
Podczas dyskusji w Sejmie nad odwołaniem marszałka Kuchcińskiego, Jarosław Kaczyński zarzucając opozycji nieporadność, powiedział: „…Ale to ewokowanie pewnego obrazu; dyktatury i dyktatora, którego chcecie odwołać, tylko nie wiecie jak…”. Gdyby to nawet ewokowanie (przywoływanie) zakończyło się na słowie – „dyktatora”, wystąpienie „przeszłoby bokiem”. Zakończenie zdania to nic innego jak – mnie i mojej partii nie jesteście wstanie nic zrobić. Jestem nietykalny.
REKLAMA
Po tych słowach nastąpiła krótka pauza. I teraz pytanie, czy ostatnie zdanie było przewidziane w wystąpieniu? A może Kaczyńskiego poniosły emocje na fali realizacji swoich marzeń? Dzisiaj po raz pierwszy, nie jego marionetki i bulteriery, ale sam prezes dała jasny przekaz, kto tutaj rządzi.
Poseł Kaczyński z mównicy sejmowej stanął w obronie marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego, którego odwołania z funkcji chciała opozycja. Kuchciński słynął np. z wyłączania mikrofonów niepokornym i dosadnie wyrażającym się o PiS posłom. Pilnował czasu, ale dzisiaj zrobił wyjątek i Kaczyński przemawiał minutę dłużej.
Posłowie opozycyjni dowiedzieli się, że nie mają moralnego prawa składać wniosku o odwołanie marszałka Kuchcińskiego, ponieważ ich szefowie Sejmu postępowali wręcz nagannie. Pochwała padła jedynie w stronę przewodniczącego PO, Grzegorza Schetyny. Reszta marszałków dawnej koalicji dostała burę. Prezes wypomniał nagminne składanie wniosków, których jego zdaniem większość nie spełnia kryteriów formalnych. Słowem – opozycja nie potrafi pisać po polsku.
Jednak ta dodatkowa minuta, to było 60 sekund za dużo. Pal sześć regulamin. Kaczyński dał do zrozumienia opozycji, że mogą sobie pisać wnioski, zaskarżać ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, skarżyć się lewakom z UE, a i tak to wszystko para w gwizdek.
W jednym zdaniu prezes sam sobie zaprzeczył. Opozycja chce wywołać nieprawdziwy obraz dyktatora, ale tej fikcyjnej postaci chce się jednak pozbyć. Przypadek bierze górę w wypowiedziach Kaczyńskiego, kiedy ponoszą go emocje. Wtedy zaczyna podnosić głos i nadmiernie gestykulować. Przestaje się kontrolować. W tej sytuacji nie było powodów do zdenerwowania, ponieważ Kuchciński i tak zachowałby swoje stanowisko.
Wyszła zwyczajnie z Kaczyńskiego buta i arogancja, zachowania często prezentowane przez „śmietankę” PiS. Wielokrotnie byliśmy również świadkami chamstwa posłów Kaczyńskiego.
Prezes znów zapomniał, że żyjemy w XXI wieku i słowa kierowane z mównicy sejmowej nie docierają jedynie do opozycji. W sali obrad są dziennikarze, kamery, mikrofony, a słowa o niby wyimaginowanej dyktaturze i nietykalności wodza i partii pójdą w świat. Dzisiaj pierwszy raz Kaczyński powiedział prawdę. I o kilka słów za dużo...
