Wybory tuż, tuż, Platforma Obywatelska realizuje więc swój stary, sprawdzony scenariusz. Politycy tej partii udają więc nagle wielkich zwolenników tych rozwiązań, które są nośne społecznie, a którymi przez lata najzwyczajniej w świecie bali się zająć. Od kilku dni cała Polska codziennie „bombardowana” jest więc informacjami o tym, jak to politycy Platformy Obywatelskiej ciężko walczą o in vitro.
REKLAMA
Śmiem twierdzić, że działania PO w tej sprawie są jednak całkowicie nieszczere i obliczone jedynie na zyskanie dodatkowych wyborców. Warto bowiem przypomnieć, iż przez 8 lat rządów, PO nie zrobiła nic aby przyjąć ustawę o leczeniu niepłodności metodą in vitro. Przez 8 lat Platforma blokowała wszystkie rozwiązania, które w tym ważnym społecznie temacie zgłaszał Sojusz Lewicy Demokratycznej.
O ile sposób uprawiania polityki przez PO dziwić nikogo już nie powinien, o tyle szokuje w tej sprawie postawa niektórych mediów. W dyskusji o in vitro część mediów pomija bowiem całkowicie głos SLD, a więc jedynego ugrupowania, które konsekwentnie od 10 lat walczy o przyjęcie rozwiązań pozwalających na stosowanie in vitro. To właśnie SLD w 2005 r. przygotowało pierwszy w naszym kraju projekt ustawy o in vitro, to również sldowski prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk jako pierwszy w Polsce wprowadził do budżetu miasta dofinansowanie przez samorząd miejskiego programu „in vitro”.
Jakże cyniczne jest więc postępowanie części mediów i dziennikarzy w tej sprawie, które celowo pomijają lewice w dyskusji o in vitro. Najlepszym tego przykładem jest redaktor Tomasz Lis, który w swoim programie publicystycznym w TVP2 postanowił zająć się tą sprawą. U Tomasza Lisa w dyskusji o in vitro zabrakło jednak przedstawicieli SLD, ale zobaczyliśmy za to aż dwóch polityków Platformy Obywatelskiej, którzy pełni zapału opowiadali o tym, jak ich kochana partia walczy o wprowadzenie in vitro.
Postępowanie redaktora Lisa w tej sprawie świadczy niestety o jednym. A mianowicie o tym, iż część przedstawicieli mediów postanowiła aktywnie włączyć się w kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej. Dlatego gdy mowa o in vitro celowo pomija się głos SLD, bo cel jest jeden - w świadomości Polaków trzeba wyrobić przekonanie, iż to jedynie Platforma od zawsze walczyła o in vitro. Głos polityków lewicy mógłby natomiast zaburzyć ten sielankowy obraz.
Niestety w całej tej dyskusji nie liczy się już zupełnie obiektywizm i choćby odrobina przyzwoitości, a kreowani na „niezależnych” dziennikarze, stają się niestety tubą propagandową rządzącej partii.
