Powiedzmy to sobie szczerze - nie tak miało być, nie tak się umawialiśmy. Mowa o Radzie Dialogu Społecznego - instytucji, która miała być nowym otwarciem jeśli chodzi o relacje pomiędzy związkami zawodowymi, organizacjami pracodawców i rządem. W tym miejscu warto wrócić do historii. Pamiętacie reformę emerytalną? Koalicja PO - PSL postanowiła podwyższyć wiek emerytalny, związkowcy próbowali negocjować. Rząd całkowicie zignorował nasze uwagi. Czym to się skończyło? Ogromnymi protestami. Matka RDS-u, Trójstronna Komisja wyczerpała swoją formułę. Wtedy PiS, jako partia opozycyjna krytykował politykę Donalda Tuska wobec pracowników.

REKLAMA
W pewnym sensie, piszę to z przykrością, dosyć żwawym krokiem zmierzamy do punktu wyjścia. Od kilkunastu tygodni w Radzie Dialogu Społecznego toczą się, no właśnie, negocjacje (?), w sprawie założeń budżetowych na 2019 rok. Trudno to nazwać negocjacjami, dialogiem. Owszem, przedstawiciele strony rządowej są obecni na posiedzeniach, ale nie w charakterze negocjatorów a jedynie „przekaźników” tego co ustalono za zamkniętymi drzwiami gabinetów. Mówi się do nas, do pracodawców wprost - nie mamy uprawnień do tego, aby cokolwiek z Wami ustalić. Wysłuchają nas, powtórzą, że będzie tak i tak, posiedzenie dobiega końca. Doszliśmy do ściany - w sprawie płacy minimalnej, odmrożenia podwyżek płac pracowników sfery budżetowej i wielu innych sprawach.
Oprócz tego słyszymy, że jest pięknie. Minister Kwieciński, za swoim pryncypałem, premierem Morawieckim powtarza, że jesteśmy w genialnej sytuacji, generalnie - nigdy nie było tak dobrze. Mój ulubiony element tego wielkiego PR - owego spinu polega na naginaniu rzeczywistości jeśli chodzi o tzw. średnią krajową. W grudniu 2017 roku wynosiło ono PODOBNO 4973 złotych brutto. Skąd ten brak zaufania? GUS wyliczając średnie wynagrodzenie bierze pod uwagę JEDYNIE zarobki pracowników zatrudnionych w firmach, w których pracuje więcej niż 9 osób. Zastanawialiście się kiedyś na tym? Media trąbią o rynku pracownika, o rosnących wynagrodzeniach, a Wy dalej nie możecie związać końca z końcem. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Wasze zarobki nie zostały wzięte pod uwagę, a to dlatego, że wspomniany GUS szerokim łukiem omija pracowników sfery budżetowej i mikrofirm, których notabene jest w Polsce najwięcej.
My jako Forum Związków Zawodowych alarmujemy - Służby Mundurowe, Zawody Medyczne, Nauczyciele zarabiają poniżej wszelkich standardów, a taki jeden czy drugi minister cynicznie odpowiada - przecież średnia rośnie! Absurd. Mamy dwa postulaty, które musimy zrealizować za wszelką cenę. Po pierwsze, uważamy, że płaca minimalna powinna obligatoryjnie wynosić 50% średniego wynagrodzenia, oczywiście liczonego uczciwie. Wówczas dojdzie sytuacji, w której realnie wzrosną pensje najsłabiej zarabiających. Skończy się „kłamstewkowanie” - gospodarka urośnie, urosną najniższe płace. W społecznej gospodarce rynkowej to powinna być, jak to mawiał klasyk, oczywista oczywistość.
Po drugie - domagamy się wzrostu płac w sferze budżetowej o całe 15% (zarówno OPZZ jak i „Solidarność proponują 12%). Płace w budżetówce zamrożone są od 8 lat. Parafrazując premier Szydło - przez 8 lat rządów różnych partii Państwo Polskie jako pracodawca nie zdawało egzaminu. Czas przywrócić godność Polkom i Polakom, które wykonują służbę publiczną. O potrzebie podwyżek płac Służb Publicznych powiedzieliśmy jako pierwsi. Dlatego też jako pierwsi postanowiliśmy, że w dniu 12 lipca 2018 roku, kiedy odbywa się Sesja Plenarna Rady Dialogu Społecznego, poświęcona między innymi kwestiom budżetu miejsca zarezerwowane dla FZZ pozostaną puste.
Niech to będzie sygnał dla strony rządowej, że zabawa w „pomidor” dobiega końca. Nasze organizacje są skazane same na siebie - Zawody Medyczne negocjują podwyżki płac, toczą się rozmowy ws. kopalń, Rada Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych podjęła w dniu decyzję o rozpoczęciu od dnia 16 lipca 2018 roku ogólnopolskiej akcji protestacyjnej służb mundurowych. Postanowiliśmy, że przejdziemy od razu do czynów - po prostu pokażemy, że nie jesteśmy zainteresowani słuchaniem ludzi niegotowych do jakiegokolwiek dialogu. Nie będziemy legitymizować arogancji strony rządowej w Radzie Dialogu Społecznego i udawać, że w sprawie płac pracowników sfery budżetowej możemy tam coś osiągnąć. Nie weźmiemy udziału w tej sesji plenarnej, ponieważ nie zamierzamy brać udziału w teatrzyku polegającym na ośmieszaniu reprezentatywnych partnerów społecznych. Jednocześnie liczymy na refleksje strony rządowej.