Dziś obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości. W tym miejscu chcę podkreślić jak ważna jest dla nas, dla Forum Związków Zawodowych, kwestia niepodległości, suwerenności, niezależności i wolności. Tyle, że my postrzegamy te wartości wielowymiarowo. Wykraczamy poza bieżący spór, jesteśmy nieobecni na polsko - polskiej wojnie, a zarazem aktywni w merytorycznej i konstruktywnej dyskusji o teraźniejszych problemach i wyzwaniach przyszłości. Przeszłość nie stanowi dla nas instrumentu służącego do podziału, jest to bowiem lekcja o przyczynach i skutkach, o decyzjach i gotowości do konfrontacji z jej efektami.
REKLAMA
Rzeczpospolita Polska jest, a przynajmniej powinna być czymś więcej, aniżeli wspólnotą języka i terytorium. Chcemy, aby łączyły nas odpowiedzi, diagnozy dotyczące otaczającego nas świata. Chodzi tu nie tylko o szeroko pojęty katalog wartości odnoszący się do symboliki czy gestów, ale przede wszystkim, w kontekście naszej działalności, o uczciwość i chęć rozpoznawania prawdy opartej na faktach, badaniach i co równie ważne - społecznych emocjach. Jako przewodnicząca Forum Związków Zawodowych, ale również jako była przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego i wieloletnia członkini Europejskiego Komitetu Ekonomiczno - Społecznego odczuwam wyraźny spadek mobilizacji i woli do poszukiwania prawdy, pojmowanej jako momentu, w którym bylibyśmy gotowi do osiągania ważnych kompromisów. Konsensusem nie jest średnia wyprodukowanych na potrzeby strategii dezinformacyjnych narracji. Nie da się osiągać kompromisu pomiędzy nienawiścią, a pogardą. Negacją, a unikaniem. Możemy obok siebie stać, patrzeć sobie w oczy, każdy na innej planecie. W takiej strukturze słowo niepodległość nie niesie za sobą żadnego ładunku twórczego, mobilizującego, aktywującego energię społeczną.
Poprzyglądajmy się sobie i temu jak się odnajdujemy w odniesieniu do gotowości wobec wysiłku i woli do poszukiwania prawdy. Kilka dni temu minister rolnictwa, Pan Henryk Kowalczyk zaprezentował publicznie obraz rzeczywistości, którą można sprowadzić do prostego obliczenia. Rzekomo wystarczy poziom inflacji odjąć od wzrostu wynagrodzeń w gospodarce narodowej. Jeśli wynik jest dodatni, to jest wszystko w porządku. Nie trzeba się niczym martwić. Pan minister na dodatek podał za przykład bliżej nieokreśloną grupę zawodową, która w 2021 roku zaczęła zarabiać więcej o 20 procent! Do dziś żaden z przedstawicieli rządu nie powiedział polskiemu społeczeństwu co oznacza wskaźnik obrazujący poziom inflacji. Nikt nie raczył skorzystać z dobrodziejstwa publicznych mediów i prostymi słowami powiedzieć, że te niespełna 7 procent inflacji to jedno, ale podwyżki cen prądu, gazu, czynszu, warzyw, owoców, paliwa to już co innego. Albowiem już we wrześniu zanotowano wzrost cen paliwa o 28,6%, warzyw o 10,2%, kosztów wywozu śmieci o 19,7%. A więc wzrost ceny zakupu całego koszyka usług i produktów, którym zainteresowana jest zwykła polska rodzina jest o wiele wyższy, aniżeli 7%.
Nie jestem w stanie zaakceptować historii o niespotykanej dotąd dynamice wzrostu płac. Jej przesłanie jest kompletnie pozbawione szacunku do tych, którzy zmuszeni są dziś protestować. W gruncie rzeczy mamy kilka milionów skrajnie niezadowolonych Polek i Polaków - nauczycieli i pracowników oświaty, medyków i pracowników niemedycznych, pracowników wymiaru sprawiedliwości, pracowników ZUS, Krajowej Administracji Skarbowej, pracowników cywilnych poszczególnych formacji służb mundurowych. To są miliony ludzi, których traktuje się w sposób jak dotąd niespotykany. Wielokrotnie w ciągu ostatniego roku pytano mnie, ja pytałam innych - jak przywrócić dialog społeczny, który będzie efektywny? W jaki sposób odzyskać najbardziej istotny element prawdziwego polskiego ładu? Nasza rzeczywistość, ta w której teraz żyjemy, nasz dorobek, fakt bycia częścią Unii Europejskiej, NATO, to skutek tego, że potrafiliśmy podążać w kierunku prawdy. Dokonywać wspólnych wyborów.
Jakoś dyskursu na temat inflacji to oczywiście temat pierwszy z brzegu. Tyle, że to również temat fundamentalnie ważny i złożony. Podobnie jak w przypadku ustaw o Polskim Ładzie, strategiach walki z pandemią, sprawy kopalni w Turowie, naszego zaangażowania wobec wyzwań związanych z polityką klimatyczną, reform edukacji, wymiaru sprawiedliwości i wielu innych. I nie piszę tego jako ktoś, kto byłby chętny zająć określoną pozycję polityczną. Właśnie, że nie. Piszę to z pozycji działaczki związkowej, której nie interesują czyjekolwiek zyski partyjne i pociąg do władzy lub jej utrzymywania za wszelką cenę. Interesuje mnie prawo pracownic u pracowników do rzetelnej dyskusji, opartej na argumentach, bez konieczności przedzierania się przez gąszcz spinów, poz i teatralnych, a często wręcz - cynicznych postaw.
Polityka jest grą, ale nie zawsze powinna nią być. Determinacja w reformowaniu jakiegoś obszaru życia społecznego lub gospodarczego to ważna cecha, ale nie zawsze pozytywna i korzystna dla obywatelek i obywateli. Upór, uprawianie polityki bezrefleksyjnego marszu ku osiąganiu celów niesie za sobą ofiary, niepokój i frustracje. Rezygnacja z własnych interesów jest cechą procesu zawierania kompromisów pod warunkiem, że wynika z efektywnie zagospodarowanego czasu, potrzebnego do prób uzyskania spójnego obrazu rzeczywistości - pod warunkiem, że jest odpowiedzią na odruch empatii.
Swoje wpisy na blogu bardzo często kończę sformułowaniem „zacznijmy….”. Tym razem zakończę apostrofą. Wy, którzy toczycie ten katastrofalnie szkodliwy spór - wzmacniajcie Niepodległą pamiętając, że jest ona sumą jednostek, a każda z nich ma prawo do prawdy.
