W piątek z wielką pompą otwarto Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012. Ja mam ten komfort, że nie jestem jeszcze w Londynie i nie nakręcam się niepotrzebnie atmosferą Igrzysk. Obecnie przygotowuję się do startu na zgrupowaniu w Spale. W sumie właściwszym określeniem byłoby „zbieram siły”. Trenuję raz dziennie i resztę czasu poświęcam na regenerację, czyli w dużej mierze odpoczywam i oglądam występy naszych kolegów i koleżanek w Londynie.

REKLAMA
Wielu ekspertów dawało szanse medalowe Agnieszce Radwańskiej. Tymczasem odpadła ona już w pierwszym meczu. Wydaje mi się, że nie trafiła z formą na ten dzień, co może się przydarzyć każdemu sportowcowi.
Oczywiście wszystkich nas ucieszył medal Sylwii Bogackiej w strzelectwie. Jednak mnie jako zapaśnika najbardziej interesowały sporty walki.
Z największą uwagę śledziłem zatem występy judoków. Niestety żadnemu z nich nie udało się zdobyć medalu. Szkoda, bo chłopaki mają wielki talent. Szczególnie smutne jest to, że nie wszyscy przegrali dlatego, że byli gorsi. Adamcowi zabrakło trochę szczęścia w losowaniu. Od razu trafił on na bardzo silnego przeciwnika, dlatego odpadł już po pierwszej walce. Jeżeli chodzi o Pawła Zagrodnika to zadecydował błąd sędziego. Można śmiało powiedzieć, że gdyby nie ta pomyłka mielibyśmy już na koncie dwa medale.
Mój start już za 6 dni… 2 sierpnia składam ślubowanie olimpijskie, do Londynu lecę dzień później.
Jak oglądam relacje z Londynu to trochę ciężko mi w to uwierzyć, że niedługo to ja będę walczył o najwyższe cele. Wierzę, że jest to szansa na odrodzenie wspaniałej tradycji naszych zapasów i nawiązanie do zwycięskich walk polskich zawodników choćby podczas Igrzysk Olimpijskich w Atlancie. Trzymajcie za mnie kciuki!