Zainteresowanie, ale i niepokój wzbudził we mnie artykuł autorstwa Witolda Kołodziejczyka pt. „Nauczyciel przetrwa, bo zmieni się jego rola!”, opublikowany w Gazecie Wyborczej (Listy do „Gazety”, 09.05.2012 r.). Jakkolwiek z ogólną wymową tekstu można się zgodzić, to już z poszczególnymi tezami formułowanymi przez autora nie sposób nie dyskutować. Jedną z nich jest ta, mówiąca o zastępowaniu nauczyciela przez komputer.
REKLAMA
Komputer poprowadzi lekcje?
Jak autor rozumie owo pedagogiczno-technologiczne substytutowanie? Określa je głównie poprzez instrumentalne czynności-operacje, wśród których znajduje się drukowanie świadectw, czy przygotowywanie zestawień ocen. Witold Kołodziejczyk idzie jednak dalej. W liście do redakcji pojawia się bowiem śmiała teza mówiąca o tym, że maszyna może wyręczyć nauczyciela w prowadzeniu lekcji (sic!). Co to oznacza-nie wiem. Choć perspektywa zastąpienia mnie w pracy przez komputer jest-nie ukrywam-frapująca (piszę o tym jako nauczyciel z kilkunastoletnim stażem-od szkoły podstawowej poczynając, na uniwersytecie kończąc).
Nowoczesne technologie w pracy nauczyciela
Prawdopodobnie jest tak, że czasami, w określaniu-pisaniu o tym, co komputer może „zrobić” w edukacji i na rzecz edukacji posługujemy się uproszczeniami. Mam nadzieję, że właśnie taki, popularyzatorski rys ma tekst Witolda Kołodziejczyka. Pisanie o „komputerach w szkole” grozi niestety przeholowaniem, ograniczeniem oglądu spraw do kwestii w gruncie rzeczy drugorzędnych. Jakie znaczenie ma bowiem dla współczesnych zmian istoty i roli szkoły fakt, iż nauczyciel wydrukuje seryjnie świadectwa swoim uczniom? Czy wcześniejsze przygotowanie elektronicznego zestawienia ocen na zebranie z rodzicami obniży choć trochę poziom niepewności (a być może lęku) młodego nauczyciela, który staje pierwszy raz przed grupą opiekunów dzieci „swojej” klasy?
Bez nauczyciela i... ucznia ani rusz
Wszystko to, co daje technologia informacyjno-komunikacyjna szkole dzisiaj można nazwać-co najwyżej-wspomaganiem pracy pedagogicznej i organizacyjnej. Osobną kwestią jest wykorzystywanie w pracy dydaktycznej i wychowawczej „potencjału” cyfrowej kultury. Ale ów potencjał, będący-między innymi-wypadkową aktywności uczniów i nauczycieli (rozumianej jako odczytywanie i pojmowanie przemian kultury współczesnej), ma niewiele wspólnego z „zastępowaniem nauczyciela przez komputer”.
