Tomasz Matusz

Tomek Matusz, ambitny, młody człowiek z planami na życie i determinacją ich realizacji. Wśród tych planów są cele związane z życiem innych, z walką o nie toczoną z trudnym przeciwnikiem, rakiem krwi. Tomek jest studenckim ambasadorem Fundacji DKMS Polska. W swoim mieście przeprowadził akcję Dwa Wymazy & Do Bazy. Opowiada o tym, zarażając swoim entuzjazmem.

REKLAMA
DKMS: Tomku, opowiedz, jak to się stało, że zdecydowałeś się wziąć udział w tej akcji?
Tomasz Matusz: Trochę przez przypadek, jak to w życiu bywa. Pewnego dnia musiałem załatwić kilka spraw w Instytucie Fizjoterapii na swojej uczelni i tam właśnie dowiedziałem się o tej niesamowitej studenckiej inicjatywie. Fundację DKMS Polska już znałem, bo jestem zarejestrowany w bazie Fundacji jako potencjalny dawca szpiku.
DKMS: I co Cię przekonało, by wziąć udział w projekcie „Dwa Wymazy & Do Bazy”?
Tomasz Matusz: Gdy zarejestrowałem się w bazie Fundacji jako potencjalny dawca szpiku, czułem niedosyt. Zdawałem sobie sprawę, czym jest białaczka i jak ciężko jest z nią wygrać, z drugiej strony wiedziałem, że nie jest łatwo być czyimś bliźniakiem genetycznym i faktycznie pomóc komuś, kto potrzebuje przeszczepienia szpiku. Chciałem więc zrobić coś więcej dla tych osób, bo zawsze pomoc innym sprawiała mi przyjemność i dawała radość w życiu. To już trzecia akcja studencka, którą miałem przyjemność koordynować na „Medyku”.
logo
DKMS: Nie miałeś jakichś wątpliwości?
TM: Wątpliwości nie miałem żadnych. Bardziej nazwałbym to ciekawością związaną z projektem, bo na początku nie wiedziałem, jaka dokładnie będzie moja rola w tak wielkim przedsięwzięciu. Gdy pojechałem na konferencję szkoleniową do Warszawy, czułem w sercu coś niesamowitego. Wypełniało mnie szczęście, gdy zobaczyłem, ile osób chce pomóc. Wszyscy tacy różni, ale połączeni jednym szczytnym celem.
DKMS: Jak zareagowali Twoi bliscy na wiadomość, że angażujesz się w ten projekt?
TM: Na ich twarzach nie było żadnego zdziwienia, ponieważ wiedzieli, jaki jestem. Od małego zawsze starałem się pomagać innym. Zawsze też mogłem liczyć na wsparcie ze strony rodziny, zwłaszcza w takich inicjatywach. Najważniejsze dla mnie jest wsparcie narzeczonej. Wiele pomysłów, które mi podsuwała, wykorzystywałem przy organizacji akcji.
DKMS: Czy łatwo Ci było zdobyć poparcie wśród grup, do których poszedłeś z ideą?
TM: Organizatorzy konferencji napełnili nas pozytywną energią, która pomagała nam podczas przygotowania i przeprowadzenia akcji. Na uczelni również mogłem liczyć na wsparcie w każdej kwestii. Pamiętam, że gdy ogłaszałem nabór na wolontariuszy, a hasło było bardzo proste „DKMS - Wspólnie Przeciw Białaczce”, spotkałem się z tak dużym odzewem, że uświadomiłem sobie jeszcze bardziej, jak dużo jest osób, które chcą nieść bezinteresowną pomoc. Pamiętam również, jak pozyskiwałem sponsorów na akcję w Opolu. Myślę, że z odpowiednim podejściem i wielkim uśmiechem wszystko staje się możliwe.
DKMS: Kto najbardziej pomógł Ci w organizacji?
