Trybunał Konstytucyjny czekał na zwołanie rozprawy blisko trzy miesiące od momentu uchwalenia "ustawy naprawczej" PiS. TK mógł zrobić to wcześniej, ale miód na serca sędziów polał szef MSZ, który zaprosił do Polski Komisję Wenecką. Jej przedstawiciele nie zostawili na władzach suchej nitki. To dało pole do manewru i wsparcie TK. PiS oczywiście nie zgadza się z orzeczeniem. Teraz czas na działanie Komisji Europejskiej.

REKLAMA
TK uznał w całości za niezgodną z Konstytucją RP pisowowską nowelę. Wszystkie ustawy i uchwały przegłosowane przez PiS godzące w praworządność państwa demokratycznego są niezgodne z konstytucją – to natomiast wstępna opinia Komisji Weneckiej. W praktyce oznacza to, że nowela PiS miała na celu sparaliżowanie prac, osłabić i zmarginalizować rolę TK, jako strażnika konstytucji, a rezultacie zmienić ustawę zasadniczą na korzyść partii Kaczyńskiego. PiS ustawą chciała zniszczyć trój podział władzy, czyli podstawę demokracji.
Zagranie na zwłokę i wniosek o odroczenie rozprawy o dwa tygonie przez ministra Zbigniewa Ziobrę, aby przez ten czas wypracować kompromis, został odrzucony. Orzeczenie wchodzi w życie z dniem jego wydania i obliguje szefową kancelarii premier, Beatę Kempę do niezwłocznego opublikowania treści dokumentu w Dzienniku Ustaw. Jeśli nie zrobi tego, spraw może trafić do prokuratury za niedopełnienie obowiązków służbowych przez urzędnika państwowego. Premier Szydło, nazywająca rozprawę spotkaniem, a werdykt TK komunikatem niezgodnym z prawem nie zamierza wydać jednak zgody na umieszczenie orzeczenia w Dzienniku Ustaw. Tutaj konstytucjonaliści są podzieleni. Orzekając w „starym” składzie (co jest logiczne) nad nową ustawą, nie można stosować zapisów noweli, nad którą proceduje TK. Zatem orzeczenie weszło w życie z chwilą jego ogłoszenia.
12 marca Komisja Wenecka wyda oficjalną opinię, wedle, której mi.in. ustawa PiS o TK jest niezgodna z konstytucją. Sędziowie uporali się z tym 3 dni wcześniej. Teraz na pierwszy ogień pójdą: ustawa o policji, ustawa o prokuraturach, ustawa o mediach publicznych czy służbie cywilnej.
Arogancja władz pisowskich, odnoszących się do rozprawy TK, przekroczyła granice dobrego smaku, pokazała brak kultury i klasy politycznej, zarówno prezesa Kaczyńskiego, jak i premier oraz prezydenta RP. Czołówce polityków PiS w ostatnich dniach puściły nerwy. Jarosław Kaczyński wyżył się na KOD, prezydent RP nazwał PiS i wyborców tej partii „ludźmi lepszej kategorii”.
Stosowana jest powszechnie narracja manipulacyjna. Poseł Stanisław Piotrowicz jak wielu innych posłów PiS podpiera się suwerenem, czyli narodem, który dał im możliwość podjęcia „ustawy naprawczej”. Wyborca nie musi znać prawa ale powinien znać je ustawodawca. Wcześniej o niezgodności noweli i łamanie prawa zarzucali PiS eksperci prawni, konstytucjonaliści KE i w końcu Komisja Wenecka. W tej sprawie potępiło prezydent Dudę, który podpisał ustawę i nie przyjął ślubowania od trzech sędziów, środowisko akademickie. Nawet to z uczelni, gdzie uzyskał tytuł doktorski i wykładał. Andrzej Duda musiał wiedzieć, że łamie prawo podpisując ustawę ingerującą szkodliwie w funkcjonowanie TK.
Trybunał Konstytucyjny w wydanym orzeczeniem tym samym przyznał rację protestującemu Komitetowi Obrony Demokracji, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, I prezes Sądu Najwyższego, Krajowej Radzie Sądowniczej, posłom PO, Nowoczesnej oraz PSL.
Wypowiedzi polityków PiS są jednoznaczne. Nie przyjmują do wiadomości orzeczenia TK i nie będą się do niego stosować. Prezes Kaczyński prowadzi swoich ludzi na z góry przegraną wojnę. I już z tej drogi nie zawróci, ponieważ przyznałby się do porażki.
Wszyscy ludzie prezesa i sam Kaczyński skompromitowali się w całej demokratycznej części Europy i jej instytucjach. Opinia KW przekazana Komisji Europejskiej UE pozwoli komisarzom na wydanie zaleceń. Jeśli to nie wpłynie na rząd PiS, KE może zastosować mechanizm sankcyjny. PiS dostaje ostrzeżenia również z USA i od NATO.
Panie prezesie, czas minął. Pora na prawdziwą „dobrą zmianę, czyli odejście w niesławie, oblizując rany.