Wczoraj spełniło się moje marzenie. Zdobyłem medal olimpijski. Trudno mi opisać jak bardzo jestem szczęśliwy. Odczuł to trener Ryszard Wolny, którego zaraz po walce rzuciłem na matę, ale wiem, że nie ma mi tego za złe. To był impuls, zrobiłem to w przypływie radości.

REKLAMA
Cztery z pięciu walk poszły po mojej myśli. Wydaje mi się, że pokazałem jak się powinno zwyciężać. Słyszałem, że komentatorzy mówią, że wygrywałem w dobrym stylu. To ważne ponieważ zapasy to widowiskowy sport i ja chcę to pokazywać. Mam nadzieję, że dzięki mnie ta dyscyplina stanie się w Polsce bardziej popularna.
Ten turniej pokazał, że sport bywa przewrotny. Z Gaberem, który pokonał mnie w półfinale wygrałem niedawno podczas Memoriału Władysława Pytlasińskiego w Raciborzu. Tym razem to on był górą. Wielokrotnie mówiłem przed zawodami, że w mojej kategorii wagowej poziom jest bardzo wyrównany. Wczorajszy dzień to potwierdził. Widzowie mogli zobaczyć emocjonujące walki, w których do końca nie było wiadomo kto zwycięży.
Wiem, że niektórzy kibice żałują, że nie udało mi się wywalczyć złota. Szczerze mówiąc to ja również czuję mały niedosyt. W końcu finał był tak blisko... . Ale spokojnie będzie jeszcze na to czas. Pamiętajcie, że to moje pierwsze Igrzyska. Jeszcze raz dziękuję za wsparcie.