmu i stanowiska kościoła w kwestii „ związków partnerskich”.
Do tej pory Ratusz jakoś dogadywał się z Irlandczykami w temacie obecności na paradzie przedstawicieli władz miejskich. Zazwyczaj uczestniczył w niej osobiście urzędujący burmistrz. Tym bardziej, że według danych z najnowszego spisu powszechnego w Nowym Jorku mieszka w tej chwili ponad pół miliona Amerykanów pochodzenia irlandzkiego, a kolejne półtora miliona się do tego oficjalnie nie przyznaje. Irlandczycy stanowią więc jedną z największych mniejszości w mieście, a takiej liczby kart do głosowania nie lekceważy żaden rozsądny polityk.
Tymczasem wybrany w ubiegłym roku burmistrz Bill de Blasio już po raz drugi odmówił udziału w paradzie. Powód? Brak oficjalnej reprezentacji irlandzkich gejów i lesbijek.
W ubiegłym roku organizatorzy rzeczywiście nie zgodzili się, by organizacje spod znaku tęczy manifestowały swoje przekonania w kontekście parady ku czci patrona Irlandii, powołując się na dobre obyczaje. Marszałek zwrócił się do opinii publicznej i przedstawicieli ruchu LGBT o zrozumienie dla religijnego charakteru uroczystości i wzgląd na osobę świętego Patryka. Zwracano też uwagę, że geje i lesbijki mają przecież swoją osobną paradę na Piątej, w której – jeśli zechcą – mogą też swobodnie uczestniczyć przedstawiciele mniejszości seksualnych wywodzący się z Zielonej Wyspy. Bezskutecznie. Burmistrz nie wykazał tolerancji dla „ wrogów tolerancji” i nie wziął udziału w paradzie.
W tym roku organizatorzy trochę odpuścili trochę lesbijkom i gejom. Zgodzili się na włączenie do pochodu „ kochających inaczej” ze stacji telewizyjnej NBC – Out@NBC Universal. Dlaczego? A, bo telewizja NBC była medialnym patronem parady i pokazała na swoim kanale bitych sześć godzin relacji na żywo z jej przebiegu. Czego nie dokonała poprawność polityczna, udało się więc wreszcie mediom. No ale tak to już bywa w Ameryce, gdzie siła ( pieniądza) bywa czasem stawiania przed prawem. Także i tym „naturalnym”.
Dla burmistrza Demokraty to ustępstwo okazało się jednak zbyt skromne. Toteż znów odmówił udziału w paradzie na Piątej, choć tydzień wcześniej „był Irlandczykiem” na alternatywnej imprezie „ świętopatrykowej” na Queensie.
Tak więc – Irlandczycy znów manifestowali na Fifth Avenue dumę z pochodzenia z Zielonej Wyspy, ale znowu bez burmistrza i w atmosferze skandalu. Z tym, że większość przepytanych przez reportera NBC Irlandczyków, stojących wzdłuż trasy pochodu, uznała za skandal okoliczność, że organizacje LGBT próbują dyskredytować tradycję i zakłócać etniczno-religijny charakter uroczystości. Natomiast dla „ oficjalnych czynników” skandalem było, że się na to nie pozwala. A przynajmniej nie tak bardzo, jakby chciały.
Niemniej, we wtorkowe popołudnie wszyscy nowojorczycy znów stali się ( na chwilę) Irlandczykami.
No, może z wyjątkiem tych „ kochających inaczej”.