
Rada do spraw Informatyzacji Edukacji to organ pomocniczy Ministra Edukacji Narodowej odpowiedzialny między innymi za opiniowanie przygotowania i wdrożenia rządowego programu „Cyfrowa Szkoła”, którego projekt pilotażowy będzie kosztował budżet państwa 50 mln złotych. Drugie posiedzenie (po inauguracyjnym zebraniu 26 stycznia br.) odbyło się 16 lutego. I choć Rada zapewnia, że będzie pracować z wykorzystaniem narzędzi TIK, to póki co nie wiemy nic na temat efektów spotkań ciała doradczego.
REKLAMA
Z informacji na stronie MEN dowiadujemy się, że w liczącej 17 osób Radzie zasiadają wybitni przedstawiciele świata akademickiego, wyróżniający się dyrektorzy szkół i nauczyciele stosujący technologie informacyjno-komunikacyjne w swojej pracy oraz przedstawiciele administracji samorządowej odpowiedzialni za rozwój społeczeństwa informacyjnego. Głównym zadaniem Rady jest wspieranie ministra w przygotowaniu i realizacji rządowego programu wdrażania technologii cyfrowych w edukacji oraz doradzanie we wszystkich innych sprawach związanych z problematyką nowoczesnych technologii w edukacji.
Rada nie tylko nie informuje o efektach swojej pracy, ale również nie dopuszcza do swego grona obserwatorów-słuchaczy (zwróciłem się z taką prośbą do Przewodniczącego Rady, prof. Jana Madeya-4 lutego br. otrzymałem decyzję odmowną). Udział organizacji samorządowych, specjalistów, osób zainteresowanych tematyką z pewnością zmobilizowałby organ do większej aktywności i transparentności.
Pozostaję z nadzieją, że Przewodniczący Rady szybko skorzysta z możliwości powoływania zespołów roboczych w ramach ciała doradczego oraz zmieni politykę informacyjną. Gra toczy się bowiem nie tylko o duże pieniądze, ale przede wszystkim o przyszłość polskiej edukacji.
