Pamiętacie jeszcze jak to było przed pandemią? Ja pamiętam. Przypominam sobie pierwszy kwartał 2019 roku. To był rok, w którym Forum Związków Zawodowych przewodziło Radzie Dialogu Społecznego. To właśnie wtedy doszło do tąpnięcia pomiędzy nauczycielami, a minister Zalewską. Efektem tego trzęsienia był Strajk Nauczycieli. Przedmiotem mojego zainteresowania nie jest jednak zakończony strajk a to, co miało miejsce zaraz przed nim. Zanim nauczyciele przystąpili do działania, nasza organizacja próbowała rozpocząć dyskusję na temat nowego paktu antykryzysowego. Już wtedy czuliśmy, że nadchodzą trudne czasy.

REKLAMA
Owszem, już wtedy wiedzieliśmy, że może być gorzej. Nie przewidzieliśmy nadejścia pandemii. Po prostu wszystkie znaki na niebie - wzrost inflacji, naprężenie wydatków, niepokoje społeczne, coraz większe zadłużenie gospodarstw domowych, wzrastająca powoli liczba umów cywilnoprawnych, głosy ekspertów i wiele innych sygnałów wskazywało, że tym razem mamy szansę być mądrzejsi. Mieliśmy wielką szansę wyprzedzić kryzys. Zabezpieczyć gospodarkę, pracowników, pracodawców. Nakreślić standardy. Zbudować porozumienie, dzięki któremu będziemy mogli działać wspólnie, nie tracić czasu na niepotrzebne konflikty. Forum Związków Zawodowych apelowało do strony rządowej i pracodawców - zróbmy to teraz, okażmy potrzebną wolę. Prowadźmy dialog, dzięki temu zredukujemy ewentualne szkody. Jak grochem o ścianę.
Teraz żyjemy w stanie pandemii i co gorsze, kompletnego rozchwiania nastrojów politycznych. Wdarł się nieunikniony chaos. Wydaje się, że to koniec pewnej epoki. Po zwycięskiej walce nad koronawirusem nasze życie będzie wyglądało inaczej. Media wręcz kipią od wypowiedzi ekonomicznych, politycznych wróżbitów, którzy kreślą scenariusze o porządku nowej normalności. Osobiście nie potrafię i nie chcę być na tyle nonszalancka, aby przewidywać co wydarzy się jutro, a co dopiero za rok czy za dziesięć lat. Wiem natomiast jedno. Obecna sytuacja, jakkolwiek tragiczna, niesie za sobą pewną nadzieję.
Od 30 lat nie było w Polsce lepszego momentu na to, aby porozmawiać o fundamentalnych kwestiach społeczno - gospodarczych. Wprowadzony stan epidemiczny dobitnie pokazał nam, jak wiele błędów popełniliśmy ws. reform związanych z ochroną zdrowia. Mamy całkowitą jasność co do potrzeby reformy systemu emerytalnego i podatkowego. Zmian w systemie edukacji, oświaty, kultury. Od trzech dekad prawda o naszej kondycji nie była tak jaskrawa, wyeksponowana, o ironio, prawdziwa! Czy więc, pomimo ogromnego bólu społecznego, mogliśmy prosić o lepszy moment na reset i zarazem - odbudowę filarów naszego państwa?
Oczywiście, że łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. To dla nas wszystkich wielki test. Zdali go nasi rodzice, zapisując się do Pierwszej Solidarności. Zdali go nasi dziadkowie, odzyskując niepodległość. Oni potrafili dostrzec, że za kurtyną kryzysu, cierpienia, klęsk, reżimów, kryje się nadzieja. Dostrzegali jej przebłyski, potrafili ją wychwycić i wykorzystać dla dobra własnych dzieci. Wierzyli w siłę woli - tego, że w pewnych sprawach nie trzeba się różnić.
Demokracja to przecież nie tylko prawo do różnorodności. To również obowiązek wysłuchania drugiej strony. Próba znalezienia wielkiej siły we wspólnocie ludzi, którzy chcą ze sobą żyć pod jednym, narodowym dachem. Biorąc dziś do ręki flagę Rzeczpospolitej nie zapominajmy, że źródłem nadziei i wiary w lepsze jutro jest szansa, którą warto dać sobie i innym.
Sobie i innym.