Drugi gol się należał tym wszystkim pszennoburaczanym sercom i tym familijnym, co od dziadka przez wujka, tatę i młodego, przepisowo w sandałach na skarpetę przyszli dziś rzadziej "na", a częściej "pod" stadion. Wzruszające. Koniec z bro, od dziś tylko tytoń.

REKLAMA
Po tym co się wydarzyło dziś na obu stadionach pozostało nam pobujać się z Vanem i mięciunim Cliffem.
Bowiem w NIM tylko nadzieja...