
Choroba nowotworowa krwi, to zwykle niespodziewany gość, który pojawia się znienacka, często bez żadnej zapowiedzi, bez względu na porę roku, stopień zajętości gospodarza czy jego styl życia. To drań, który przychodzi jak złodziej okradając gospodarza z planów na jutro, pojutrze i tę dalszą przyszłość. Burzy dotychczasowe życie gospodarza ale i najbliższego otoczenia – rodziny, która w panice i lęku przed konsekwencjami wizyty porzuca swój dotychczasowy tryb życie i bezwzględnie podporządkowuje się chorobie. Diagnozę – białaczka, ktoś słyszy w Polsce średnio co godzinę. Wśród zaskoczonych najbardziej, są młodzi ludzie, którzy właśnie weszli w swoje dorosłe życie – dwudziestolatki!
Dwudziestolatki to bohaterowie naszego dzisiejszego opowiadania. Smutnego opowiadania, które pokaże, że tegoroczne wakacje nie dla wszystkich dwudziestolatków są szczęśliwe i beztroskie. Paula, Dagmara, Lila, Damian i Mateusz właśnie teraz, gdy większość ich rówieśników może cieszyć się latem, zmagają się z niespodziewanym gościem, który odwiedził ich organizm – białaczką. Już wiedzą, że dla nich nie będzie to lato nowych możliwości, pięknych wspomnień, wzruszeń i innych młodzieńczych emocji. To lato pełne długotrwałych, pełnych bólu i lęku godzin spędzonych w szpitalnych gabinetach, na obcych łóżkach nie przypominających ani namiotowych materacy, ani hotelowych tapczanów, ani plażowych leżaków. Tego lata zdali sobie sprawę, że największym szczęściem, jakiego człowiek zaznaje jest zdrowie i normalne życie, bez względu na to jak bardzo jest skomplikowane i jakie trudy przed nami stawia w wędrówce do dorosłości.
- Najważniejszym moim marzeniem jest WYZDROWIEĆ! Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie – podkreśla pytana o marzenia.
Lila wspomina dziś, że jeszcze z początkiem nowego 2014 roku marzyła, że już niedługo skończy studia, zakocha się, będzie biegać, tańczyć, szaleć… . I nagle przyjechał ten niespodziewany gość, gość niechciany i nieproszony – choroba. Początkowo myślała, że nie da rady, że nie przetrwa chemioterapii.
- Pierwsza chemioterapia była koszmarna. Nie wiem skąd miałam tyle siły, żeby to wszystko przetrwać – opowiada dziś Lila, która wierzy, że wkrótce znajdzie się dla niej dawca i zapobiegnie nawrotowi choroby.
