Możliwości portali społecznościowych przyciągają narcyzów, a Facebook wzmacnia u nich tę "tendencję"-dowiedziałem się ostatnio, przeglądając raport dotyczący perspektyw zmian w edukacji. Doniesienie uzupełnione jest informacją na temat badań prowadzonych przez kanadyjskich naukowców. Wykazali oni ścisły związek między narcystyczną naturą i zaniżonym poczuciem własnej wartości a ilością czasu spędzonego na Facebooku.

REKLAMA
Jak przekonują autorzy raportu, Facebook pogłębia tendencje związane z koncentrowaniem się na sobie. Pokolenie socjalizowane z udziałem komputerów jest mało empatyczne, ludzi traktuje instrumentalnie i ma zasadnicze problemy w budowaniu prawidłowych relacji interpersonalnych. To nie koniec. Twórcy opracowania cytują „wstrząsające” wyniki badań Mikołaja Jana Piskorskiego, zrealizowane na próbie trzystu tysięcy (sic!) użytkowników Facebooka. Naukowiec przebadał kilkaset tysięcy ludzi i „stwierdził”, że młodzi ludzie nie widzą różnicy między rzeczywistością a internetem.
Te i inne odważne tezy pojawiają się w raporcie po to, aby sygnalizować ważność roli i znaczenia edukacji medialnej w szkole. W trzystronicowym rozdziale na temat wyzwań jakie stoją przed edukacją medialną autorzy ulegają modzie-tendencji na opisywanie tego, co w internecie i z internetem poprzez pryzmat niebezpieczeństw i zagrożeń. I wpadają w pułapkę. Plotą bzdury o narcystycznej generacji, o odrealnionych, żyjących w wirtualnych światach, jednostkach, o fejsbukowym pokoleniu zapatrzonym w siebie, oczekującym ciągłej uwagi otoczenia.
Zdecydowanie inaczej wyobrażam sobie operowanie argumentami na rzecz edukacji medialnej.