Call of Duty: Black Ops II
Call of Duty: Black Ops II

Seria Call of Duty to swoisty paradoks. Wydawane co roku kolejne części cyklu biją rekordy sprzedaży i generują dla Activision Blizzard milionowe zyski. Tymczasem w niemal każdej informacji o kolejnym CoD-zie natknąć się można na niechęć wobec cyklu, którego nowe części są według graczy „odgrzewanymi kotletami”. Zapowiedziany niedawno Black Ops II ma szansę wprowadzić powiew świeżości. Naprawdę!

REKLAMA
Pierwsza nowość – czas akcji. Call of Duty: Black Ops II zostanie osadzone w niedalekiej przyszłości, a konkretniej w roku 2025, zrywając tym samym z realiami współczesnymi (Modern Warfare) i zimnowojennymi (pierwszy Black Ops). Pojawią się jednak także fragmenty osadzone w latach 80-tych. Fabuła ma pokazać dalsze losy Aleksa Masona i jego potomka, Davida.
Druga nowość – futurystyczny sprzęt. Jako że gra osadzona zostanie w niedalekiej przyszłości, pojawi się nowoczesny sprzęt. Przy jego projektowaniu na potrzeby produkcji biorą udział współpracujący ze studiem Treyarch eksperci, tacy jak Peter Singer, waszyngtoński specjalista od futurystycznych broni.
Trzecia nowość – wprowadzona ma zostać po raz pierwszy w historii nieliniowość. Oznacza to, że w wybranych fragmentach rozgrywki gracz będzie mógł podjąć decyzję, która wpłynie na dalszy przebieg historii. W czasie niektórych misji pojawią się też drobne epizody, w czasie których będzie można zdecydować o ich zakończeniu. Część zadań gracz wykonać będzie mógł w dowolnej kolejności, co może również wpłynąć na fabułę. Postęp w rozgrywce zostanie pokazany na mapie kampanii, gdzie będzie można zdecydować się wykonać – uwaga – swoiste misje poboczne, tzw. Strike Force. Nie będą one ściśle powiązane z głównym wątkiem. Z drugiej strony jednak oferować będą różny typ rozgrywki – niektóre z zadań będą bardziej otwarte i pojawi się możliwość przełączenia na tryb generalski, w którym akcję gracz obserwować będzie w widoku z lotu ptaka. Tutaj będzie można wydawać proste komendy, niemal tak samo jak w RTS-ie.

Wojna słowna i kontrowersje prawne
O palmę pierwszeństwa na rynku FPS-ów walczą od kilku lat dwie firmy: Activision Blizzard – wydawcy serii Call of Duty – oraz Electronic Arts, który wydaje co dwa lata (naprzemiennie) nowe części Battlefielda i Medal of Honor. W ubiegłym roku pomiędzy oboma koncernami rozgorzała prawdziwa wojna marketingowa – PR-owcy obu gigantów w licznych wywiadach „obsmarowywali” konkurencję, często używając dość kontrowersyjnych i mocnych słów. Wygląda na to, że w tym roku będzie podobnie – już na drugi dzień po zapowiedzi Black Opsa II Kevin O’Leary, marketing owiec EA, stwierdził na Twitterze, że „gra wygląda biednie” i w tym roku Activision powinno dać sobie spokój z wydawaniem nowego CoD-a.
To nie jedyne kontrowersje jakie pojawiły się wokół nowej części Call of Duty. Za powstanie serii odpowiedzialne jest założone przez Vince’a Zampellę i Jasona Westa studio Infinity Ward. Kiedy firma została wykupiona przez Activision, a cykl okazał się przynosić krociowe zyski, zdecydowano przyspieszyć rozwój marki. Zdecydowano, że co kolejne części serii pojawiać się będą co roku, tylko że będą one tworzone przez dwie oddzielne ekipy – Infinity Ward i Treyarch. Każda z nich na zrobienie swojej gry ma dwa lata.
Sytuacja skomplikowała się, gdy w 2010 roku Activision zwolniło szefów Infinity Ward, Zampellę i Westa, za którymi poszła duża część pracowników studia. Wówczas rozpoczęła się batalia sądowa – panowie twierdzą bowiem, że firma dowodzona przez Bobby’ego Koticka nie zapłaciła im należnych tantiem za rekordową sprzedaż Call of Duty: Modern Warfare 2. W trakcie trwającego procesu na wierzch wyszły liczne, kontrowersyjne sprawy (Activision oskarża Westa i Zampellę o spiskowanie z EA, co w sumie jest możliwe – nowe studio obu panów, Respawn Entertainment, współpracuje teraz z „Elektronikami”). Niedawno zachodni dziennikarze z magazynu Game Informer dotarli do dokumentów dołączonych do sprawy sądowej, z których wynika, że Black Ops II złamało umowę zawartą z Infinity Ward. Dlaczego?
Jak wynika z dokumentów, w kontrakcie ze studiem znalazła się klauzula, z której wynikało, iż Infinity Ward miało wyłączne prawo do tworzenia nowych części Call of Duty z akcją osadzoną w czasach „postwietnamskich” lub niedalekiej przyszłości. A Call of Duty: Black Ops II (tworzone przez Treyarch) toczy się właśnie w niedalekiej przyszłości – w 2025 roku.
Niewykluczone jednak, że umowa została zmieniona, gdy Zampella i West zostali zwolnieni. Prawnik Eric Chad z kancelarii Merchant & Gold podejrzewa jednak, że w razie wygranej obu panów rozprawy – zaplanowanej na 29 maja – może dojść do zablokowania sprzedaży nowej części CoD-a. Uważa jednak, że jest to mało prawdopodobne i raczej Activision będzie zobowiązane do zapłaty odszkodowania. I rzeczywiście jest to możliwe – koncern zarabiający głównie na sprzedaży kolejnych odsłon cyklu będzie wolał zapłacić mniejszą kwotę niż stracić potencjalne duże zyski.
Kontrowersje kontrowersjami, ale jedno jest pewne: Black Ops II przyniesie do serii długo oczekiwany powiew świeżości. Zmiany planowane przez Treyarch mogą nawet zachęcić do gry graczy, którzy do tej pory omijali serię szerokim łukiem. Takich jak ja – a przyznam, że jestem bardzo zainteresowany nowym CoD-em.