Odkąd w otoczeniu premier Ewy Kopacz pojawił się były polityk PiS Michał Kamiński PR-owska polityka Platformy Obywatelskiej zaczęła „schodzić na psy”. Pomysł, aby na kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi chwalić się zrealizowaniem 50 procent obietnic zakrawa wręcz na kpinę. Oznacza to bowiem, że połowa zapowiedzi z expose Ewy Kopacz nie została zrealizowana.

REKLAMA
Pomysł, za którym z pewnością stoi Michał Kamiński jest też żałosny z innego powodu. Otóż wśród niby zrealizowanych przez rząd zapowiadanych wcześniej projektów, część zakończyła się przecież całkowitym niewypałem. Przykład? Choćby słynny już pakiet onkologiczny, który zamiast spodziewanych ułatwień wprowadził wiele zamieszania i utrudnień dla i tak umęczonych już pacjentów.
Pół roku rządów Ewy Kopacz charakteryzuje niestety również zupełny brak chęci zajęciem się najbardziej kluczowymi problemami Polaków, choćby drugą falą emigracji czy brakiem pomysłu na ożywienie gospodarcze, które miałoby doprowadzić do tworzenia nowych miejsc pracy. Rząd chowa również głowę w piasek w innych ważnych społecznie tematach, jak pogłębiający się niż demograficzny, czy zapowiedzi głodowych świadczeń dla przyszłych emerytów.
Przyznam szczerze, że patrząc na dokonania rządu Ewy Kopacz, a jednocześnie obserwując PR-owskie pomysły Michała Kamińskiego mam wrażenie, iż ten były prominentny polityk PiS jest koniem trojańskim w rządzie Platformy Obywatelskiej i PSL. Bo czy dla partii opozycyjnych, w dodatku w trakcie kampanii wyborczej, może pojawić się lepszy temat niż przyznanie się rządu do niezrealizowania połowy swoich obietnic?