Kultura popularna jest zróżnicowana, różni są też jej odbiorcy i konsumenci. O tym, czy gdzieś na świecie wykształci się prosumpcja, czyli specyficzna, wyrafinowana aktywność fanów oraz jaki kształt ona przyjmie, decyduje to, czy ludzie mają pieniądze i czas, aby konsumować i jednocześnie angażować się w amatorskie działania - pisze w swojej najnowszej książce Piotr Siuda. Wspólnoty miłośników filmów, gier czy komiksów to w większości przypadków bardzo „lokalnie” zorientowane grupy - fandomy zdeterminowane czynnikami ekonomicznymi, kulturowymi, społecznymi i historycznymi.

REKLAMA
O czym są Kultury prosumpcji? Kim są prosumenci?
Pisząc książkę, chciałem scharakteryzować najnowsze trendy w zakresie tworzenia popkultury. Chodzi o sytuację, kiedy przemysły kultury, a więc te produkujące filmy, programy telewizyjne, gry, książki, komiksy, gadżety (związane z tekstami pop) zaczynają współpracować z odbiorcami. Tych nazwać można mianem prosumentów, gdyż oprócz kupowania znacznej liczby dóbr pop, zaczynają pracować na rzecz twórców, są przez nich w przeróżny sposób „angażowani” prosumpcyjnie. Na przykład nabywcy mogą być marketingowcami reklamującymi dany tekst przez prowadzenie strony WWW, mogą wymyślać hasła reklamowe w ramach różnych konkursów, mogą zajmować się produkcją amatorskich dzieł, takich jak chociażby opowiadania powstałe na kanwie ulubionego filmu czy serialu lub oddolne modyfikacje gier (tak zwane mody). Opisywana twórczość może być potem promowana przez przemysły czerpiące z pracy amatorów ogromne zyski.
Które z działań amatorów producentów przynoszą szczególne zyski przedsiębiorstwom z branży rozrywkowej?
Odpowiem, pokazując jeden z wielu przykładów obecnych w książce. Chodzi o stosowany przez firmy tak zwany crowdsourcing, czyli model rozwiązywania problemów przy użyciu tłumu internautów. Chociażby firma Hasbro, która umieściła w sieci otwarte wezwanie do działania nad projektami figurek postaci z jednego z filmów. Dla najbardziej aktywnych uczestników pracującej zbiorowości i dla autorów najlepszych pomysłów przewidziane były symboliczne nagrody rzeczowe. Oczywiście korporacja stała się właścicielem pojawiających się pomysłów i nierzadko wdrażała je w życie.
Temat ciekawy, ostatnimi czasy mocno eksploatowany – rozumiem, że Twoja książka to wyraz postawy optymistycznej, to znaczy, że jesteś nastawiony do obserwowanych trendów prosumpcyjnych pozytywnie?
Szczerze mówiąc, nie oceniam tych trendów – staram się je raczej opisać. Przyznaję również, że temat książki, na pierwszy ogląd nie powala oryginalnością, bowiem podejmuje go wiele nowych publikacji (choć znaczna cześć z nich jest anglojęzyczna). Mimo to podszedłem do sprawy dość przewrotnie, to znaczy postarałem się wskazać największe zaniedbanie akademików zajmujących się ogólnie rozumianą prosumpcją. Większość nie dostrzega, że nie wszędzie wygląda ona tak samo. Amerykańscy naukowcy opisują prosumpcję tak, jakby jej rozwój w każdym zakątku świata był pewnikiem, a problem różnic w jej zakresie i formie w ogóle nie jest roztrząsany. To samo dotyczy badaczy z innych państw kopiujących rozważania amerykańskie i przykładających je do swojego własnego obszaru. Brakuje refleksji na temat globalnego zróżnicowania prosumpcji i właśnie teza o istnieniu owych odmienności jest podstawową tezą mojej książki. Zaznaczę, że chociaż Kultury prosumpcji zbudowane są wokół tego twierdzenia, to jednak odnaleźć można w omawianej pozycji wiele wątków tematycznych i części, które traktować można jako odrębne całości. Mamy zatem rozdział o trendach prosumpcyjnych, światowych nierównościach w zakresie kultury popularnej, fanach, jako awangardzie prosumpcji, a w końcu opis wielbicieli z różnych części globu. Ten ostatni wątek ma fundamentalne znacznie dla dowodzenia wspomnianego wyżej globalnego zróżnicowania trendów prosumpcyjnych.
