Wyzwaniem jest spisanie tego, co zapamiętałam. Zamknięcie w słowa, zdania - wydarzeń minionych... ukształtowały mnie, wyrzeźbiły - nie byłabym dziś osobą, jaką jestem. Kim jestem. Wydarzenia piękne i bardzo dziwne, czasami bardzo złe. To będzie pisanie o wielkim szcześciu i równie wiekim nieszczęściu. Czuję topornośc swojego pisania, długo nie pisałam. A to jest tak, jak z grą na fortepianie, po przerwie trzeba długo gamy, pasaże, etiudy, żeby rozruszac palce, giętkość przegubu, dłoni, żeby zmiękczyć uderzenie w ton, nie odbierjąc mu siły... Patronem przedsięwzięcia - wyzwania niech będzie mój kiedyś-przyjaciel, mistrz, rektor PWSFTviT w Łodzi, przyjaciel nie tylko mój... wielu studentów, pracowników Szkoły wspomina Go z czułością. On i prof. Maria Kornatowska. Spisanie tego też, co wiem o Edwardzie Stachurze, a co napisać mogę, czym mogę podzielić się. Napisanie o wydarzeniu - rewolucji - które zmieniło całe moje życie - przyjęcie Get, listu rozwodowego, w mojej obyczajowości, bardzo ważnego dokumentu. Spisywanie.
Czego chcę? - pozostawić ślad tego, co mi się w życiu przydarzyło.
