Warszawski film reklamowy na EURO2012 skrócono o 16 sekund. Kto widział w nim zboczeńca już nigdy więcej go nie zobaczy. Uciekł.

REKLAMA
Przeczucie podpowiada mi, że przy produkcji reklamy Warszawy za dużo do powiedzenia miał zleceniodawca (urząd). Za mało specjaliści. Ktoś postawił sobie za honor pokazanie co drugiego budynku i co trzeciego mieszkańca tego miasta. Nic więc dziwnego, że bohaterowie tak szybko biegną. Nic więc dziwnego, że widzowie nie zdążyli zwrócić uwagi na nikogo poza biegnącymi. Wydaje się, że skrócenie filmu jest tylko kolejnym powodem do odświeżenia czegoś o czym nikt nie chce pamiętać.
Współczuję twórcom. Współczuję bohaterom filmu. Współczuję Warsaw.
GG