Czy mógłbyś o tym opowiedzieć coś więcej, to znaczy – jak zróżnicowane są owe trendy, w jaki sposób Ty to widzisz?
Od razu zaznaczę, że to, co przedstawiam, to jedynie propozycja, warta moim zdaniem dalszego dopracowania. Być może należy na jej podstawie stworzyć jakiś model pozwalający dokładnie oszacować różnice w prosumpcji. Odmienności owe rozpatruję w perspektywie państw, co jest zabiegiem mającym uporządkować rozważania. Wyróżniam dwa podstawowe czynniki decydujące o tym, jaki kształt przyjmują zabiegi prosumpcyjne w danym kraju – są to rozwój gospodarczy konkretnego państwa oraz jego kontekst kulturowy, społeczny, polityczny i historyczny. Inaczej mówiąc, o tym, czy gdzieś na świecie wykształci się prosumpcja oraz o tym, jaki kształt ona przyjmie, decyduje to, czy ludzie mają pieniądze i czas, aby konsumować i jednocześnie angażować się w amatorskie działania. Jeśli tak właśnie jest, forma tych aktywności będzie w dużej mierze zależeć od najbliższego otoczenia, mówiąc konkretnie, od kontekstu kulturowo-społecznego, co udowadniam, podając szereg przykładów, w tym te z polskiego podwórka.
Możesz wymienić jakiś przykład, konkretny kraj?
W jednej z części książki koncentruję się na państwach, gdzie nie ma szansy na wykształcenie się prosumpcji, ze względu na ubóstwo mieszkańców. Tak prozaiczny czynnik hamujący rozwój najnowszych trendów popkulturowych jest często pomijany przez badaczy. Amerykański kulturoznawca Jonathan Gray pokazał konsumpcję kultury pop w Malawi, czyli jednym z najbiedniejszych państw świata. Obraz jest niewyobrażalny dla przeciętnego mieszkańca Zachodu. W Republice nie ma szans na pójście do kina, bo ich po prostu nie ma – filmy podziwia się na małym ekranie, wykorzystując telewizję satelitarną bądź magnetowidy. Mało kogo stać jest na przywilej indywidualnej projekcji w zaciszu domu. Ogląda się wspólnie w specjalnie do tego przeznaczonych salach, gdzie znajdujący się w centralnym miejscu odbiornik telewizyjny otoczony jest siedzeniami, które zachodni turysta przyzwyczajony do multipleksów uznałby za barbarzyńskie – kratami, beczkami, kartonami. Ze względów ekonomicznych w Malawi prosumpcja nie ma szans się pojawić – bieda odcina wiele osób od dostępu do tekstów popkultury i uniemożliwia zaangażowanie. Istnieje także wiele mniejszych, bardziej prozaicznych przyczyn – na przykład częste awarie w dostawie prądu wykluczają „wciągnięcie się” w zawiłe narracje serialowe. Prosumpcji nie stymuluje z pewnością bardzo utrudniony dostęp do internetu, czyli narzędzia, będącego potencjalnym czynnikiem popularyzacji i rozwoju grup zaangażowanych konsumentów.
A co z fanami, z awangardą prosumpcji?
Rzeczywiście – fani to awangarda prosumpcji w tym względzie, że są to konsumenci najaktywniej zaangażowani w działania producenckie. Zaangażowanie to widać na kilku poziomach; po pierwsze wielbiciele najwięcej kupują, po drugie są najlepszymi rzecznikami danej marki medialnej. Często potrafią ją rozpropagować lepiej niż niejeden spec od marketingu, co widać, jeśli przyjrzeć się chociażby konwentom (zjazdom) fanów, a także ich stronom WWW. Nie do pogardzenia, przez przedstawicieli przemysłów kulturowych, są również działania fanów, które polegają na tworzeniu amatorskich tekstów nawiązujących do oryginalnych produkcji. Generalnie, w książce omówienie kultury fanowskiej zajmuje około stu stron i jestem z tej części naprawdę dumny – uważam, że to jedyna polska publikacja tak dokładnie omawiająca to zjawisko.
