Białystok: Drogie mieszkanie, niskie zarobki. Dziennik Gazeta Prawna przedstawił ważny raport. Pora na subiektywny komentarz.

REKLAMA
FAKTY
Zacznę od faktów. Metr kwadratowy mieszkania w Białymstoku kosztuje przeciętnie ok. 5 tys. zł. Na rynku wtórnym nawet tysiąc złotych mniej. W Warszawie (ok. 200 km od Białegostoku) słyszę o kwotach 8 tys. zł. Moi znajomi w Białymstoku zarabiają średnio 1800 - 2500 zł. W Warszawie słyszę o kwotach 2200 - 3300 zł. Oczywiście w jednym i drugim mieście znam takich którzy przekraczają 10 000 zł.
DO SEDNA
Mieszkanie 50m2 w Białymstoku - 250 tys. zł, w Warszawie 400 tys. zł. 150 tys. zł różnicy. Przyjmijmy optymistyczną różnicę w zarobkach na poziomie 800 zł. Aby ta różnica zapracowała na mieszkanie potrzebujemy stu dziewięćdziesięciu miesięcy (liczcie jak chcecie, różnica i tak jest ogromna). Białystok to - dzięki dotacjom z UE dla ubogich regionów - niezwykle prężnie rozwijające się miasto. Do tego nowocześnie zarządzane - ogromne inwestycje w park naukowo-technologiczny, infrastrukturę, kulturę. Warszawa to miasto, w którym wiele godzin dziennie spędza się w korkach i zatłoczonej, drogiej (kilka dni temu zapłaciłem za ulgowy bilet całodobowy 7,5zł!!!) komunikacji miejskiej. Oczywiście przyjmuję do wiadomości, że oba miasta mają swoje zalety i wady. Po prostu w czasach gdy nawet Poznań i Łódź mają problem z ogromnym odpływem mieszkańców zastanawiam się czy perspektywa lepszego życia np. w Warszawie nie jest iluzją.
MINUSY DUŻEGO MIASTA
Rzecz polega na tym, że różnica w pensji zjadana jest przez wyższe ceny, styl życia i większy kredyt. Duże miasto to czas marnowany w korkach kosztem wydajności pracy lub choćby kultury czyli jakości życia. Do tego powszechne choroby o charakterze cywilizacyjnym - alergie, astma, zawały, stres, depresje. Zbiorowy koszt leczenia jest wielki (właśnie przygotowuję o tym tekst). O tym właśnie jest mój wpis - o pozornych zyskach. Boję się też o polskie miasta. Bez podatników nie będą miały szansy na rozwój, z każdym dniem będą traciły na atrakcyjności. Konsumpcjonizm gna nas do tego aby kraj skupiony był wokół trzech miast, a ludzie niczym mrówki byli tylko siłą roboczą.
ŚREDNIA PENSJA. WĄTPLIWOŚCI.
W raporcie Gazety Prawnej mówi się o "średniej pensji". Intrygujące określenie. Obecnie wg Głównego Urzędu Statystycznego średnia pensja w kraju to 4000zł. Jeśli ktoś tyle zarabia to jest bez wątpienia wielkim szczęściarzem. Wiadomo, że średnia bierze się z pensji sprzątaczki, sekretarki, managera, księgowej, dyrektora działu, prezesa spółki.. wiadomo, że międzynarodowe korporacje i największe polskie firmy lokują swoje siedziby w największych aglomeracjach. Tutaj mają dostęp do ośrodków naukowych, infrastruktury, ale również taniej siły roboczej. Do szczęśliwych miast bez wątpienia należą Warszawa, Katowice, Poznań, Wrocław czy Kraków. Poza pierwszą piątką znajduje się Pomorze. W tych miastach pensje są najwyższe, ale nie oznacza to przecież że przeciętnego Katowiczanina stać na kupno mieszkania. To tak jakby wyliczyć średnią z pensji przedsiębiorcy Kulczyka i przedsiębiorcy Grzybka.
logo
Kampania "Sezon na Śląskie" śląskie
SUPER KATOWICE. RAPORT GAZETY PRAWNEJ.
logo
Przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw gazetaprawnapl
"– Od lat przeciętne zarobki w stolicy Górnego Śląska windują górnicy, których wynagrodzenia rosną niezależnie od koniunktury gospodarczej, w wyniku nacisków silnych związków zawodowych. Ponadto w mieście tym jest też dużo firm związanych z przemysłem przetwórczym, które również dobrze płacą pracownikom – ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Banku. Dodaje, że w Warszawie średnie pensje są wysokie, bo podnoszą je mieszczące się w stolicy centrale przedsiębiorstw zatrudniające specjalistów, których trzeba dobrze wynagradzać. – Ponadto w Warszawie są najwyższe koszty utrzymania, co również wpływa na poziom płac – twierdzi Bujak."
Cały raport znajdziecie tutaj.
OD KATOWIC DO BIAŁEGOSTOKU

Film, który widzicie powyżej pokazuje Podlasie. W obiektywny sposób można stwierdzić, że to piękne miejsce - mieszczą się tu najpiękniejsze parki narodowe, region jest niezwykle cenny pod względem środowiskowym i kulturowym. Jednak autor mógł nagrać te same obrazy telefonem komórkowym. Stworzył tak piekne zdjęcia nie tylko dlatego, że jest artystą. To emocjonalny związek z miejscem sprawił, że hipotetycznie widział na Podlasiu więcej niż np. Ślązak. To działa oczywiście w obie strony. Chcemy mieszkać w danym mieście nie tylko ze względu na rynek pracy i ceny mieszkań. Stąd nie wmawiam nikomu aby wyprowadzał się ze swojego miasta. Wręcz przeciwnie.
Nie opuszczajcie swoich miast. One Was potrzebują i odwdzięczą się Wam kiedyś jeśli okażecie im odrobinę poświęcenia i zainteresowania.
Grzesiek Grzybek

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?