
Okazuje się, że słowa posłanki Pawłowicz o wycofaniu się z polityki nie były zwykłą kokieterią. Zajęła się szybko sprawami społecznymi. A ściślej „pomocą” dla uchodźców. Zdaniem pani poseł 73 tysiące muzułmanów śmiało może pomieścić w swoim domu, na rancho lub w apartamencie Bono - wokalista U2. A "hipernacjonalizm” to nie krytyka. Wręcz przeciwnie.
REKLAMA
"Jestem zmęczona polityką. Uwielbiam sztukę, malarstwo, kocham czytać. Nakręcono przeciwko mnie przemysł pogardy, to trudne do zniesienia. Zastanawiam się, czy się nie wycofać" – powiedziała w jednym z wywiadów posłanka Krystyna Pawłowicz.
I pewnie kiedy wyborcy, sympatycy oraz fani „literatury” posłanki załamali się, rzucając się w otchłań rozpaczy, parlamentarzystka Pawłowicz Krystyna, rozwiązała niespodziewanie problem uchodźców w Unii Europejskiej kilkoma słowami na Facebooku.
Posłanka, która być może i uwielbia sztukę frontmana grupy U2, to już przemowy „niejakiego pieśniarz Bono” ją irytują. Podpuszczony przez europejskich lewaków wokalista, kiedy już odstawił instrument powiedział w amerykańskim Senacie -
"Nacjonalizm jest zagrożeniem. Mowa nienawiści jest zagrożeniem. Widzieliśmy w latach 40-tych XX wieku, jakie ma to skutki. Musimy stawić czoła zagrożeniu, za jakie uważam nacjonalizm."
Na koniec dodał, że obecnie siedliskiem "hipernacjonalizmu” są Polska i Węgry, gdzie ugrupowania prawicowe działają bardzo aktywnie, krytykując ostro rządy obu państw.
"Hipernacjonalizm” w Polsce posłanka Pawłowicz odebrała jako „piękny komplement”, a Muzułmanów z Niemiec chce odesłać na włości Bono. Nawet z dostawą.
Pisząc „… piękny komplement dla nas”, Pawłowicz miała na myśli zapewne PiS. I każda normalna partia, gdzie panuje obycie i kultura polityczna za takie słowa postawiłaby posłankę przed komisją etyki, przywołując do porządku. Ale tak oczywiście się nie stanie, ponieważ większość z PiS myśli tak samo, jak profesor Pawłowicz. Poza tym, jeśli posłowie i ministrowie Kaczyńskiego mieliby brać odpowiedzialność za to co mówią, codziennie przed drzwiami sejmowej komisji etyki ustawiałyby się tłumy.
Tak czy inaczej, nie spodziewajmy się w najbliższym czasie koncertu U2 w Polsce. Nie wiadomo, czy pod znakiem zapytania nie stoi przybycie papieża Franciszka do naszego kraju, który podczas wizyty na Lesbos po raz kolejny zaapelował o ludzkie traktowanie uchodźców, mówiąc, że to nie liczby, lecz osoby, które mają własne imiona, nazwiska, życiorysy.
Zatem tym razem czekamy na odpowiedź Bono. W hiphopowym języku w rytmie ulicy nazywa się to "diss". Czyli oczekujemy na diss Bono na posłankę Pawłowicz.