Wspomniałeś o tym, że prosumpcja jest odmienna w różnych rejonach świata. Czy ta odmienność dotyczy też fanów?
Zgadza się – z tezy o globalnym zróżnicowaniu prosumpcji wynika założenie, że mylą się naukowcy, którzy uważają, że społeczności fanowskie wszędzie wyglądają tak samo. „Mylą się” może być w tym miejscu zbyt mocnym wyrażeniem, bowiem kultury fanów w wielu rejonach świata wykazują podobieństwo. Mimo to przesadzone są doniesienia o identyczności środowisk fanowskich. Posługując się wieloma egzemplifikacjami, jak również swoimi badaniami, staram się udowodnić, że fandomy, czyli wspólnoty miłośników, mają swój lokalny nalot. Choć wyróżnić można fanów kosmopolitów, czyli tych tworzących ponadnarodowe społeczności, to jednak fanizm często jest rzeczą niezwykle lokalną. O lokalności fanów decydują podobne czynniki, jak te, wpływające na różnorodność prosumpcji, to znaczy determinanta ekonomiczne, kulturowe, społeczne i historyczne. Na ile udało mi się tę tezę udowodnić pozostawiam ocenie czytelników, jednocześnie mocno zachęcając do zapoznania się z Kulturami prosumpcji.
Sugerujesz, że w różnych państwach fani tych samych tekstów napotykają odmienne warunki?
Właśnie tak – znaczący jest przykład fanów japońskich komiksów manga, a konkretnie quasi-pornograficznych hentai. W wielu rejonach świata bycie wielbicielem tego typu przekazów jest bardzo trudne, a miłośnicy nie mają łatwego życia. Na przykład w Australii posiadanie materiału porno nie jest co prawda nielegalne, ale zabroniona jest jego sprzedaż, co wynika ze sprawnego lobbingu kościoła chrześcijańskiego oraz wielu konserwatywnych organizacji pozarządowych. Miłośnicy hentai podlegać mogą sankcjom prawnym w wielu krajach, w których pornografia jest nielegalna, na przykład w Islandii, na Ukrainie, w niektórych państwach Czarnej Afryki, Chinach czy muzułmańskich krajach Afryki i Azji.
Abstrahując od fanów konkretnych przekazów popkulturowych - czy fanowstwo jest powszechnym zjawiskiem zarówno w krajach europejskich czy USA, jak i u nas, w Polsce?
To zależy, jak zdefiniować wzorcowego członka fandomu. Jeśli podejść do niego w sposób bardzo skrajny, to znaczy uznać, że może nim być tylko osoba tworząca amatorskie opowiadania czy filmy, to niewątpliwie fanów jest niewielu. Jeśli jednak założyć, że każdy z nas ma prawo być określony mianem wielbiciela, bo na przykład bardzo często oglądał jakiś film albo udziela się na forum internetowym poświęconym danemu serialowi, wówczas należy stwierdzić, ze fanostwo to rzecz powszechna. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, jeśli przyjmiemy, że żyjemy w czasach, kiedy dzięki różnym technologiom (internet jest tylko jedną z nich), przeciętni ludzie przejawiają aktywności, które, na dobrą sprawę, potraktować należy jak fanowskie. Dzisiejsi nabywcy popkultury (nie tylko tej internetowej) to, nie waham się użyć tego słowa, fani, z tym że niezwykle „zmiękczeni” – wykazujący fascynację mniej intensywnie. W tym sensie ogólna konsumpcja popkultury jest odbiciem konsumpcji zachodzącej w środowisku miłośników. Za taką tezą świadczyć może fakt, że o ile kiedyś społeczności fanów tworzyły się wokół niewielu przekazów popkulturowych (można je nazwać mianem kultowych), tak obecnie więcej tekstów pociąga za sobą fanowskie działania. Nowe wspólnoty entuzjastów powstają w niesamowitym tempie – często nawet zanim tekst zostanie wprowadzony na rynek (najlepszym przykładem są filmy Avatar czy Tron: Legacy – jeszcze przed premierą kinową zawiązały się grupy ich miłośników).