Papież inauguracyjną homilię pontyfikatu zaczął od przywołania osoby św. Józefa. Zaczął od mężczyzny. Nie jest to fakt bez znaczenia. Święty opiekun Jezusa - bez skóry, fury i komóry, czysty, wierny, cichy i pokorny, pracowity, oddany Bogu, żonie i dziecku, rozmodlony, łagodny, zdecydowany - pasuje do naszych czasów jak kwiatek do kożucha.

REKLAMA
Poruszyło mnie to przenikliwe spojrzenie papieża, który mówił o mężczyźnie, opiekunie matki i dziecka. Święty Józef, który z miłością opiekował się Matką i z radością poświęcił się wychowaniu Dziecka. Tylko tyle i aż tyle. Kogo dzisiaj na to stać? Kto ma na to ochotę i czas?
Ks. Pawlukiewicz, znany warszawski kapłan, w jednym z wywiadów przywołał kiedyś badania pokazujące, że jeśli w niewierzącej rodzinie matka się nawróci, to w 13% przypadków "pociąga" za sobą męża i dzieci. Jeśli nawróci się ojciec, to odsetek nawróconych rodzin wynosi wtedy ponad 90%. To znaczące dane, pokazujące, jak wielki jest wpływ mężczyzny i jego pracy nad sobą na jego bliskich.
Myślę, że od nawrócenia mężczyzn wiele zależy. Mówi się, że rękach mężczyzny jest troska o dobrobyt rodziny, czyli walka z ubóstwem. Nie da się ukryć, że w dużej mierze dotyczy to także ubóstwa duchowego. Jak mężczyzna ma realizować swoje powołanie do bycia opiekunem? Ma być obecny, z troską i miłością towarzyszyć w każdej chwili kobiecie i dzieciom. Od małżeństwa, narodzin dzieci, przez wiek nastoletni, u boku matki, w pogodnych i trudnych wydarzeniach życia rodziny. W chwilach niepokoju i radości, w dramatycznych chwilach i w życiu codziennym, w domu i w pracy. Jest „opiekunem”, bo umie słuchać Boga, pozwala się prowadzić Jego wolą i właśnie z tego względu jest jeszcze bardziej troskliwy o powierzone mu osoby, potrafi realistycznie odczytywać wydarzenia, jest czujny na to, co go otacza, i potrafi podjąć najmądrzejsze decyzje - powiedział papież.
Nie podda się lękom o byt, gdy straci pracę, gdy zabraknie pieniędzy. Nie podda się presji dążenia do życia na coraz wyższym - może niepotrzebnie - poziomie, za cenę zupełnej nieobecności. Wie, że musi być obecny. Mężczyzna oddany kobiecie, to gwarancja szczęśliwego małżeństwa. Mężczyzna oddany żonie i dzieciom, to gwarancja szczęścia rodzinnego. Ojciec podejmujący wyzwanie bycia opiekunem duchowymi swojej rodziny, to nieocenione dobro.
Na koniec krótka obserwacja z podróży po Mazowszu, w kierunku na Ciechanów. Nowoczesny pociąg, ciepło, czysto. Godzina 7.40. Młody chłopak siedzi obok konduktora. Czeka na wypisanie biletu karnego. Widać w jego postawie brak nadziei. Źrenice rozszerzone, zapach alkoholu. Wpatrzony w swoja komórkę. Z czego to wynika? Czytam gazetę. Na zdjęciu Papież Franciszek. Chłopak zerka mi przez ramię. Patrzę na niego - uśmiecha się i przeprasza, że podgląda. Nic nie szkodzi - mówię, - też mi się to zdarza. - Pani lubi czytać takie gazety? Nie widzi jaka to gazeta, ale wszędzie ten papież. Tak, lubię.
Kolejny dzień, godzina 8.00. Mężczyzna po 50. Zaprasza kobietę stojącą obok, by usiadła. Je kanapkę, rozmawia z kolegą naprzeciwko. Narzeka, że dzieci potrzebują od niego ciągle pieniędzy. Pani do szkoły jedzie? - pyta i patrzy na mnie. Nie - odpowiadam. Do chłopaka? Nie daje za wygraną. Uśmiecham się. Wyjmuje z kieszeni 250 wódki i popija kanapkę. To dla zdrowia.
Konduktor opowiada o chłopakach, którzy wracają po tygodniu pracy na wieś i po drodze przepijają wypłaty. Najpierw widzi ich w pociągu z dziewczyną, dzieckiem. Później jeżdzą już sami.
Z obcego podwórka podobne obserwacje. Msza Św. w USA - kazanie o ojcostwie, o skutkach jego braku w naszym życiu. Na koniec zaproszenie od kapłana - podejdźcie wszyscy, którzy pragniecie być przytuleni przez Ojca. I ogromne zaskoczenie, gdy ustawia się kolejka wiernych. Podchodzą, przytulają się, trwają w uścisku. Jedni krócej, drudzy dłużej, nie chcą odejść. Kapłan nie może pierwszy przerwać uścisku. Wie, że wielu z nich było odtrąconych przez swoich ziemskich ojców - tym bardziej szukają oparcia w tym jedynym Ojcu. Czeka, aż każdy uzna sam, że już wystarczy.
Ojciec jest potrzebny, by pomóc zdobywać świat. Trzeba uczyć się tego, jak być dobrym ojcem. Może - jak zachęca Franciszek - od św. Józefa?
Karolina Liberadzka-Czubowska