Załóżmy, że miasto ma do wydania 200 000 zł na szeroko pojętą promocję. Mało. Kwotę można wydać na stworzenie profesjonalnego spotu telewizyjnego i emisję w jednym z ogólnopolskich kanałów tematycznych. Osobiście nie wierzę w siłę klasycznych mediów jako środka budowania silnej pozycji, wizerunku miasta. To media drogie i w związku z tym miasta nie planują w nich długofalowych, spójnych kampanii. Wyjątkiem jest Gdańsk nieprzerwanie wykorzystujący szeroko pojęte hasło „Wolności”.

REKLAMA
A gdyby 200 000 zł zainwestować w dwadzieścia ekologicznych latarni ustawionych wzdłuż reprezentacyjnej alei miasta?
[aukcja] - http://allegro.pl/20-szt-x-latarnia-led-ekran-sloneczny-wiatrak-i2109704183.html
logo
fot. EcoFriend

Gdyby jeden z urzędników otrzymał 1000 zł za nadgodziny, za rozsyłanie informacji do mediów o ekologicznej, nowoczesnej inwestycji. Mamy wątek inwestycyjny, ekologiczny, nowoczesny, pionierski, estetyczny.. Mieszkańcy poczują w żaglach powiew nowoczesności. Dziennikarze otrzymają ładny obrazek. Miasto poza efektem świetnego PR- u zaoszczędzi energię, pieniądze, a lokalizując latarnie w odpowiednim miejscu wypozycjonuje w mediach wątek atrakcyjności turystycznej (np. zabytkowy Rynek Miejski) lub atrakcyjności inwestycyjnej (np. ulica o charakterze biznesowym).
Tylko kto zaryzykuje pierwszy?