
Przestrzeń jest konieczna dla osobowej identyfikacji. To między innymi w relacji do przestrzeni i miejsc z nią związanych konstruujemy tożsamość jednostkową, określamy kim jesteśmy, uświadamiamy sobie własną odrębność. Sprawa wygląda stosunkowo prosto, kiedy przestrzeń definiujemy poprzez kategorie „oczywiste”: najbliższe otoczenie, rodzinny dom, miejsca w drodze do pracy, krajobraz obserwowany przy okazji spacerów z psem. Co dzieje się naszą tożsamością, z jej kondycją, kiedy przestrzeń, która nas otacza staje się mniej realna?
REKLAMA
Tożsamość ludzka powstaje zarówno w relacji do podobieństw jak i różnic, mówi o tym, co nas łączy ze sprawami, osobami, rzeczami, ale również opisuje odmienności. Nie wnikając w kwestię natury identyfikacji indywidualnej i zbiorowej spróbujmy na chwilę przyjrzeć się tożsamotwórczej funkcji naszego otoczenia. Zobaczmy jednak jak wygląda środowisko, otoczenie dość „wyjątkowe”, przestrzeń określana mianem wirtualnej (z zastrzeżeniem wątpliwości jakie pojawiają się wtedy, kiedy dzielimy „rzeczywistość” na realną i wirtualną – nie będę o nich w tym miejscu mówił). Na potrzeby tego krótkiego wpisu skupmy się na takim przykładzie, który ułatwi nam zrozumienie możliwych modyfikacji strategii konstruowania tożsamości. Wydaje się, że dobrym pomysłem będzie zwrócenie się w stronę popularnego serwisu społecznościowego. To, co interesujące i nowe w kwestii tworzenia tożsamości spróbuję zreferować na przykładzie Facebooka, a w zasadzie w oparciu o doświadczenie zapośredniczenia relacji społecznych w obrębie portalu.
Tożsamość refleksyjna
Nie będę tutaj przywoływał opisów tożsamości, które pojawiały się za sprawą i pod wpływem „przełomów”, mód, nowatorskich odczytań – wspomnieć warto jedynie o tym, co łączy najważniejsze teorie tożsamości końca XX i początku XXI wieku. To uwaga znacząca, bo prezentuje również pejzaż zmian myślenia o człowieku (w ogólności) pod wpływem przemian technologicznych, ekonomicznych, politycznych. Myśliciele i badacze charakteryzują tożsamość tego czasu ambiwalentnie. Z jednej strony doszukują się w pomysłach na konstruowanie ludzkiej identyfikacji „sensu” i „fundamentu” (pisał o tym m.in. M. Castells). Z drugiej strony nadzieję na bycie w „dobrej kondycji” odnajdują w strategiach „tożsamości refleksyjnej” czy też „narracyjnej”, ale bez pewności – co zrozumiałe – jaki efekt końcowy „przedsięwzięcie refleksyjne” przyniesie (odwołuję się tutaj m.in. do A. Giddensa).
Czy Facebook jest tożsamotwórczy?
Wróćmy do tożsamości ery Facebooka i spróbujmy określić przybliżone wymiary i granice skomplikowania pytania o to „kim jesteśmy?”. Jeśli jest tak, że przestrzeń współtworzy naszą subiektywność i identyfikację, to przyjąć należy, że jednym z aspektów konstruowania tożsamości jest możliwość dołączania do „zasobu” ja-ja i ja-inni coraz to nowych środowisk i przestrzeni („uzupełnianie” takie – jak się wydaje – jest „naturalne”). Nie będzie więc wyjątkowym pomysłem zakwalifikowanie miejsc „wirtualnych” jako adekwatnych tożsamotwórczo, zwłaszcza wtedy, kiedy myślimy o nich w kontekście relacji społecznych (na potrzeby wpisu stosuję spory skrót i nie wyjaśniam w jaki sposób „te” relacje są „tam” tworzone).
Interfejs portalu społecznościowego może być tożsamotwórczy przynajmniej dwojako. Po pierwsze zapewnia permanentne odbicie, zwrot – niech będzie to tylko zwykła organizacja i interpretacja „zdarzeń” w obrębie układu aplikacja – użytkownik (albo nawet postrzeganie w wąskim znaczeniu). Po drugie - stwarza przestrzeń do konstruowania integracyjnych więzi społecznych, więzi tożsamych ze strukturą organizacyjną grupy (zob. typologia więzi społecznych wg Jana Turowskiego).
Interfejs portalu społecznościowego może być tożsamotwórczy przynajmniej dwojako. Po pierwsze zapewnia permanentne odbicie, zwrot – niech będzie to tylko zwykła organizacja i interpretacja „zdarzeń” w obrębie układu aplikacja – użytkownik (albo nawet postrzeganie w wąskim znaczeniu). Po drugie - stwarza przestrzeń do konstruowania integracyjnych więzi społecznych, więzi tożsamych ze strukturą organizacyjną grupy (zob. typologia więzi społecznych wg Jana Turowskiego).
"Lubię to!" jako twarda waluta
Czy to wystarczy, aby porównywać Facebooka do miejsc znaczących identyfikacyjnie, np. do takich, wobec których tożsamość jest legitymizowana „realnie”? Pamiętajmy, że rozważając kwestie przestrzeni jako elementu ważnego dla budowania tożsamości odnosimy je często do przestrzeni symbolicznych. Ba, miejsca które „są” fizycznie (np. budynek szkoły) upamiętniają i „przekazują” całą masę symboli – w prezentowanym przypadku mogą być to szkolne zwyczaje. Wydaje się więc, że symboliczność stanowi ten fragment tożsamotwórczego „systemu”, która o przestrzeni zaświadcza, tzn. prezentuje ją poprzez nieskończoną ilość znaczeń. To prawdopodobnie dzięki systemom abstrakcyjnym (określenie A. Giddensa) odbywa się „na” Facebooku wymiana środków symbolicznych o znormalizowanej wartości. Transparentnym przykładem środka symbolicznego na Facebooku, wymienialnego w różnych kontekstach, jest opcja „Lubię to!”. Inną, twardą walutą serwisu społecznościowego może być uniwersalność środowiska, w obrębie którego odbywa się obieg znaczeń. To dzięki charakterowi danej przestrzeni poszczególne miejsca mogą być odczytywane jako łączące – innymi słowy, im przestrzeń jest bardziej „zrozumiała” dla większości użytkowników, tym bardziej czytelne i rozpoznawalne są elementy wyodrębniające daną grupę spośród innych (tożsamość zbiorowa).
Więcej?
Nie podejmuję w tym krótkim wpisie wielu wątków, które dla wyjaśnienia kwestii tożsamości ery Facebooka wydają się konieczne (np. wykształcenie „pustego” wymiaru czasu, „opróżnianie” przestrzeni, omówienie natury zapośredniczonego doświadczenia czy też integralności i autentyczności tożsamości). O tych i o innych problemach wspominam w mojej książce.
W tekście pojawiły się fragmenty książki mojego autorstwa, która ukaże się w czerwcu br. nakładem wydawnictwa Difin. Tytuł książki: "Tożsamość w sieci. Społeczno - edukacyjne aspekty zapośredniczenia doświadczenia".
