Kiedy obserwuję moją 7-letnią córkę i jej sprawność w posługiwaniu się komputerem i internetem, wracam myślami do moich badań zrealizowanych przy okazji przygotowywania pracy doktorskiej na temat doświadczania miejsca w sieci. Zarówno badani (studenci), jak i moja kilkuletnia córka-Julia, to osoby od urodzenia socjalizowane z udziałem komputera. Co z tego wynika?

REKLAMA
Niebywałe w jakim stopniu wnioski badacza mogą pokrywać się z obserwacjami rodzica. Jakie cechy łączą Julkę z grupą przebadanych studentów? Na pierwszy plan wysuwają się intuicyjność oraz dynamika i „otwartość” aktywności w sieci. Intuicyjność ma tutaj charakter nie tyle przebłysku myślowego i emocjonalnego, nie jest przeczuciem, a raczej nie-dopasowywaniem się do znanych szablonów i zależności. Wydaje się, że ani badani, ani moja córka nie poruszają się po „internecie” utartymi ścieżkami, nie podążają tropami. Każdy dzień, każda godzina, minuta bycia w sieci i z siecią to nowy refleks operacyjnej kreatywności.
Dynamika i otwartość to cechy nierozerwalnie związane z konstruowaniem tożsamości w sieci i poza nią (wątpliwe stają się dzisiaj rozważania na temat tożsamości wirtualnej i realnej-jako odmiennych form „niepowtarzalności”). Rozszerzanie przestrzeni kulturowej, jej hybrydyzacja tworzy nowe warunki dla konstruowania tożsamości podmiotów. Pobieżne analizy wskazują na to, że miejsca „otwarte”, o sporym potencjale zmiany (a takimi „miejscami” wydają się „miejsca” sieci) sprzyjają konstrukcji tożsamości, która byłaby łatwa do zdemontowania. Sieciowe dzieci (nie sposób w takim tekście nie nawiązać do kultowego już artykułu Piotra Czerskiego „My, dzieci sieci”) nie szukają stałości i zakorzenienia, wędrując po przestrzeniach anonimowych, które jednak każdego dnia wypełniają się ludźmi, niczym galerie handlowe, stacje metra, pokoje hotelowe.
Julia "korzysta" z internetu kilka razy w tygodniu (pod kontrolą rodzicielską). Za parę lat uzna pewnie, że warto być w sieci, bo odnajduje tam ludzi podobnych do siebie. Czy zdefiniuje tam swoją odrębność, czy określi siebie w nie-miejscach, przestrzeniach, które tożsamości i relacji nie tworzą, proponując w zamian „inność”.