
Maks ma cztery miesiące. Pod koniec listopada zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę limfoblastyczną. W poszukiwania genetycznie zgodnego dawcy szpiku dla Maksia włączyło się wiele osób, m.in. pani Hania, która dwa miesiące temu oddała cząstkę siebie dla innego chorego na białaczkę.
REKLAMA
Tuż po zdiagnozowaniu choroby u Maksia rozpoczęła się walka o jego życie. Niemowlak trafił do szpitala, gdzie od razu poddano go sterydo- i chemioterapii. Niejednokrotnie miał przetaczaną krew i musiał zostać poddany zabiegowi wprowadzenia wkłucia centralnego (dzięki temu nie trzeba wkłuwać się za każdym razem, kiedy trzeba podać lek). Niestety, leczenie nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Na początku stycznia lekarze stwierdzili, że ze względu na złą odpowiedź na zastosowane leczenie i wykrycie genu MLL, który powoduje ciągłe namnażanie komórek nowotworowych, chłopiec musi mieć jak najszybciej przeszczepiony szpik od dawcy niespokrewnionego.
Na pomoc ze strony innych rodzina Maksia nie musiała długo czekać. Rodzina, znajomi, ale i zupełnie obcy ludzie postanowili połączyć siły w walce o życie chłopca. Jedną z osób, która zdecydowała się działać jest pani Hania Tucholska.
W bazie potencjalnych dawców szpiku pani Hania zarejestrowała się dwa lata temu podczas Dnia Dawcy dla 4-letniej Zuzi. Rejestracja odbywała się wówczas
w niewielkim mieście niedaleko Torunia - Chełmży. Dawca dla Zuzi się znalazł, ale nie była to pani Hania. Po niespełna dwóch latach jednak i ona otrzymała telefon z informacją, że może pomóc chorej osobie. W listopadzie ubiegłego roku oddała komórki macierzyste 6-letniemu chłopcu z Bostonu (USA). I choć można powiedzieć, że pani Hania zrobiła już to, co do niej należy, nie przestała walczyć o życie innych. Już 23 lutego (niedziela) w Szkole Podstawowej nr 3 w Chełmży w godzinach 10-16 odbędzie się Dzień Dawcy dla Maksia.
Pani Hania jest jedną ze współorganizatorek.
w niewielkim mieście niedaleko Torunia - Chełmży. Dawca dla Zuzi się znalazł, ale nie była to pani Hania. Po niespełna dwóch latach jednak i ona otrzymała telefon z informacją, że może pomóc chorej osobie. W listopadzie ubiegłego roku oddała komórki macierzyste 6-letniemu chłopcu z Bostonu (USA). I choć można powiedzieć, że pani Hania zrobiła już to, co do niej należy, nie przestała walczyć o życie innych. Już 23 lutego (niedziela) w Szkole Podstawowej nr 3 w Chełmży w godzinach 10-16 odbędzie się Dzień Dawcy dla Maksia.
Pani Hania jest jedną ze współorganizatorek.
- Oddając cząstkę siebie otrzymałam w zamian wielkie szczęście i przepiękne wspomnienia na całe życie. Uratować komuś życie - bezcenne przeżycie. Emocje były i wciąż są tak wielkie, że chcę coś jeszcze zrobić w walce z białaczką, stąd organizowane Dni Dawcy Szpiku - tłumaczy pani Hania.
Oprócz organizowania Dni Dawcy pani Hania zaczęła także edukować innych na temat walki z białaczką i ma już na koncie kilka sukcesów. - Wielu moich znajomych po wysłuchaniu mojej historii zostało potencjalnymi dawcami szpiku - mówi skromnie pani Hania.
Oddanie szpiku dało pani Hani niespotykaną, ogromną radość, ale i uświadomiło także, jak kruche i ulotne jest życie oraz jak wiele osób czeka na pomoc. Pomoc ze strony ludzi zupełnie obcych, którzy mogą okazać się dla wielu chorych jedynym ratunkiem i szansą na normalne życie.
Jeżeli ty też chciałbyś pomóc choremu Maksiowi, możesz to zrobić na kilka sposobów. Wystarczy, że zarejestrujesz się jako potencjalny dawca szpiku (również on-line na stronie www.dkms.pl). Jeżeli już nim jesteś, albo z różnych powodów nie możesz nim zostać, możesz zorganizować Dzień Dawcy szpiku w swojej okolicy, w pracy, na uczelni lub w szkole.
Każda pomoc jest bardzo ważna. Twój jeden mały ruch może wywołać lawinę, dzięki której będziemy mieli szansę uratować wiele osób.
Tomek Kamil Lipiński/DKMS
