Telewizja Polska zaprezentowała jesienną ramówkę. Przyznam - nie spodziewałem się wiele, ale to, co ujrzałem potwierdziło moje najgorsze obawy. Telewizja Polska się nie zmienia. Mimo wielkiego halo wokół cyfryzacji, rozbudzonych nadziei na jakościową i programową przemianę, publiczna telewizja nie ma pomysłu na siebie. Jesienią przełkniemy odgrzewane kotlety i wymęczone formaty. Zniknie Dobranocka, wróci Agata Młynarska.

REKLAMA
Oferta TVP od lat nie różni się od propozycji telewizji komercyjnych. Najbliższa jesień potwierdzi te podobieństwa, jeśli nie jednolitość. Ramówka na nadchodzące miesiące to papka złożona ze “znanych i lubianych” seriali, rozrywkowych formatów i biednej oferty filmów fabularnych. Otrzymamy podrasowaną publicystykę, namiastkę teatru telewizji i rozrywkę w najgorszym, kabaretowym wydaniu.
Mizeria jesiennej oferty potwierdzona została formą jej prezentacji. Ramówkowa gala była wydarzeniem w jakimś sensie wyjątkowym. Kilkuset gości nawet nie udawało, że się nie nudzi i ma gdzieś “nowości” przedstawiane przez prezesa Brauna. Wszystko to wyglądało na przypadkowo sklejony event z aktorami - prezenterami, które takie sklejki próbują w telewizji publicznej od zawsze zlepiać. Gdybym więc napisał, że wydarzenia nie poprowadziła Grażyna Torbicka bylibyście z pewnością zdziwieni.
W TVP dzieje się źle. Bez ciekawych propozycji pozostają zarówno dwie główne anteny, TVP1 i TVP2, ale również kanały, które z misyjnością telewizji publicznej powinny mieć najwięcej wspólnego: TVP Kultura i TVP Historia ledwie zipią ratując się powtórkami (choć przyznać trzeba, że na tym tle TVP Kultura wygląda nieźle z interesująco “robioną” publicystyką). Rozrywkowa TVP Rozrywka to katastrofa - przy dobiegającym z każdej anteny kabaretowym śmiechu, fundowanie tego samego, tyle że kilka lat starszego jest ofertą dla - mówiąc delikatnie - telemaniaków.
Z nadzieją patrzę na zmiany w TVP Info, gdzie wreszcie na poważnie potraktowano potrzebę mówienia o tym, co interesującego dzieje się w regionach. Może więc się okazać, że największą rewelacją ramówkową będzie powstanie TVP Regiony, czyli 16 kanałów regionalnych, niezależnych (wreszcie) od TVP Info.
W lipcu zakończył się proces cyfryzacji telewizji naziemnej. Dziwi więc brak pomysłu na skonsumowanie tej zmiany przez telewizję publiczną. Zamiast informacji o emisji “Ojca Mateusza” (w entym już sezonie) wolałbym usłyszeć, że cyfryzacja jest konkretem, że hybrydyzacja telewizji to nie fikcja, tylko coś namacalnego, że poprzez cyfrową interaktywność TVP stanie się, na przykład, przestrzenią edukacyjną. Póki co bowiem, w powszechnym odbiorze, cyfryzacja kojarzy się z problemami i kosztami, które przeciętny telewidz musiał ponieść, w zamian otrzymując naprawdę niewiele.
Zostawiając czytelników z nadzieją na lepsze, sam wprowadzam zmiany. Póki co, niewielkie. Od dzisiaj w serwisie Na Temat sygnować mnie będą nie tylko - mam nadzieję - coraz lepsze teksty, ale również nowa fotografia. Zdjęcie wykonała Liliana Morawska - zachęcam do zajrzenia na stronę fotografki.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?