Kilka dni temu konsternację wszystkich wzbudził ranking, w którym Białystok zajął 4 pozycję w zestawieniu polskich miast przyszłości. Z Prezydentem Tadeuszem Truskolaskim rozmawiam o opłacalności lotnisk, stadionów, zasadności budżetów obywatelskich oraz aktach nietolerancji w mieście.

REKLAMA
logo
Prezydent Tadeusz Truskolaski bialystok.pl (UM)

Wg badań przeprowadzonych na zlecenie Związku Polskich Miast mieszkańcy polskich miast chcą – podobnie jak związek – przesunięcia pieniędzy z budżetu centralnego do budżetów gmin. Jak Pan ocenia ten pomysł?
Jako włodarz miasta jestem za tym. (uśmiech)
Uśmiecha się Pan. Nierealne?
Nie decydują o tym prezydenci, a Minister Finansów, Rada Ministrów, Sejm. Byłbym szczęśliwy, gdybyśmy nie musieli dokładać do zadań rządowych. Obecnie na przykład do oświaty dokładamy ok. 30 procent, czyli ok. 150 mln złotych rocznie. Mówmy więc o rzeczach realnych.
Prezydenci polskich miast, władza obszarów metropolitalnych stanowi silną grupę lobbującą na rzecz mieszkańców? Potraficie skutecznie oddziaływać na Pana Premiera?
Częściowo oddziałujemy. Minister Finansów, dzięki determinacji miast skupionych w Unii Metropolii Polskich, wycofał się z wprowadzenia w ubiegłym roku limitu ogólnego zadłużenia samorządów.
W 2020 roku Berlin, kraje nadbałtyckie, Warszawę i Białystok połączy nowa, szybsza kolej. Transport miejski w ocenie prof. Suchorzewskiego macie najlepszy obok Wrocławia i Gdyni. Jednak od lokalnych dziennikarzy słyszałem zarzuty, iż inwestuje Pan tylko w asfalt, w drogi. Potrafi Pan obronić taki kierunek inwestycji?
Inwestujemy w wiele dziedzin. Drogi są najbardziej widoczne. Infrastruktura jest podstawą - jeśli jej nie będzie to nie ma dla miasta rozwoju. Wiele osób nie dostrzega, że dobra infrastruktura sprzyja powstawaniu nowych firm, a tym samym miejsc pracy dla naszych mieszkańców. Dzięki temu, że w centrum miasta budujemy nową infrastrukturę inwestor kupił działkę w centrum Białegostoku za 68 mln zł. Ta kwota dla wszystkich była ogromną niespodzianką.
72% Poznań, 64% Gdańsk, Wrocław 63% dochodu (2012) - tyle wynosi zadłużenie organizatorów EURO 2012, którzy inwestowali m.in. w stadiony. Pan inwestuje w wielki stadion po Euro. Czy przykłady innych miast nie pokazują, że stadiony i lotniska doprowadzają do katastrofy miejskie budżety?
Założenie, że infrastruktura ma się sama sfinansować, jest fałszywe. Pieniądze zainwestowane w drogi nigdy się nie zwrócą w wymiarze finansowym. Ale niech Pan spróbuje żyć bez tych dróg czy ulic. Inwestycje są opłacalne i niezbędne w sensie ekonomicznym, w sensie largo. Podobnie z lotniskiem – ono też się nie zwróci. Ale gdyby wziął Pan mapę komunikacyjną obsługi lotnisk to jesteśmy jedyną „plamą”, gdzie do lotniska dojeżdża się dłużej niż godzinę. Czy mamy pozostać jedyną „białą plamą” na mapie Polski? Nie zmienia to faktu, że inwestycja zależy od Komisji Europejskiej, która podejmie decyzję o opłacalności lotniska w sensie ekonomicznym i ewentualnym dofinansowaniu. Rocznie na stadionie powinno być – według najlepszego scenariusza – około 200 wydarzeń o różnym charakterze.
logo