TM: Duże wsparcie w organizacji samej akcji rejestracji potencjalnych dawców szpiku dała mi oczywiście Fundacja. Już na konferencji pracownicy Fundacji podzielili się ze mną potężną dawką wiedzy. Jeśli chodzi o środowisko lokalne, to oczywiście moja uczelnia - Państwowa Medyczna Wyższa Szkoła Zawodowa w Opolu – pomagała mi w każdej kwestii. Na duże wsparcie mogłem liczyć ze strony Rektora PMWSZ, dr Tomasza Halskiego, który zawsze wspiera podobne inicjatywy na naszej uczelni. Nie zdziwiło mnie także, gdy dowiedziałem się, że nasz Rektor jest też zarejestrowany w bazie potencjalnych dawców od kilku lat. Zawsze mogłem liczyć na pomocną dłoń mgr Joanny Rajfur, Dyrektor Instytutu Fizjoterapii i mgr Kamili Wójt z działu promocji PMWSZ. Pani Joanna wspierała mnie na każdym kroku organizacji akcji rejestracji. Dzieliła się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Pani Kamila pomogła mi również w kontaktach z mediami, co jest bardzo ważne w organizacji akcji. Zawsze miałem w pamięci, co mówi Fundacja DKMS: najpierw EDUKACJA, później REJESTRACJA.
logo
DKMS: Czy zdobyłeś jakieś ciekawe doświadczenia podczas przygotowań i samej akcji?
TM: Człowiek przez całe życie uczy się czegoś nowego, po raz kolejny uświadomiłem sobie, że nie wolno się poddawać i gdy postawimy sobie jakiś cel, powinniśmy do niego dążyć. Nawet, jeśli wyrzucają nas drzwiami, to trzeba spróbować wejść oknem i zrobić wszystko, żeby osiągnąć to, do czego dążymy. Najważniejszą kwestią samych przygotowań jest dobra organizacja, zaplanowanie sobie każdej rzeczy, określenie harmonogramu. To wszystko ułatwia.
DKMS: Czego spodziewałeś się po tej akcji i czy było tak, jak się spodziewałeś?
TM: Spodziewałem się dużego odzewu od społeczeństwa, a przede wszystkim zainteresowania ze strony środowiska studenckiego. Opole jest miastem wojewódzkim, ale nie należy to największych w Polsce, a zarejestrowaliśmy 333 osoby. Jest to piękny wynik, gdy pomyśli się, że wśród tych osób mogą znajdować się takie, które być może przyczynią się kiedyś do uratowania czyjegoś życia. TO JEST NASZ CEL I NAJPIĘKNIEJSZA STRONA CAŁEJ AKCJI.
DKMS: Czy coś przeszło Twoje najśmielsze oczekiwania?
TM: Zdecydowanie liczba osób, które się zarejestrowały. Jest to niesamowita wiadomość, że akcja studencka spotyka się z takim odzewem społecznym. 17 167 osób zarejestrowało się podczas ostatniej edycji naszej akcji, a w ciągu wszystkich czterech edycji takich osób było 54 239! To liczba, która imponuje i jednocześnie bardzo cieszy. To jest najpiękniejsza nagroda, którą dostaliśmy za wszystkie swoje starania i wysiłki.
DKMS: A były jakieś przeszkody, które Cię zniechęcały?
TM: W takich inicjatywach nic nie może zniechęcać, przynajmniej takiej osoby, jaką jestem. Nawet, kiedy spotykałem się z negatywnymi opiniami, starałem się wytłumaczyć każdemu, na czym polega rejestracja i jakie są metody pobrania, bo niestety nie wszyscy mają wiedzę na ten temat. Zawsze są jakieś przeszkody czy bieżące obowiązki, ale, jak mówiłem wcześniej, organizacja i dążenie do celu sprawiają, że wszystko się udaje.
DKMS: Co najbardziej motywowało Cię do realizacji wyznaczonych celów?
TM: Najbardziej motywowała mnie idea dawstwa szpiku, świadomość, że mogę przyczynić się do uratowania czyjegoś życia. Nie wyobrażam sobie piękniejszego prezentu, jaki można by dać drugiej osobie. W sumie to są właśnie najważniejsze cele Fundacji DKMS. Na każdej konferencji miałem możliwość poznać osoby, które wygrały z tak okrutną chorobą, jaką jest białaczka, jak również osoby, które do tej wygranej się przyczyniły, czyli Dawców komórek macierzystych szpiku. To było moim największym motywatorem w całym przedsięwzięciu.

DKMS: A wyznaczyłeś sobie jakiś konkretny cel? Może ilość zarejestrowanych potencjalnych Dawców?

