
Czy polska rodzina jest zagrożona? Najlepiej zapytać o to polskie dzieci. Dzieci biednych, chorych, zapracowanych, samotnych, często po prostu nieobecnych rodziców. A czy da się jej pomóc?
REKLAMA
Wielu polskich rodziców spędza lata pracując za granicą, by zapewnić dzieciom byt i wykształcenie. Inni borykają się z biedą, chorobami, wykluczeniem społecznym, depresją, alkoholizmem, seksoholizmem, zdradą współmałżonka, brakiem wsparcia. Brak też nad Wisłą odpowiednio dostępnej terapii dla par, która pozwoliłaby przezwyciężać kryzysy i wspólnie wychować dzieci. Rodziców nie ma w domach i nie zajmują się swoimi dziećmi - chłopcy wychowują się bez ojców, dziewczynki bez matek.
Konsekwencję takich - często niełatwych decyzji i trudnych wyborów - ponoszą najmłodsi. Borykają się z wieloma problemami, których nie mają dzieci z rodzin, gdzie rodzice nie musieli wyjeżdżać „za chlebem” lub pracować po czternaście godzin na dobę. Nie trudno zauważyć, że w takich sytuacjach rodzina nie spełnia swoich podstawowych funkcji socjalizacyjnych i opiekuńczych wobec dzieci.
Propagowanie i ochrona praw dziecka są dwoma kluczowymi celami UE, na które traktat lizboński kładzie dodatkowy nacisk. Dbając o zapewnienie praw dziecka uznaje, że każda polityka UE, która bezpośrednio lub pośrednio wywiera wpływ na sytuację dzieci, musi być opracowana, wdrażana i monitorowana z uwzględnieniem zasady zachowania najlepiej pojętego interesu dziecka. Gwarantuje prawo do ochrony i opieki koniecznej do zapewnienia dobra dziecka, uznaje potrzebę chronienia dzieci przed nadużyciami, zaniedbaniami i naruszaniem ich praw oraz przed sytuacjami, w których zagrożone jest ich dobro. Czy dbanie o rodzinę jest dbaniem o dzieci? Odpowiedź niby jest oczywista, ale żeby ją lepiej przetrawić, warto zajrzeć do Raportu o rozwodach, przygotowanego przez Fundację Mamy i Taty.
Ale to nie koniec. Jest jeszcze Konwencja o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r i ratyfikowana przez Polskę w czerwcu 1991 roku, która ustanawia status dziecka oparty na następujących założeniach:
1) dziecko jest samodzielnym podmiotem, ale ze względu na swoją niedojrzałość psychiczną i fizyczną wymaga szczególnej opieki i ochrony prawnej,
2) dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności i prywatności,
3) rodzina jest najlepszym środowiskiem wychowania dziecka, państwo ma wspierać rodzinę, a nie wyręczać ją w jej funkcjach.
1) dziecko jest samodzielnym podmiotem, ale ze względu na swoją niedojrzałość psychiczną i fizyczną wymaga szczególnej opieki i ochrony prawnej,
2) dziecko jako istota ludzka wymaga poszanowania jego tożsamości, godności i prywatności,
3) rodzina jest najlepszym środowiskiem wychowania dziecka, państwo ma wspierać rodzinę, a nie wyręczać ją w jej funkcjach.
Formułując ten katalog praw dziecka kierowano się zasadami: dobra dziecka, równości, poszanowania praw i odpowiedzialności obojga rodziców (państwo respektuje autonomię rodziny) oraz pomocy państwa (państwo zobowiązane jest do podejmowania wszelkich działań ustawodawczo-administracyjnych dla realizacji praw uznanych w konwencji). Czy dziś w debacie publicznej pamięta się jeszcze o tym dokumencie i jego postanowieniach? Czy polskie państwo faktycznie je realizuje?
Rodzina, by była trwała, musi zaspokajać potrzeby swoich członków na najwyższym poziomie. Potrzeby seksualne, duchowe, społeczne, intelektualne, materialne i ekonomiczne. Większość z tych funkcji rodzina wypełnia najlepiej i... najtaniej, zarówno w aspekcie medycznym, psychologicznym jak i ekonomicznym. To dlatego państwo przyznało jej konstytucyjną ochronę i dlatego regulacje prawne chroniące materialny status rodziny powinny być wspierane szczególnie przez państwo.
Nie sposób przy tej okazji nie popatrzeć w skrócie spojrzenie na niektóre uwagi zgłoszone do projektu ustawy o związkach partnerskich sprzed kilku dni:
Krajowa Rada Komornicza:
„Przepisy ustawy przewidują wprowadzenie zmian w ponad 150 ustawach, które w istocie sprowadzają się do zrównania instytucji związku partnerskiego z instytucją małżeństwa. Proponowanego związku nie sposób uznać za małżeństwo, ani też za rodzinę, stąd brak jest podstaw do zrównywania zakresu ochrony i opieki Państwa nad tego rodzaju związkami ”.
„Przepisy ustawy przewidują wprowadzenie zmian w ponad 150 ustawach, które w istocie sprowadzają się do zrównania instytucji związku partnerskiego z instytucją małżeństwa. Proponowanego związku nie sposób uznać za małżeństwo, ani też za rodzinę, stąd brak jest podstaw do zrównywania zakresu ochrony i opieki Państwa nad tego rodzaju związkami ”.
