
Studiują socjologię, ekonomię, matematykę czy prawo. Mieszkają w różnych regionach Polski, mają odmienne marzenia i plany zawodowe, ale jeden cel – znalezienie Dawców dla chorych na nowotwory krwi. Na co dzień działają w ogólnopolskiej społeczności – Helpers' Generation - dzięki której nie tylko niosą pomoc pacjentom z nowotworami krwi, ale jednocześnie doskonalą swoje kompetencje liderskie. Do tej pory, od I edycji w 2013 roku, dzięki ich pracy udało się przeprowadzić 989 akcji i zarejestrować 108 349 potencjalnych Dawców szpiku. Z tej grupy już 580 osób miało okazję podzielić się cząstką siebie i dać komuś szansę na życie. Jakie są doświadczenia studentów z Helpers' Generation?
w które młodzi ludzie mogą się zaangażować. Do listy tej dopisać trzeba Helpers' Generation – projekt powstały dzięki Fundacji DKMS, podczas którego młodzi ludzie uczą się niesienia pomocy innym, ale jednocześnie nabywają kompetencje, które przydadzą się im w przyszłej karierze zawodowej. Można powiedzieć, że Helpers' Generation to połączenie przydatnego z pożytecznym! Na temat wyzwań, ale także szans, jakie daje ta studencka społeczność rozmawiała z Agnieszką Wasilewską – studentką Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi oraz Łukaszem Maciejakiem – studentem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu Magdalena Przysłupska, z Fundacji DKMS.
Wychodząc z gabinetu, po konsultacji lekarskiej, moje najgłębsze marzenia - o ratowaniu innych - prysnęły jak bańka mydlana. Zdyskwalifikowała mnie jaskra i gruczolak przysadki.
Kilka dni później na Facebook’u rzucił mi się w oczy post kogoś obcego, kto napisał, że potrzebuje wolontariuszy do pomocy przy rejestracji potencjalnych Dawców. Chciałam pomóc – jak nie dało się samemu zarejestrować, to trzeba było czynić dobro z drugiej strony. Kliknęłam. I tak już zostałam!
Z każdą kolejną akcją nabierałam więcej doświadczenia, a mój apetyt rósł w miarę zwiększającej się liczby zarejestrowanych osób. Pierwszy raz zostałam „Ambasadorem” na akcji walentynkowej 5 lat temu – co to były za emocje! 8 godzin rejestracji, 200. chętnych i te długie kolejki, ustawiające się do naszego stanowiska. Braliśmy po 10 osób jednocześnie, tłumaczyliśmy, co się dzieje, wręczaliśmy formularze i pałeczki. Widząc - jak tych ludzi przybywa - serce rosło. Pamiętam, że jak tylko wróciłam do domu, to ściągnęłam buty, usiadłam na kanapie i rozpłakałam się. Ze szczęścia.
Kiedy zobaczyłam, że startuje projekt studencki nawet się nie wahałam – wiedziałam, że trzeba to zrobić.
I zostałam „Studenckim Ambasadorem”.
29. stycznia 2018 roku wyszłam zapłakana z pokoju zabiegowego, w którym odbywałam praktyki. Wszyscy pytali mnie, co się dzieje, a ja szlochałam i cieszyłam się jednocześnie. 3 lata czekałam na ten magiczny telefon. Po pół roku dostałam kolejny i mam nadzieję, że za chwilę będzie następny. Kolega z roku jest w fazie przygotowań. Dlaczego warto angażować się w takie projekty? Mogłabym wymieniać i wymieniać, ale…! Warto poczuć te dreszcze, radość, to ciepło, rozlewające się po całym ciele, spowodowane świadomością, że ktoś dzięki Twoim staraniom żyje i może cieszyć się jeszcze wieloma chwilami ze swoją rodziną. Że ten ktoś może jeszcze patrzeć, jak dorastają wnuki, jak mama robi najlepszą szarlotkę czy zwyczajnie mówi „dzień dobry”, wstając o 6 rano do pracy.
Magdalena Przysłupska: Jakie kompetencje powinien mieć przyszły lider? A jakich umiejętności nauczy się, działając w społeczności, jaką jest Helpers' Generation?
i zaangażowanie. Wszyscy bierzemy udział w jakichś dodatkowych projektach naukowych, społecznych albo sportowych. Ponadto nierzadko łączy nas postawa wobec życia. Więc tak, występują między nami cechy wspólne.