TM: Celów miałem kilka. Przede wszystkich chciałem, by moje lokalne środowisko dowiedziało się, czym jest białaczka, jak z nią walczyć, jak można się zarejestrować i, co najważniejsze, jakie są metody pobrania. Ale także, jakie to proste i niewymagające od nas żadnego wysiłku. Chciałem, abyśmy obalili wszystkie mity związane z pobraniem szpiku. Ufam, że dzięki działaniom Fundacji DKMS i jej studenckich ambasadorów, wkrótce każda osoba w Polsce nie będzie miała wątpliwości związanych z tematem dawstwa szpiku.
DKMS: Co uważasz za swój największy sukces w tej inicjatywie? Samą rejestrację, konferencję prasową, czy może pozyskanie osób sceptycznie nastawionych etc.?
TM: Wielki sukces osiągnęliśmy wszyscy, rejestrując tak imponującą liczbę osób. Za swój osobisty sukces uważam organizację konferencji „ZOSTAŃ DAWCĄ – DAJ SZANSĘ NA NOWE ŻYCIE”, na którą zostały zaproszone Szkoły Wyższe w Opolu, Szkoły Policealne, jak również mieszkańcy Opola. Konferencja została zorganizowana pod patronatem JM dr n. o k. f. Tomasza Halskiego, jak również Prezydenta Miasta Opole, Pana Ryszarda Zembaczyńskiego. Na konferencji były omawiane ważne tematy – czym jest białaczka, kto na nią choruje i jak można walczyć z tą chorobą. Przedstawiliśmy również Fundację DKMS Polska – jej zadania i rolę, jaką pełni w walce z białaczką.
Ale najważniejszym i najciekawszym punktem konferencji było przedstawienie historii zaproszonych gości. Dawcy faktyczni i osoby, które wygrały z białaczką, opowiedzieli nam o swoich przeżyciach. Konferencja cieszyła się również dużym zainteresowaniem ze strony lokalnych mediów, co dla mnie wiele znaczyło, ponieważ edukacja społeczeństwa i szerzenie idei dawstwa szpiku były dla mnie głównym celem.
DKMS: Może została Ci w pamięci jakaś nietypowa sytuacja, ciekawostka?
TM: Pamiętam pierwszy telefon z Fundacji. Gdy usłyszałem słowo DKMS, w pierwszej chwili myślałem, że będę dawcą szpiku. Chodziło jednak o organizację projektu Dwa Wymazy & Do Bazy i to był jedyny moment krótkiego zawodu :) Chciałbym z całego serca podziękować wszystkim pracownikom Fundacji DKMS Polska za tak piękny projekt. Za każdym razem, gdy dostaję telefon z Fundacji, mam potężny uśmiech na twarzy, bo nieważne, co by się działo, zawsze poprawią mi humor. Pamiętam słowa Wojtka Niewinowskiego „…Wy już pomagacie osobom dotkniętym chorobą właśnie przez organizację takich akcji. To dzięki Wam zadzwoni do kogoś telefon z pytaniem o zostanie dawcą szpiku.” Co tu więcej mówić, jeśli takie osoby, jak Wojtek, pracują w Fundacji, to na pewno idea dawstwa rozprzestrzeni się po całym świecie. Ze szczerego serca zazdroszczę faktycznym Dawcom, którzy już mieli szansę podarowania komuś cząstki siebie. Mam nadzieję, że taka możliwość spotka również mnie. Jest taki cytat Alberta Einsteina, który powtarzam na każdej akcji „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”.
DKMS: Jeśli wszyscy studenccy ambasadorowie DKMS mają podobne podejście do życia, jak Ty, to trudno się dziwić, że projekt ten odnosi takie rezultaty. Dziękujemy za wsparcie, zaangażowanie i wiarę, że raka krwi można pokonać. Dziękujemy Ci za tę rozmowę!

Jeśli i wy chcielibyście pomóc chorym na nowotwory krwi, ale jak do tej pory nie udało wam się dotrzeć na nasze akcje, możecie zarejestrować się również przez internet. Wystarczy wejść na stronę www.dkms.pl i zamówić pakiet rejestracyjny, który zostanie przesłany na adres wskazany w formularzu, następnie wypełnić go i odesłać. W ten prosty sposób, każdy z nas może stać się szansą na życie dla chorych na nowotwory krwi.