Przygotowując tekst wystąpienia konferencyjnego na temat krytycznego potencjału podmiotu (wiem, brzmi strasznie) natknąłem się na dyskusję wokół kwestii idei stadialności rozwoju człowieka. Tym samym-pisząc artykuł o Habermasowskiej koncepcji socjalizacji-chcąc nie chcąc, odbiłem w stronę klasycznych teorii rozwoju dziecka.

REKLAMA
Wszystko wskazuje na to, że poczynione studia nie pójdą jednak na marne. Wydaje się bowiem, że wspomniane analizy mogą być materiałem do wykorzystania przy opracowywaniu raportu do badań pt: „Dzieci sieci-kompetencje komunikacyjne najmłodszych”. Ale po kolei.
Projekt „Dzieci sieci” to interdyscyplinarna konstrukcja badawcza, której celem jest diagnoza stanu i poziomu kompetencji komunikacyjnych dzieci w wieku 9-13 lat. Nie wchodząc w szczegóły, idzie o etnograficzne sprawdzenie tego, jak najmłodsi radzą sobie w kontakcie z siecią oraz o zbadanie, jak szkoła stymuluje młodych ludzi w zakresie wspomnianych kompetencji. Realizacją projektu zajmuje się od kilku miesięcy zespół badaczy z całej Polski-mam przyjemność w tym zespole być.
Co jednak wspólnego ma niemiecki filozof, twórca teorii racjonalności komunikacyjnej, ze wspomnianymi badaniami? Habermasowskie dociekania to uwikłanie w szereg szczegółowych koncepcji, wśród których znaczącą rolę odgrywają: poznawcza teoria zdolności osądu moralnego Lawrence’a Kohlberga oraz teoria rozwoju poznawczego Jeana Piageta. Oba pomysły, choć różniące się przedmiotem, zakładają stadialną perspektywę rozwoju dziecka. Według badaczy, zarówno rozwój rozumowania moralnego, jak i rozwój poznawczy przebiegają fazami. Zgodnie z logiką rozwoju poznawczego żadnego ze stadiów nie można przeskoczyć, nie można też „cofnąć się w rozwoju”.
Wywoływanie Jürgena Habermasa w kontekście badań kompetencji komunikacyjnych dzieci może mieć dwojaki sens. Po pierwsze jego teoria(e) socjalizacyjna(e) ukazuje(ą) chęć, dążenie do linearnego myślenia o rozwoju (w ogólności). Po drugie-przedstawiają rozwój podmiotu w jego wymiarze emancypacyjnym (przyjmując za ważne dociekania Habermasa w zakresie „pertraktowania w dyskursach”).
Ani jedna, ani druga perspektywa jest rzecz jasna nie do przyjęcia. Krytyka idei rozwoju stadialnego zakłada mogące pojawiać się na różnych etapach „zakłócenia” i „cofnięcia”, tym samym określenie nawet orientacyjnego „końca”, efektu (np. stadium czy fazy rozwojowej) jest niemożliwe. Wspomniane uwagi należy brać pod uwagę szczególnie wtedy, kiedy projektuje się badania społeczne oparte na modelach zakładających choćby potencjalne przechodzenie, np. pomiędzy kompetencjami. Konieczna wówczas staje się uważność związana z interpretacją wyników badań.