
Stworzona przez George’a Lucasa saga „Gwiezdnych Wojen” to jedna z najpopularniejszych epopei, która wykroczyła poza filmy i przeniosła się także do książek, komiksów, a także gier. Branża wirtualnej rozrywki przez wiele lat nie miała swojej „oryginalnej” produkcji, która rozmachem mogłaby dorównać Star Wars. Do czasu – a konkretnie do momentu, gdy wydano pierwszą część Mass Effecta.
REKLAMA
Mass Effect to połączenie RPG-a ze strzelanką, która ukazała się w 2007 roku na Xboksie 360. Stworzona przez BioWare produkcja imponowała graczom i krytykom kompletnym i interesującym uniwersum, a także zapadającymi w pamięć bohaterami.
W 2148 roku ludzie odnaleźli Marsie ruiny obcej cywilizacji i tajemniczą technologię. Okazało się, że są to pozostałości po proteanach – starożytnej rasie, która zamieszkiwała galaktykę wiele lat wcześniej i w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Zostały po niej tylko przekaźniki masy – urządzenia umożliwiające podróż z ogromną prędkością. Dzięki temu człowiek po raz pierwszy nawiązał kontakt z obcą cywilizacją.
Okazało się, że ludzie nie są sami we wszechświecie – zamieszkują go także inne rasy, w tym dumni turianie, składające się wyłącznie z kobiet asari i mądrzy salarianie. Akcja Mass Effecta toczy się w 35 lat po nawiązaniu pierwszego kontaktu. Oto komandor Shepard, żołnierz specjalnej jednostki N7 ma szansę stać się pierwszym ludzkim Widmem: agentem do zadań specjalnych stojącej na czele znanej galaktyki Rady. Widma są ponad prawem i mogą robić wszystko, co tylko konieczne do wykonania zadania. Ewentualna nominacja Sheparda na agenta tej specjalnej jednostki jest niezwykle ważna – dzięki niej ludzie mogą zacząć liczyć się na międzygalaktycznej scenie politycznej.
Gracze spotykają Sheparda, gdy ten leci na Eden Prime – ludzką kolonię, na której odnaleziono proteański nadajnik. Misję kontroluje Saren – turiańskie Widmo będący jednym z najlepszych agentów. Saren jednak zdradza swoich niedawnych towarzyszy, w wyniku czego Shepard zostaje przyjęty do szeregu Widm i to jemu przypada zadanie odnalezienia zdrajcy. W trakcie zabawy okazuje się, że galaktyce zagraża znacznie większe niebezpieczeństwo niż zbuntowany turianin – Żniwiarze, rasa prastarych maszyn, które co kilkadziesiąt tysięcy lat, niszczą wszelkie życie we wszechświecie.
Nie będę się rozpisywał więcej o fabule, bo popsuję przyjemność z samodzielnego jej odkrywania – należy samemu poznać jej przebieg. Sama gra to połączenie shootera z RPG-iem, gdzie równie ważne, co celne oko, jest rozwijanie postaci. Na początku rozgrywki można dostosować Sheparda do własnych potrzeb zmieniając mu wygląd, wybierając pochodzenie i klasę postaci.
W czasie przygody komandorowi towarzyszą sojusznicy kompletowani w trakcie zabawy. Wśród nich są m.in. piękna asari Liara T’Soni, nadpobudliwy kroganin Wrex, czy pewny siebie turianin Garrus. Każdy z nich to postać o własnej osobowości i motywach, a rozmowy z nimi to sama przyjemność. W trakcie walk też są pomocni, ponieważ można skorzystać z ich umiejętności. Do tego dochodzi element charakterystyczny dla serii, czyli tzw. „epickość”. Do dziś mam w pamięci finałową walkę o Cytadelę z pierwszej części cyklu.
Jednym ważnych dla Mass Effecta aspektów są podejmowane wybory – gracze w czasie zabawy zdecydują o wielu rzeczach, w tym także o losie całej rasy. Najważniejsze jednak, że dzięki opcji importu zapisanych stanów gry, podjęte wybory mają wpływ na przebieg akcji w kolejnych odsłonach serii, dzięki opcji importu zapisanych stanów gry.
Trzy lata później, w 2010 roku, wydano kontynuację Mass Effecta. W drugiej części Shepard musiał rozwiązać sprawę porywanych przez tajemniczą rasę Zbieraczy ludzi, współpracując przy tym z kontrowersyjną proludzka organizacją Cerberus, której działania przez wielu traktowane są, jako akty terrorystyczne. Tym razem komandor musi skompletować zespół nowych i jeszcze bardziej zapadających w pamięć bohaterów (jak np. religijnego i mającego wyrzuty sumienia zabójcę Thane’a, czy Legiona, przedstawiciela gethów, rasy robotów). Wraz z postępami w zabawie ponownie okazuje się, że Zbieracze są w jakiś sposób powiązani ze Żniwiarzami.
W tym roku światło dzienne ujrzała długo oczekiwany Mass Effect 3. Tym razem walka ze Żniwiarzami przeniosła się na dobrze znany Shepardowi teren – Ziemię. Sama rozgrywka nie uległa większym zmianom, dodano jednak kilku usprawnień, jak np. możliwość turlania się bohatera. Gra jest idealnym zwieńczeniem trylogii – domyka istotne wątki i odpowiada na pytania, które pojawily się w poprzednich częściach (spora grupa fanów narzeka jednak na zakończenie, choć to akurat kwestia gustu). A wszystko to w naprawdę epickim stylu. Zupełną nowością jest sieciowy tryb kooperacji, w którym wcielając się w żołnierzy specjalnej jednostki N7 musimy odpierać ataki fal przeciwników współpracując z innymi graczami.
Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji zapoznać się z przygodami Sheparda, już wkrótce będzie miał do tego świetna okazję – firma Electronic Arts zapowiedziała niedawno, że 6 listopada na PC i Xboksie 360 (w późniejszym terminie na PlayStation 3) ukaże się zbiorcze wydanie serii, czyli Mass Effect Trilogy. Naprawdę polecam.
Aha – poniżej znajdziecie jeden z najlepszych zwiastunów „trójki”:
Piotrek.
