Protest Medyków tak szybko się nie skończy. Choćby nie wiem ile rząd wymyślił tematów zastępczych medycy w całej Polsce będą protestować. Za długo traktowano zawody medyczne jak obywateli drugiej kategorii. Zbyt wiele ekip rządzących zawiodło. Tym razem to się musi skończyć z korzyścią dla pracowników i pacjentów. Dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić wyjaśnieniu etymologii tego tąpnięcia.
REKLAMA
Wyjaśnijmy to sobie - nasz protest nie jest antypisowski. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie tylko Prawo i Sprawiedliwość zawiodło. Nie jestem w stanie wymienić ekipy rządzącej, który o służbie zdrowia myślał strategiczne i co najgorsze, który wdrażałby swoje koncepcje zgodnie z zasadami dialogu społecznego. Wiele osób zarzuca mi, że aktywizuje swoją działalność protestacyjną tylko wtedy, gdy u sterów władzy zasiada PiS. To bzdura. Pomijając, że najczęściej tego typu zarzuty padają z kont bez imienia i nazwiska na Twitterze to jednak warto przywołać kawałek historii dla zobrazowania tragizmu sytuacji medyków, pacjentów czyli nas wszystkich.
Za czasów rządów Platformy Obywatelskiej przedstawiciele zawodów medycznych też protestowali. Związek zawodowy pielęgniarek i położnych okupował nawet galerię sejmową protestując jednocześnie przeciwko wprowadzeniu tzw. śmieciówek. Iwona Borchulska, ówczesna Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych organizowała ogromne manifestacje przeciwko rządowi Donalda Tuska. Jej następczyni, Lucyna Dargiewicz ściągnęła na ulicę Warszawy niespełna 20 tysięcy pielęgniarek i położnych.
Dziwi to Was? Uważacie, że jesteśmy roszczeniowi? Przejdźcie się do któregoś ze szpitali. Spytajcie pielęgniarki, pielęgniarza, położnej ile zarabia. Zapytajcie - ile godzin pracuje? Niech Wam powie ile czasu spędza ze swoją rodziną. Wy też dużo pracujecie, mało zarabiacie a nie wychodzicie na ulicę? Nikt Wam nie broni - załóżcie związek zawodowy i walczcie o swoje! Wróćmy na jeszcze na chwilę do historii. Wiecie dlaczego walczyliśmy przeciwko umowom cywilnoprawnym w systemie ochrony zdrowia? Mówiliśmy tak - na kontrakcie nie ma zwolnienia, urlopu, nie obowiązuje Kodeks Pracy. Mówiliśmy - doprowadzi to do tego, że będą łamane normy czasu pracy, nie będzie presji płacowej. Przewidywaliśmy, że nasze koleżanki i koledzy będą podpisywać kolejne kontrakty, żeby godnie zarabiać pracując po 300, 400 godzin w miesiącu. To z kolei doprowadzi do pozornego nasycenia obsadami pielęgniarskimi. Finalnie dojdzie do dramatów na oddziałach, personel się zestarzeje, aż w końcu nie będzie się miał kto opiekować pacjentami. Mamy rok 2017 i niestety wszystkie nasze obawy się urzeczywistniły.
Statystyki? Proszę:
- prawie 12 tysięcy pielęgniarek odeszło w wyniku reformy emerytalnej;
- wynagrodzenie zasadnicze brutto dla magistra pielęgniarstwa - 2726 złotych, ze specjalizacją - 2579 złotych, bez specjalizacji - 2369 złotych;
- z najnowszych obliczeń, przeprowadzonych na podstawie danych z Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych, wynika, że obie grupy zawodowe szybko się starzeją. O ile w 2008 roku średnia wieku pielęgniarki w kraju wynosiła około 44 lat, o tyle w roku ubiegłym osiągnęła już ponad 50. W przypadku położnej było to odpowiednio 43 i 49 lat.
W Polsce do 2022 roku uprawnienia emerytalne uzyska ponad 39 tys. pielęgniarek i położnych, co stanowi blisko 30 proc. obecnie zatrudnionych;
- w ciągu najbliższych 10 lat aż jedna trzecia spośród ok. 200 tys. czynnych zawodowo pielęgniarek skończy z pracą. Do 2030 r. z rynku pracy zniknie co najmniej połowa;
- na 1000 mieszkańców w Polsce przypada zaledwie 5,2 pielęgniarki. To jeden z najniższych wskaźników w całej Unii Europejskiej. Dla porównania, w Szwajcarii współczynnik ten wynosi 16, w Szwecji 11, a w Wielkiej Brytanii 9,1. Uwzględniając demografię społeczeństwa polskiego, działanie resortu zdrowia w zakresie polityki kadrowej pielęgniarek i położnych powinno zmierzać do osiągnięcia średniego wskaźnika OECD - 8,8;
- aż 70 proc. pracowników zmianowych nie jest w stanie dotrwać do ustawowej emerytury.
