To będzie jej pierwszy raz. Moja córka od zawsze chciała zostać wolontariuszką Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Boję się niedzieli. Martwię się, co zrobią z zaangażowaniem, z emocjami mojego dziecka nieodpowiedzialni duszpasterze, zdeklarowani zwolennicy caritasowego pomagania, uliczni mówcy perorujący o niecnych planach twórcy WOŚP, o zabijaniu starców i kultywowaniu życia na opak.

REKLAMA
To wszystko trudne jest bardzo. Bo jak powiedzieć dziecku, że pomagać należy, ale trzeba to robić selektywnie, służyć tym, po “dobrej stronie”? Że wspieranie potrzebujących ma jedno imię (kościelne?, katolickie?), a przynajmniej nie powinno mieć szyldu: Jerzy Owsiak. Ogromnie skomplikowanym rodzicielskim (pedagogicznym) zadaniem było zebranie informacji, jakie moje dziecko otrzymywało na religii i na etyce (zdecydowaliśmy, że córka uczęszcza na jedne i na drugie zajęcia). Jak wytłumaczyć ośmiolatce, że w tej samej szkole, dwie osoby, na ten sam - dla dziecka bardzo oczywisty temat - wypowiadają się odmiennie, mają inne “stanowiska” w kwestii “pomagania bliźniemu”?
Nie mam najlepszego zdania na temat Jerzego Owsiaka. Uważam, że od dawna stracił kontakt z rzeczywistością, że wypowiada się niezbornie (nie, nie mam na myśli rzecz jasna swobodnego stylu, ani - tym bardziej - wady wymowy), nie szanuje interlokutorów, nie rozmawia, a tylko monologuje. Być może jest to cena bycia na świeczniku, uwewnętrznionego przekonania, że stoi się w jednym szeregu z Janem Pawłem II i Adamem Małyszem. Myślę, że orkiestra działa w oparciu o emocje sprzed kilkunastu lat, że to lokomotywa, której dzisiejsza moc bierze się z węgla, dosypanego do pieca w latach dziewięćdziesiątych. Jurek Owsiak stał się Panem Jerzym, zarządzającym sprawnie fundacją.
Nie oznacza to jednak, że WOŚP nie robi wiele dobrego, że dzieło to niebywałe. Stawanie w poprzek, udawanie w ten jeden dzień, że pomagać można na wiele sposobów jest hipokryzją, zakłamywaniem rzeczywistości, zaprzeczaniem oczywistym faktom. Proszę, wrzucając pieniądze do puszki, pamiętajcie, że podchodzą do Was młodzi ludzie, którzy niejednokrotnie z wielką obawą pytają o wsparcie. Że ta jedna odmowa, czy wyrażona niechęć może skutkować urazem na wiele, wiele lat. I niechęcią do pomagania w ogóle.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?