
Kolejna ciekawa inicjatywa współpracy komercyjnej marki z marką miasta. Efektem ma być aplikacja promująca Poznań - zabawa dla mieszkańców i turystów. Z drugiej strony to poważna rywalizacja konkursowa dla najlepszych programistów - szansa sprawdzenia się i opcja współpracy z międzynarodową firmą.
REKLAMA
Wkrótce ruszy druga edycja Konsorcjum Marki Poznań. Miasto współpracuje z grupą dużych marek, które mają w nim swoje siedziby. Kooperacja jest niezwykła, bo w efekcie dochodzi do czegoś co określiłbym optymalizacją współpracy z klientem biznesowym miasta. Z jednej strony marki na siebie oddziałują - na czym w tym wypadku doskonale korzysta Poznań. Z drugiej strony firmy czują się przez miasto zaopiekowane, uczestniczą w życiu mieszkańców, z łatwością informują o swojej ofercie choćby na rynku pracy. Docelowo projekt zakłada, że marka miasta promuje marki komercyjne, a te promują na różne sposoby miasto.
Jak widać są tego efekty. Wkrótce zdolni programiści zyskają nie tylko możliwość wygrania konkursu „Samsung App Challenge Poznań”, ale także zdobycia stażu lub miejsca pracy w Centrum Badawczo-Rozwojowym Samsung Polska. Jury oceni przede wszystkim funkcjonalność i design aplikacji.
Poznań to akademickie epicentrum. Tu codziennie wybucha pewnie i kilkanaście pomysłów programistycznych. Mam nadzieję, że sam wkrótce z nich skorzystam – tak o konkursie mówi prezydent Poznania Ryszard Grobelny.
Konkurs wypada bardzo dobrze na tle tego zorganizowanego w Białymstoku. Konkurs w tym mieście miał nieco mniej medialny wymiar, nie kształtował, nie dawał szansy na rozwój mieszkańców.. jak to przetarg. Kosztująca 140 000 zł aplikacja Białystok - miejsca z historią prezentująca wirtualną podróż po mieście bez wątpienia jest ogromnym popisem programistycznym i - ze względu na użyte rozwiązania - zasługuje na podziw. Posiada dwa tryby - "GPS" (aktywuje się w urządzeniach wyposażonych w GPS po wykryciu pozycji danego urządzenia. Użytkownik może przeglądać panoramy poruszając urządzeniem dookoła. Na ekranie urządzenia prezentowana jest panorama historyczna. Dzięki temu można porównać obecny wygląd budynków znajdujących się dookoła nas np. miejskiego rynku, z wyglądem tego miejsca w okresie międzywojennym widocznym na ekranie tabletu lub telefonu) oraz "Local" (umożliwia przeglądanie panoram miejskiego rynku bez względu na miejsce w jakim znajduje się użytkownik – poprzez przesuwanie widoku palcem.).
Problem w tym, że - choć w wyniku przetargu zakupiono strategię promocji - nie przewidziano środków na promowanie aplikacji. Została oficjalnie uruchomiona, napisały o niej lokalne gazety i cisza. Zadanie wykonane. Oczywiście błąd można jeszcze naprawić. Będzie to jednak kosztowne, bo biuro promocji miasta nie będzie mogło korzystać z zainteresowania mediów. Czas działa na niekorzyść aplikacji, która innowacyjna i wyjątkowa jest dziś. Za rok może być już pod wieloma względami przeciętna i - choćby z tego powodu - nie generować zainteresowania mediów, darmowej promocji miasta.
Trzymam kciuki za obie aplikacje. Tak czy owak rynek usług mobilnych rośnie i w najbliższej przyszłości "mobile" będą głównym źródłem informacji dla konsumenta miasta.
Grzegorz Grzybek
