„Jestem zarejestrowany od dawna, ale jak dotąd się nie przydałem”. „Czekam na telefon, aby dowiedzieć się, że mogę komuś pomóc” - te i inne podobne komentarze można przeczytać pod wpisami na naszym blogu. Serce rośnie kiedy dowiadujemy się, że tyle osób chce bezinteresownie oddać cząstkę siebie. Ale czy trzeba czekać żeby pomóc? Czy nie możemy stać się przydatni tu i teraz? Możemy! Pamiętacie film "Podaj dalej" z Haleyem Joelem Osmentem w roli głównej? Jeśli nie, to usiądźcie wygodnie i czytajcie.

REKLAMA
Film w reżyserii Mimie Leder przedstawia historię małego chłopca, który wciela w życie trudny (jak się wydaje) plan. Trevor postanawia pomóc trzem osobom, które zobowiązuje do tego samego. One pomagając kolejnym, stawiają jeden warunek: niesienie pomocy dalej. Tak powstaje filmowa „piramida dobra”, która rozrasta się w błyskawicznym tempie.
Pewnie większości z Was podobne łańcuszki kojarzą się jedynie z mailami, które okazują się zwykłą ściemą. Rzeczywiście, ja też miałem podobne odczucia i niemal wszystkie z nich lądowały w koszu oznaczone jako spam. W to, że filmowa „piramida” może rozrastać się naprawdę, uwierzyłem dopiero, gdy sam stałem się jej częścią. Teraz udostępniam wpisy DKMS na Facebooku i namawiam znajomych do czytania ich. Robię to, bo wiem, że przedstawiają prawdziwe historie ludzi, którzy rzeczywiście czekają na pomoc.
Mnie i kilka innych osób z pracy, do rejestracji namówił przyjaciel Tomek. Jego wcześniej też coś do rejestracji popchnęło. Jednak wiara, że „to” działa, przyszła kiedy pierwszy raz oddałem szpik. Niedługo po wyjściu ze szpitala napisał do mnie kolega. Wypytał o szczegóły, rozwiał wszystkie wątpliwości i zarejestrował w bazie dawców DKMS Polska. Potem przyszły następne maile i kolejni znajomi decydowali się na rejestrację. Kiedy zorganizowaliśmy w końcu dzień dawcy szpiku w Sulejówku do stołów wolontariuszy podchodzili przyjaciele tych osób, które sam namówiłem. I właśnie w ten sposób zaczęła rozrastać się nasza żywa piramida znajomych, którzy chcą nieść bezinteresowną pomoc innym.
Na własnym przykładzie chcę udowodnić, że ten łańcuszek nie jest spamem. Każdy, kto namówi kolejną osobę do wstąpienia w szeregi potencjalnych dawców, powoduje, że szansa na znalezienie bliźniaka genetycznego dla chorej osoby wzrasta. Wielu z Was pisze, że zarejestrowało się jakiś czas temu. Piszecie, że czekacie na ten dzień, w którym będziecie mogli komuś pomóc, że jesteście gotowi oddać szpik, czy komórki macierzyste choćby dziś. Nie ma zatem na co czekać. Działajcie, namawiajcie znajomych, przyjaciół i rodzinę. Sami powodujcie, że Wasza piramida będzie się rozrastać. Być może właśnie dzięki tym namowom uratujecie życie nie jednej, a wielu osobom. Wystarczy wejść na stronę www.dkms.pl, wypełnić formularz i dołączyć do nas. Wszystko leży w Waszych rękach, więc – PODAJCIE DALEJ!
logo
Artur Kowalczyk / DKMS