bł. Pier Giorgio Frassati
bł. Pier Giorgio Frassati www.kul.lublin.pl

Emocje związane z decyzją Konferencji Episkopatu Polski o zmianie treści czwartego przykazania kościelnego nie gasną. Hierarchom dostaje się z obu stron – od jednych, że zmieniają to, co powinno być stałe, od drugich, że zmieniają zdecydowanie za wolno i nie to, co trzeba. To dobry moment, żeby zatrzymać się na chwilę i zastanowić w ogóle nad istotą świętowania piątku. Tak, świętowania - rozumianego jako prywatny podziw każdego z nas dla Giganta, który dwa tysiące lat temu uciszył tłum zgromadzony na Golgocie. Jeśli w tym dniu ten podziw będzie w nas żywy, nie będzie miało znaczenia którego dnia weekendu spotkamy się z przyjaciółmi.

REKLAMA
Na początku trzeba powiedzieć głośne „stop” tym wszystkim, którzy w decyzji o zmianie treści przykazania kościelnego upatrują zapowiedzi marszu na Watykan – rozluźnienia etyki seksualnej, usankcjonowania antykoncepcji, rozwodów i zmiany całego areału „popularnych” dogmatów, które uwierają wielu członków i komentatorów Kościoła Katolickiego.
Dekalog to rzecz święta, dana od Boga mądrość, która jednocześnie przerasta i tworzy człowieka przez całe życie. Kibice jednej z drużyn skandują czasami: „Deyna Kazimierz. Nie rusz Kazika, bo zginiesz”. Krzyknąłbym podobnie na tych, którzy spróbują majstrować przy pierwszym, szóstym czy każdym innym przykazaniu. Przykazania kościelne to normy "techniczne", które pozwalają katolikowi wzrastać, porządkować jego życie wiarą. Jeśli ktoś uzna, że taka norma powinna ulec zmianie – zapamiętam to, ale nie będę się nad tym trząsł. Zmartwię się jednak, jeśli ten dzień – poza smacznym łososiem i bezalkoholowym soczkiem nad rzeką – nie będzie się różnił niczym od każdego innego w tygodniu. Chrześcijaństwo to nie jest religia Księgi i przygarbienia nad rytuałami, to religia miłości. Mądrze pisał niedawno w jednym z felietonów Szymon Hołownia, że człowiek powinien się równie mocno spowiadać „z Hymnu o Miłości”, a więc swoich zaniedbań, jak ze swoich brudów.
W Internecie popularność zdobywają różnorakie memy ze znanymi, uśmiechniętymi ludźmi i napisem „piąteczek”. Tak powinien spędzać ten dzień chrześcijanin. Uśmiechnięty, mający w sobie życiową moc, którą może dzielić się z innymi. „Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu” – to słowa Jezusa z Ewangelii św. Mateusza. Mądry umiar i prawdziwość ponad smutną minę i samotność. Ale także rezolutność wtedy, kiedy nasza wiara wymaga charakteru.
Jak Pier Giorgio Frassati, włoski błogosławiony, patron studentów, który potrafił bawić się na suto zakrapianych winem imprezach (zachowały się zdjęcia) i popalać fajkę, którą hagiografowie mu później zamalowywali na zdjęciach, ale jednocześnie potrafił zagonić do różańca cały wagon pociągu, do którego wsiadał.
Michał Grodzki