Sąd Najwyższy Biuro Studiów i Analiz:
„Autorzy projektu, przytoczywszy dane statystyczne o liczbie małżeństw zawartych oraz rozwiązanych przez rozwód wywiedli wniosek (pkt.10 s 22 uzasadnienia), że „koszty i ryzyka” pozostawania w związku małżeńskim przeważają nad korzyściami. Takie stwierdzenie dziwi, bo po co w takim razie dążyć do możliwości zawarcia związku partnerskiego, który w projektach ukształtowano jako quasi małżeństwo”. (…)
Ocena (…) ewentualnej regulacji ustawowej odnośnie osób tej samej płci, pozostających w trwałych związkach wymaga analizy uwzględniającej zobowiązania prawnomiędzynarodowe z rozważeniem konsekwencji mogących wynikać z (…) orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, z którego nie wynika jednak zobowiązanie Polski do niezwłocznego uregulowania omawianej problematyki wg. „modelu małżeńskiego”.
„Autorzy projektu, przytoczywszy dane statystyczne o liczbie małżeństw zawartych oraz rozwiązanych przez rozwód wywiedli wniosek (pkt.10 s 22 uzasadnienia), że „koszty i ryzyka” pozostawania w związku małżeńskim przeważają nad korzyściami. Takie stwierdzenie dziwi, bo po co w takim razie dążyć do możliwości zawarcia związku partnerskiego, który w projektach ukształtowano jako quasi małżeństwo”. (…)
Ocena (…) ewentualnej regulacji ustawowej odnośnie osób tej samej płci, pozostających w trwałych związkach wymaga analizy uwzględniającej zobowiązania prawnomiędzynarodowe z rozważeniem konsekwencji mogących wynikać z (…) orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, z którego nie wynika jednak zobowiązanie Polski do niezwłocznego uregulowania omawianej problematyki wg. „modelu małżeńskiego”.
Komitet Nauk Prawnych:
„W odniesieniu do zasadności regulacji związków partnerskich nasuwa się, jako pierwsze pytanie, w czym tkwi zasadnicza nowość przedłożonego projektu. Wydaje się, że zmierza on do wprowadzenia związku partnerskiego, jako struktury quasi – małżeńskiej. Oryginalność i celowość tej propozycji jest jednak – według treści przedłożonego projektu – w przypadku związków różnopłciowych wątpliwa. Kwestia kluczową jest przyjęcie w uzasadnieniu, że ustawa nie spowoduje kosztów „koszty są niewielkie” s. 4 uzasadnienia. Czy to oznacza, że Autorzy uznają, że związki partnerskie będą pozbawione ex definitione wszelkich form wsparcia socjalnego, z których korzystają małżeństwa i rodziny niepełne?”
„W odniesieniu do zasadności regulacji związków partnerskich nasuwa się, jako pierwsze pytanie, w czym tkwi zasadnicza nowość przedłożonego projektu. Wydaje się, że zmierza on do wprowadzenia związku partnerskiego, jako struktury quasi – małżeńskiej. Oryginalność i celowość tej propozycji jest jednak – według treści przedłożonego projektu – w przypadku związków różnopłciowych wątpliwa. Kwestia kluczową jest przyjęcie w uzasadnieniu, że ustawa nie spowoduje kosztów „koszty są niewielkie” s. 4 uzasadnienia. Czy to oznacza, że Autorzy uznają, że związki partnerskie będą pozbawione ex definitione wszelkich form wsparcia socjalnego, z których korzystają małżeństwa i rodziny niepełne?”
Komitet Nauk Prawnych, dalej zauważa też, że:
„system prawny demokratycznego państwa powinien zapewniać obywatelom możliwości ochrony i realizacji ich interesów oraz potrzeb w maksymalnym stopniu o ile nie godzi to w inne konkurujące z tym interesy i dobra. (...) Nie ulega wątpliwości, że tak zwany tradycyjny model rodziny, ukierunkowanej na wychowywanie dzieci, stanowi wartość konstytucyjną, która powinna znaleźć urzeczywistnienie i realizację w procesie stanowienia prawa oraz w polityce władz publicznych. (…) Czy przedłożony projekt nie tworzy innego pola do nadużycia nowej instytucji dla osiągania korzyści podatkowych lub innych korzyści majątkowych? Czy projekt nie zaburza systemowo tradycyjnych regulacji prawa prywatnego np. przyznając partnerowi roszczenie o zachowek obok dzieci drugiego partnera?”
„system prawny demokratycznego państwa powinien zapewniać obywatelom możliwości ochrony i realizacji ich interesów oraz potrzeb w maksymalnym stopniu o ile nie godzi to w inne konkurujące z tym interesy i dobra. (...) Nie ulega wątpliwości, że tak zwany tradycyjny model rodziny, ukierunkowanej na wychowywanie dzieci, stanowi wartość konstytucyjną, która powinna znaleźć urzeczywistnienie i realizację w procesie stanowienia prawa oraz w polityce władz publicznych. (…) Czy przedłożony projekt nie tworzy innego pola do nadużycia nowej instytucji dla osiągania korzyści podatkowych lub innych korzyści majątkowych? Czy projekt nie zaburza systemowo tradycyjnych regulacji prawa prywatnego np. przyznając partnerowi roszczenie o zachowek obok dzieci drugiego partnera?”
To, czego potrzebujemy w obecnej sytuacji gospodarczej i demograficznej naszego kraju, to polityka prorodzinna - spójna, konsekwentna, uwzględniająca dobro rodziny i dziecka.
Karolina Liberadzka-Czubowska
Autorka to prawnik i specjalista w zakresie audytu wewnętrznego. Jest żoną i mamą dwóch synów. Pracuje jako urzędnik w administracji. Razem z mężem działa w Fundacji Pomoc Rodzinie, prowadząc warsztaty dla małżeństw.
