Star Wars - logo
Star Wars - logo

Po przejęciu LucasFilm i praw do "Gwiezdnych Wojen" przez Disneya od razu ujawniono plany, co do kolejnych filmów Star Wars. Tajemnicą były jednak zamiary nowego właściciela, co do osadzonych w tym kosmicznym uniwersum gier, a niedawne zamknięcie LucasArts (zasłużonej dla branży dywizji zajmującej się wirtualną rozrywką) i anulowanie szalenie ciekawie zapowiadających się projektów Star Wars 1313 i Battlefronta III nie napawało optymizmem. Nareszcie jednak spółka kojarzona głownie z Myszką Miki odsłoniła karty i ujawniła nowego właściciela growej licencji na przygody Jedi i Sithów - EA.

REKLAMA
Electronic Arts to branżowy gigant i jeden z największych koncernów na rynku gier (o tytuł ten rywalizuje z Activision Blizzard). We wpisie na firmowym blogi Frank Gibeau z EA poinformował o zawarciu porozumienia z Disneyem, w ramach którego "Elektronicy" bedą mogli tworzyć gry osadzone w świecie "Gwiezdnych Wojen".
Na razie Electronic Arts nie jest gotowe podzielić się jakimkolwiek szczegółami o pierwszych produkcjach, ale firma - ustami Gibeau - zapewnia, że te już powstają. Z wpisu wynika, że znajdują się one jednak dopiero ma wczesnym etapie projektowania. Wirtualne Star Wars są najwyraźniej priorytetem dla EA (i nic dziwnego) - koncern zaangażował do pracy nad grami swoje najlepsze studia. Nad własnymi gwiezdnowojennymi tytułami pracują DICE (twórcy serii Battlefield), Visceral Games (Dead Space) oraz BioWare.
Ci ostatni mają już spore doświadczenie w tym temacie - to ta ekipa odpowiedzialna jest za świetnego RPG-a Star Wars: Knight of The Old Republic. Fani od lat domagają się powstania trzeciej części serii (drugą zrobił Obsidian Entertainment), ta jednak była do tej pory poza zasięgiem, choć za swego rodzaju kontynuację BioWare uznaje wydane pod koniec 2011 roku MMO Star Wars: The Old Republic, aczkolwiek nie spełniło ono oczekiwań graczy. Ci woleli bowiem pełnolrwistego "rolpleja" nastawionego na rozgrywkę dla pojedynczego użytkownika.
Wszystkie gry Star Wars od EA mają działać na najnowszych wersjach silnika Frostbite - opracowanej na rzecz serii Battlefield przez studio DICE technologii, która wykorzystywana ma być w niemal wszystkich produkcjach "Elektroników". Aha - fabularne gry mają przedstawić nowe historie, ale mogą nawiązywać do filmowych pierwowzorów.
Pytanie tylko, jak na tę dosyć niespodziewaną decyzję zareagują sami fani "Gwiezdnych Wojen". Od wielu lat EA cieszy się złą, a często nawet bardzo złą opinią wsród graczy, którzy oskarżają koncern o niszczenie popularnych marek, wyciskanie ostatnich soków z podległych im developerów, zdzieraniu kasy (rozprowadzane cyfrowo dodatki, kody online pass ograniczające rynek gier używanych). A do tego dochodzi sporo wpadek, tak jak w przypadku premiery SimCity, kiedy to przez kilka dni od premiery nie działały serwery uniemożliwiające zabawę. Przełożyło się to na otrzymanie drugi rok z rzędu "Złotej Kupy" - "nagrody" przyznawanej przez internautów najgorszym firmom w USA w plebiscycie organizowanym przez Consumerist. W tym roku Electronic Arts wygrało w finale z Bank of America.
Jedno jest pewne - na efekt prac producentów podległych EA przyjdzie nam jeszcze sporo czasu poczekać. A nim nie zobaczymy choć jednego obrazka z nowych gier Star Wars, na wydawanie jakichkolwiek sądów jest po prostu za wcześnie.
Piotrek.