
W nocy z niedzieli na poniedziałek dowiemy się, kto otrzyma najważniejsze nagrody przemysłu filmowego. I choć najbardziej interesującą dla Polaków będzie kategoria „najlepszy film nieanglojęzyczny”, to wydaje się, że tegoroczne rozdanie będzie frapujące przynajmniej jeszcze z jednego powodu.
REKLAMA
Wśród nominowanych do Oskara 2012 na najlepszy film znalazły się bowiem dwa obrazy, których charakter-w pewnym sensie-można umiejscowić na dwóch biegunach tęsknoty za opowiadaniem historii na kinowym ekranie. Jeden z nich to film w reżyserii Martina Scorsese „Hugo i jego wynalazek” (Hugo), drugi obraz to francusko-belgijski „Artysta” (The Artist).
Oba filmy do grupy „dzieł” z pewnością zaliczyć nie można. „Hugo i jego wynalazek” to sprawnie opowiedziana baśniowo-bajkowa historia o sierocie-chłopcu, mieszkającym w korytarzach paryskiego dworca, którego życie zależy od zachowania anonimowości. „Artysta” natomiast jest czarno-białym filmem, odwołującym się do tradycji kina niemego, opowiadającym o upadku gwiazdy i nadziei na ocalenie przed zapomnieniem publiczności. Warto zaznaczyć, że na poziomie fabuły, możemy doszukać się podobieństw-zarówno „Hugo i jego wynalazek”, jak i „Artysta” przypominają widzom o początkach kina.
To, co interesujące jednak to forma obrazów. „Hugo i jego wynalazek” jest filmem nakręconym w technologii 3D, twórcy „Artysty” idą w kierunku „prostoty”, sugerując, że „brak barwy” i dźwięku nie przeszkadza w opowiadaniu ciekawej historii.
Czekam na rozstrzygnięcia Amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej. Jest jasne, że Oskar dla „Artysty” (może nawet kilka statuetek-film otrzymał 10 nominacji) nie zaświadczy o żadnej tendencji ani trendzie-na przykład o tym, że przestaniemy chodzić do kina na filmy 3D. Nagroda będzie raczej chwilowym „uniesieniem”, ukłonem dla emocji, jakie przeżywamy sięgając po stary album z rodzinnymi, czarno-białymi fotografiami. Miło się je ogląda, prędzej czy później jednak wracamy do przeglądania kolorowych zdjęć w tablecie.
Oba filmy do grupy „dzieł” z pewnością zaliczyć nie można. „Hugo i jego wynalazek” to sprawnie opowiedziana baśniowo-bajkowa historia o sierocie-chłopcu, mieszkającym w korytarzach paryskiego dworca, którego życie zależy od zachowania anonimowości. „Artysta” natomiast jest czarno-białym filmem, odwołującym się do tradycji kina niemego, opowiadającym o upadku gwiazdy i nadziei na ocalenie przed zapomnieniem publiczności. Warto zaznaczyć, że na poziomie fabuły, możemy doszukać się podobieństw-zarówno „Hugo i jego wynalazek”, jak i „Artysta” przypominają widzom o początkach kina.
To, co interesujące jednak to forma obrazów. „Hugo i jego wynalazek” jest filmem nakręconym w technologii 3D, twórcy „Artysty” idą w kierunku „prostoty”, sugerując, że „brak barwy” i dźwięku nie przeszkadza w opowiadaniu ciekawej historii.
Czekam na rozstrzygnięcia Amerykańskiej Akademii Wiedzy i Sztuki Filmowej. Jest jasne, że Oskar dla „Artysty” (może nawet kilka statuetek-film otrzymał 10 nominacji) nie zaświadczy o żadnej tendencji ani trendzie-na przykład o tym, że przestaniemy chodzić do kina na filmy 3D. Nagroda będzie raczej chwilowym „uniesieniem”, ukłonem dla emocji, jakie przeżywamy sięgając po stary album z rodzinnymi, czarno-białymi fotografiami. Miło się je ogląda, prędzej czy później jednak wracamy do przeglądania kolorowych zdjęć w tablecie.