- wynagrodzenie zasadnicze brutto dla magistra pielęgniarstwa - 2726 złotych, ze specjalizacją - 2579 złotych, bez specjalizacji - 2369 złotych;
- z najnowszych obliczeń, przeprowadzonych na podstawie danych z Centralnego Rejestru Pielęgniarek i Położnych, wynika, że obie grupy zawodowe szybko się starzeją. O ile w 2008 roku średnia wieku pielęgniarki w kraju wynosiła około 44 lat, o tyle w roku ubiegłym osiągnęła już ponad 50. W przypadku położnej było to odpowiednio 43 i 49 lat.
W Polsce do 2022 roku uprawnienia emerytalne uzyska ponad 39 tys. pielęgniarek i położnych, co stanowi blisko 30 proc. obecnie zatrudnionych;
- w ciągu najbliższych 10 lat aż jedna trzecia spośród ok. 200 tys. czynnych zawodowo pielęgniarek skończy z pracą. Do 2030 r. z rynku pracy zniknie co najmniej połowa;
- na 1000 mieszkańców w Polsce przypada zaledwie 5,2 pielęgniarki. To jeden z najniższych wskaźników w całej Unii Europejskiej. Dla porównania, w Szwajcarii współczynnik ten wynosi 16, w Szwecji 11, a w Wielkiej Brytanii 9,1. Uwzględniając demografię społeczeństwa polskiego, działanie resortu zdrowia w zakresie polityki kadrowej pielęgniarek i położnych powinno zmierzać do osiągnięcia średniego wskaźnika OECD - 8,8;
- aż 70 proc. pracowników zmianowych nie jest w stanie dotrwać do ustawowej emerytury.
Jest dramatycznie? Niestety. PiS odziedziczył ogromny problem. Jak do tej sprawy podszedł Minister Zdrowia Pan Konstanty Radziwiłł?
- Od początku ignorował reprezentatywnych partnerów społecznych (gdyby ktoś pytał - Rada Dialogu Społecznego to organ powołany ustawowo, skupiający organizacje pracodawców i pracowników, które spełniają warunki reprezentatywności, tj. reprezentują interesy różnych branż oraz posiadają wymaganą liczbę członków lub zatrudniają wymaganą liczbę pracowników w firmach, które do niech należą); nie byliśmy przeciwni zastopowaniu komercjalizacji szpitali, idea przyświecająca ustawie o tzw. sieci szpitali czy kwestia stopniowej regulacji wynagrodzeń też budziła naszą przychylność. Problem polegał i nadal polega na tym, że ostatecznym produktem są projekty ustaw, które eksperci i sami pracownicy (praktycy) oceniają negatywnie. Radziwiłł z jakiegoś powodu nie chce posłuchać, konsultować, jakby się bał, że ktoś mu popsuje misterny plan zniszczenia świata. I tym właśnie sposobem - bez merytorycznej dyskusji, bez właściwych konsultacji w życie weszły ustawy, które szkodzą zamiast pomóc.
- Nie da się zaakceptować metod, które polegają na tym, że z jednej strony ignoruje się instytucję, która ustawowo odpowiada za prowadzenie dialogu społecznego, a z drugiej tworzy się zespoły, które okazują się fasadowe. Tak się stało w przypadku zespołu ds. strategii dla pielęgniarstwa pod kierownictwem Pani Szczurek - Żelazko. Odbyło się przysłowiowe milion spotkań, z których nic nie wynikło. Chodziło o to, aby imitować dialog, grać na czas. Aż w końcu czas się skończył.
Czarę goryczy przelała ustawa z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Kolejny felerny projekt wprowadzony wbrew rekomendacjom partnerów społecznych. Minister zamiast polepszyć, pogorszył sytuację płacową skazując pracowników na głodowe pensje do 2025 roku. Dlaczego nie zgadzamy się na te propozycje? A czy ktoś z Państwa wie kto będzie rządził w 2025 roku? Czy ustawa gwarantuje realizacje tych założeń? Oczywiście nie! Przyjdzie kolejna ekipa rządząca i będziemy mieć kolejną odsłonę konfliktu wynikającego z tragicznych warunków pracy i płacy.
Nasz deadline to rok 2021. Różnicę czterech lat minister zdefiniował jako „trochę się różnimy”. Trochę? Cztery lata więcej brzmi jak wyrok dla przepracowanych zawodów medycznych. To cztery lata dłużej jeśli chodzi o śmierć z przemęczenia. To w końcu o cztery lata dłuższy proces minimalizowania kolejek do specjalistów. To po prostu cztery lata więcej egzystowania w tej okrutnej rzeczywistości.
Jeśli ministrowi Radziwiłłowi naprawdę zależałoby na reformie systemu przystąpiłby do pilnych prac nowelizacyjnych w zespole problemowym ds. usług publicznych w Radzie Dialogu Społecznego. Zamiast tego tworzy kolejny zespół, na czele którego stawia Panią Szczurek - Żelazko!
Dlatego Protest Medyków będzie trwać!
