Natknąłem się ostatnio na esej Dubravki Ugrešić, chorwackiej pisarki, publicystki, tłumaczki literatury rosyjskiej, badaczki pozostającej od wielu lat na emigracji z powodów politycznych. Tekst-w największym skrócie-nawiązuje do znanych i wielokrotnie dyskutowanych problemów napięcia między kulturą „kobiecą” a „męską”, mówi o skolonizowanej i samo-kolonizującej się literaturze kobiecej (na przykład poprzez stereotyp kobiety-ofiary) i o nadziejach związanych z odmładzaniem się kanonu literatury kobiecej, poprzez docieranie do nowej grupy odbiorczyń, „rewitalizujących się” w wyniku „świeżego” oznaczenia tożsamościowego: płciowego, etnicznego, religijnego, rasowego. W sumie-nic nowego.

REKLAMA
Tłumacząc po swojemu
Interesujące jest jednak to, co Ugrešić pisze na temat recepcji tekstów w ogóle, w oderwaniu od kontekstu genderowego. Co dzieje się tekstami „czytanymi na nowo”, w różnych czasach i przestrzeniach-miejscach? Jak zmieniają formułę odbioru literatury tłumaczenia i co dzieje się, jeśli przekład realizowany jest bez literalnego odniesienia do oryginału? W dobie dostępu do zdigitalizowanych źródeł możemy sobie taką sytuację wyobrazić. Ba, możemy potraktować ją jako całkowicie „naturalną”, przy założeniu, że tłumacząc zawsze i niezmiennie reinterpretujemy tekst. Czym miałoby się więc różnić tłumaczenie z tzw. oryginału od „tłumaczenia” z drugiej ręki?
Co na to edukacja?
W eseju Dubravki Ugrešić, przełożonym przez Dorotę Jovankę Ćirlić (sic!), pojawia się fragment, który z mojego punktu widzenia-z perspektywy pedagoga mediów-wydaje się kluczowy. Zacytuję go w całości: „Kiedy więc wyobrażam sobie współczesnych chorwackich, serbskich, bośniackich i innych dziesięciolatków, system edukacji przez który przechodzą, podręczniki, z których korzystają, tych, którzy te podręczniki układają i piszą, tych, którzy je akceptują, drukują i sprzedają, nauczycieli, którzy je polecają, kiedy wyobrażę sobie codzienny pejzaż otaczający dziesięciolatków-wszystko to, co wchłaniają niczym gąbka-wtedy pozostaje mi niewiele nadziei.”
Koniec boskiego autora
Czym owa nadzieja miałaby się wypełnić? Jednolitą, dającą szansę na „porozumienie”, interpretacją jej książek, na które to porozumienie wydaje się liczyć Ugrešić? Czy też na nowo odczytanymi, zupełnie „obcymi” tekstami, pisanymi co prawda w języku odbiorców, ale percypowanymi na niezliczone możliwe sposoby? Chyba tylko druga perspektywa jest dzisiaj możliwa. Nawet w systemie edukacji formalnej zorientowanej na prezentację tekstów kanonicznych, komunikowanie między nadawcą (twórcą dzieła) a odbiorcą (uczniem) wydaje się sensowne tylko wtedy, kiedy udaje się zmniejszyć dystans między nimi. Zbliżenie będzie możliwe, kiedy skończymy z romantyczną wizją boskiego autora.
Źródło cytowane: Dubravka Ugrešić, Kobiecy kanon literacki. Między skolonizowanymi męczennicami a Larą Croft, (tłum. Dorota Jovanka Ćirlić), Bluszcz, nr 5 (44) Maj 2012.