W pierwszej kolejności pragnę zwrócić uwagę na rozbieżność pomiędzy przekazem strony rządowej, Pana Prezydenta Andrzeja Dudy, a rzeczywistością zweryfikowaną przez twarde dane i wynikające z nich prognozy. Otóż, w ocenie Forum Związków Zawodowych rząd nie powinien podążać za nastrojami konsumentów, a tym bardziej podsycać ich, szczególnie w obecnej sytuacji. Z pełnym przekonaniem należy stwierdzić, iż jest to postawa mało odpowiedzialna. Rozumiemy reguły gry politycznej, wagę kampanii prezydenckiej, jednak ostatecznie należałoby być po prostu fair wobec ogromnej części Polek i Polaków, którzy zwyczajnie wierzą, ufają, że skoro czołowi decydenci mówią, że jest dobrze, to tak właśnie jest.
Zwolniliśmy. Co z tym zrobimy?
REKLAMA
My akurat rozumiemy, że spowolnienie, w ogóle, kryzysy są nieodłącznym elementem przyjętego modelu gospodarczego, natomiast oczekujemy od strony rządowej gotowości do zmierzenia się z tym wyzwaniem. I to jest nasza, można by powiedzieć, najważniejsza troska - postawa, które w żadnym stopniu nie koresponduje z poczuciem odpowiedzialności. Ostatecznie rząd wzmacnia optymistyczne nastroje, zamiast je studzić.
Wszyscy znamy paradygmat, wedle którego PiS budował wzrost w ostatnich latach. Zdecydowana większość partnerów społecznych wskazywała na niedostateczny udział inwestycji w tym modelu. Ich wzrost spowolni z 5,8 proc. w 2019 r. do zaledwie 0,2 proc. w roku obecnym. Pytanie do strony rządowej jest oczywiste - jak Państwo Polskie zamierza na ten element spowolnienia zareagować? Kluczowym elementem takiej korekty przyjętych założeń powinien być dialog z Jednostkami Samorządu Terytorialnego, które niewątpliwie, w największym stopniu odczują na swoich barkach zmianę pogarszających się nastrojów. I o ile wzrost bezrobocia na dzisiaj, w stosunku rok do roku jest zadowalający, o tyle można przypuszczać, że miejsc pracy po prostu ubędzie. Kolejne pytanie do strony rządowej - czy rząd posiada symulacje jak bezrobocie będzie rosnąć w tym roku, w odniesieniu do lat poprzednich, które sektory gospodarki najbardziej ucierpią? I tu znów - odpowiedzialność w połączeniu ze zdrowym rozsądkiem nakazywałaby chyba przyjąć bardziej konserwatywne założenia,
W podobnym tonie - jeśli spojrzymy na inflacje w wąskim ujęciu to rzeczywiście, cytując Pana Prezydenta, wiele produktów może i podrożało, olej potaniał, a Polki i Polacy zarabiają coraz więcej. Natomiast po pierwsze - to przecież nie kto inny, a kluczowi decydenci powinni mieć świadomość, że średnia, czy też przeciętne wynagrodzenie wg GUS nie uwzględnia zarobków pracownic i pracowników zatrudnionych w tzw. sferze publicznej, pracownic i pracowników zatrudnionych w mikro i małych przedsiębiorstwach. W rzeczywistości nadal, najczęściej wypłacane wynagrodzenie oscyluje wokół płacy minimalnej, a ogromna część osób wykonujących zawody medyczne, pracowników oświaty, pracowników cywilnych służb mundurowych i wiele innych dziś walczy o to minimum.
Taka jest niestety sylwetka systemu płac. Wzrost cen produktów spożywczych w Polsce w 2019 roku były najwyższe w całej Unii Europejskiej i wynosił 6,7% tzw. czynnik "HICP" (reszta krajów UE na poziomie 2,4%); w 2015 roku był spadek cen w Polsce, który wynosił -0,5%. Ponadto ceny żywności w Polsce w latach 2015-2019 wzrosły aż o około 12,3%. Te dane, w połączeniu z doniesieniami na temat zahamowania tempa wzrostu gospodarczego sugerują, że wspomniana powyżej sylwetka będzie również ulegać pogorszeniu. Dalsze niepodnoszenie płac w szeroko pojętej sferze publicznej będzie wzmacniać obniżanie płac w sektorze prywatnym. Zatrudnienie w tzw. budżetówce nie stanowi dziś żadnej alternatywy. Pustki kadrowe w sądach, prokuraturze, szpitalach, szkołach, urzędach nie są odkryciem. Należy sobie zdawać sprawę, że dalsza stagnacja płacowa w tym obszarze może być dla wielu polskich rodzin totalną katastrofą.
Reasumując - jako Forum Związków Zawodowych oczekujemy dialogu tu i teraz. Doświadczenie 2008 roku powinno nas nauczyć, że przenoszenie kosztów kryzysu na pracownice i pracowników, szczególnie tych najsłabiej zarabiających powoduje ogromne straty, szkody, które później latami trzeba naprawiać. Już dziś chcemy zapowiedzieć, że jakiekolwiek próby obciążania kosztami spowolnienia grup, które i tak znajdują się poza głównym strumieniem redystrybucji spotkają się z naszym głębokim sprzeciwem.