Całkiem niedawno w Białymstoku doszło do kilku aktów nietolerancji. Informacja o nich rozeszła się szerokim echem po kraju. Czy ma Pan wrażenie, że Wasza strategia komunikacji z mediami była wystarczająco dobra? Czy Białystok nie przykleił sobie łatki – bodajże najgorszej w teorii rozwoju miasta - miejsca nietolerancji?
Białystok sobie nie przyklejał żadnej łatki.
Mówię o przyklejeniu „łatki” poprzez zaniechanie.
Na pewno nie można nam zarzucić zaniechania. Tolerancji dla nienawiści i agresji nie było, i nie będzie nigdy. Od lat realizujemy działania promujące poszanowanie dla innych religii, innych narodowości. Prowadzimy je w szkołach, przedszkolach. Przez te ostatnie lata było ich kilkaset. Oczywiście może Pan zapytać, jaki był tego efekt. To jasne, że nie przekonamy wszystkich złych ludzi, że postępują niegodziwie. Niezbędne są środki represji, zdecydowane działania państwa. Pan minister Sienkiewicz powiedział „idziemy po was”. Czekamy na efekty.
Z tego co Pan mówi wynika, że Białystok czuje się ofiarą tego wydarzenia. Ma Pan wrażenie, że instytucje państwa zareagowały odpowiednio. Coś się zmienia?
Widzę, że po ostatnich bulwersujących wydarzeniach, działania policji i prokuratury nabrały tempa. Wciąż brakuje jednak kropki nad „i”, czyli zatrzymania sprawców podpaleń. To są ludzie, którzy chcą przez swoje działania zaistnieć, oni się tym szczycą.
W rankingu Newsweeka zajmuje Pan 5 miejsce wśród prezydentów miast. Zadłużenie miasta wynosi ok. 49%. W porównaniu do innych miast nie jest źle. Wydatki miasta są na poziomie 1,7 mld – wzrosły przez ostatnie kilka lat niemal dwukrotnie. W Białymstoku obok siebie powstaje Kampus Uniwersytecki, Centrum Badawcze Alternatywnych Źródeł Energii tutejszej politechniki oraz Park Naukowo-Technologiczny. Takich Parków w Polsce jest ok. 60. Czym wyróżni się ten na Podlasiu?
Przede wszystkim nasz Park jest budowany później. Dzięki temu możemy wykorzystać doświadczenia najlepszych instytucji tego typu i bazować na najnowocześniejszych technologiach. Naszą przewagą jest medycyna na najwyższym poziomie – mamy w Białymstoku jeden z najlepszych Uniwersytetów Medycznych w Polsce. Jeżeli dodamy do tego potencjał białostockich informatyków, to mamy bardzo realny potencjał na rozwój „smart specialization” - specjalizacji gospodarczej naszego miasta. To właśnie firmy oraz jednostki naukowe z branży IT i medycyny będą głównie lokatorami parku.
Białystok szykuje jeden z największych budżetów obywatelskich w Polsce. Na co mieszkańcy będą mogli wydać 10 mln zł? Pana marzenia?
Mam nadzieję, że zrealizują swoje marzenia. Od kilku lat w mieście realizowane są duże inwestycje. Ale jednocześnie mieszkańcy oczekują sfinansowania mniejszych przedsięwzięć, na przykład na poszczególnych osiedlach. Wpłynęło do nas prawie 200 wniosków, a łączna wartość proponowanych inwestycji to około 320 mln zł. To najlepszy dowód na to, że mieszkańcy angażują się w sprawy miasta, że zależy im na tym, by Białystok był coraz lepszym miejscem do życia. Kilka miesięcy temu zapowiedziałem, że rozpoczniemy publiczną debatę o przyszłości miasta. I mogę już dziś powiedzieć, że ta debata rozpocznie się w listopadzie. Chciałbym, by mieszkańcy, eksperci porozmawiali o tym, co do tej pory udało nam się zmienić i o tym, co powinniśmy jeszcze wspólnie zrobić. Chciałbym także, by o Białymstoku wypowiedzieli się ludzie, którzy nie mieszkają już u nas, ale czują się związani i identyfikują się z Białymstokiem. Dzięki temu, że mają doświadczenia z innych miast w Polsce czy Europie, mogą podpowiedzieć nam, jak uczynić Białystok miejscem lepszym do życia dla siebie, ale chyba przede wszystkim dla naszych dzieci.
logo

Grzegorz Grzybek