Dyrektorzy TVP zwolnili się z pracy.
Dyrektorzy TVP zwolnili się z pracy. Fot. Sławomir Kamiński

Dziennikarze stacji publicznych protestują przeciwko ustawie medialnej. Demokracja, Konstytucja RP, wolność słowa, działanie zgodnie z prawem – tych słów zupełnie nie rozumieją szwadrony Kaczyńskiego. To może błyskawicznie odbić się czkawką PiS – owi i jego klakierom, chociaż prezes nawet o tym nie myśli. Test na wytrzymałość nerwów Polaków trwa. Pytanie, ile jeszcze brakuje do przelania się czary goryczy... ?

REKLAMA
Dzisiaj dyrektorzy TVP1 - Piotr Radziszewski, TVP2 - Jerzy Kapuściński, Telewizyjnej Agencji Informacyjnej - Tomasz Sygut oraz dyrektorka TVP Kultura Katarzyna Janowska, złożyli dymisje, które zostały przyjęte przez prezesa TVP, Janusza Daszczyńskiego. Jeśli obecny prezes ma nadzieję, że zostanie na stanowisku, to chyba żyje w innej czasoprzestrzeni. W blokach startowych stoi już przygotowany do objęcia tej funkcji Jacek Kurski (ten od filmu "Nocna zmiana"). Praca w TVP na eksponowanych stanowiskach czeka też na dziennikarzy tzw. "niepokornych" wobec tych krytykujących Kaczyńskiego. Za to niezwykle pokornych i służalczych PiS.
Program I Polskiego Radia emituje o każdej pełnej godzinie hymn Polski na zmianę z hymnem UE. "Emitując o pełnych godzinach hymn Polski i hymn Europy zamierzamy zwrócić uwagę naszych słuchaczy oraz opinii publicznej na zagrożenie pluralizmu i wolności słowa w mediach publicznych, które wprowadza wchodząca w życie nowelizacja ustawy medialnej" -mówi redaktor naczelny "Jedynki" Kamil Dąbrowa.
Wspólną krytykę planowanej reformy mediów publicznych zgłosili Reporterzy bez Granic, Stowarzyszenie Dziennikarzy Europejskich, Europejska Federacja Dziennikarzy i Europejska Unia Nadawców. List w sprawie procedowanego projektu do szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro wysłał wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans. Swoje zaniepokojenie reformą mediów wyraziła też przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów, Dunja Mijatović. Od kilku dni pouczanie dziennikarzy TVP, nawet podczas programów na żywo, stało się normą.
Metodę na próbę podporządkowania sobie i „zakneblowania” ust mediom prywatnym znalazł minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, który zamiast sprostowań do redakcji (np. do portalu NATEMAT.PL), wysyła komunikaty do PAP, strasząc dziennikarzy pozwami sądowymi. Na celownik prawników Centralnego Biura Antykorupcyjnego trafiła również stacja TVN 24 za materiał o powrocie do służby wyrzuconego wcześniej i skompromitowanego funkcjonariusza.
Zdaniem profesora Macieja Mrozowskiego – medioznawcy z Uniwersytetu Warszawskiego, ustawa w takiej formie „to próba przejęcia kontroli personalnej”. Pogląd Mrozowskiego podziela prof. Dorota Piontek z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu. – „Media publiczne w tym momencie przestają być publicznymi, a zaczynają być rządowymi. W sytuacji, kiedy minister Skarbu Państwa ma powoływać i odwoływać prezesów TVP i radia publicznego, ma wpływ na zawartość tychże mediów.
Z nowej, tzw. małej ustawy zniknęły gwarancje, jak np. kadencyjność zarządów i rad nadzorczych, ściśle określone warunki odwołania członków zarządów, wielostopniowy wybór prezesów przez rady nadzorcze i KRRiT. Tylko posłowie PiS głosowali za zmianami. W sejmie projekt nie wrócił nawet do czytania w komisji.
PiS nie zamierza udawać, że ma dobre intencje. Nowa władza chce dokonać podboju całkowitego, totalnego. Kaczyński wiele razy analizował swoje wyborcze porażki po 2005 roku, jako skutek nieprzychylnych mu mediów. I to kolejny dowód na to, że PiS wyciąga lekcję z przeszłości. Teraz media mają mu pomóc utrzymać władzę.

Prof. Jadwiga Staniszkis – do niedawna zwolenniczka PiS, mówi o zagrożeniu polskiej demokracji i rządach autorytarnych oraz ignorowaniu ustawy najwyższej jaką jest Konstytucja RP. Profesor Staniszkis twierdzi, że podobnie jak ona, część posłów Kaczyńskiego, wstydzi się tego, co dzieje się obecnie w Polsce. Dlatego zaczną opuszczać szeregi PiS. Jest to mało prawdopodobne. A wręcz nierealne, tak jak opamiętanie się Kaczyńskiego w błyskawicznym przejmowaniu władzy. Andrzej Zoll – profesor nauk prawnych, proponuje utworzenie alternatywnego prawa zgodnego z ustawą zasadniczą w kontrze do „samowolki” PiS.

Ile jeszcze jesteśmy w stanie znieść? Myślę, że niewiele. I reakcja Polaków może być równie szybka i nie mająca niczego wspólnego z metodami demokratycznymi, podobnie jak rządy Kaczyńskiego.