
Przed kilkoma dniami argentyńskie feministki, uczestniczące w Krajowej Konferencji Kobiet, w liczbie kilku tysięcy przypuściły atak na katedrę w San Juan. Drogę zastąpili im młodzi katolicy, którzy nie dopuścili do profanacji świątyni. Zostali za to wyzwani, opluci i poniżeni. Spalono także kukłę przedstawiającą papieża Franciszka.
REKLAMA
Nie będę się rozwodził nad skandalicznym zachowaniem argentyńskich feministek. Można to samemu zobaczyć na dostępnym w Internecie filmiku (uwaga! zawiera treści wulgarne).
Nie będę się zastanawiał, gdzie w czasie zdarzenia była policja, bo nie mam na to wpływu. Nie będę narzekał, że o opisywanym zajściu trudno przeczytać w głównych mediach, czy to polskich czy zagranicznych, bo prześladowania chrześcijan to niezbyt popularny temat.
Skupię się na postawie tych młodych katolików, którzy własną piersią (dosłownie) bronili tego, co dla nas bezcenne. Trzymając się ramię w ramię, utworzyli żywą ścianę, która nie pozwoliła szalejącym feministkom wejść do kościoła i go sprofanować. Modlili się różańcem w czasie gdy wokół nich skandowano antyklerykalne hasła i rzucano wyzwiskami. Na filmie widać, w jaki sposób byli prowokowani, opluwani, brudzeni farbą. Ich postawa jest wielkim w kontraście z agresją feministek. Nie odpowiadają na nią wyzwiskami, odpowiadają spokojem i modlitwą. Nie odpowiadają przemocą. Zgodnie z Jezusową radą nadstawiają drugi policzek.
A mogli przecież odpowiedzieć nacierającym feministkom tymi samymi wyzwiskami i gestami, mogli też spróbować je siłą przegonić. Mogło dość do bójek, pewnie też do rozlewu krwi. Ale to właśnie wyróżnia chrześcijan: nie oko za oko, nie ząb za ząb lecz "miłujcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie tym, którzy was przeklinają".
Jestem niemal pewien, że stojący przed katedrą katolicy różaniec odmawiali w intencji skaczących naprzeciw nich feministek, w których starali się dostrzec dobre kobiety, którym tylko ktoś wmówił nienawiść do Kościoła i podjudził do tej burdy.
O ile spokojniejszym miejscem byłby świat, gdybyśmy wszyscy na ludzi, którzy wyrządzają nam krzywdę, potrafili patrzeć tak jak oni.
Karol Olszewski
