O autorze
Autorka jest menadżerką, blogerką, podróżniczką oraz współwłaścicielką serwisów wegańskich www.pureveg.pl i www.tempehmake.com.

Fascynuje się roślinna kuchnią, zbiera opowieści o miejscach i żyjących w nich ludziach. Spisuje je i podaje dalej.

Kraj, do którego może jeździć bez końca - Indie.  Składnik potraw, który zawsze ma w lodówce - tempeh. Najważniejszy moment każdego dnia - poranny spacer z psem.

Misri, kelner z Jodhpuru - wszystkiego nauczyłem się sam

Misri, chłopak z pustyni. Rajastan, Indie
Misri, chłopak z pustyni. Rajastan, Indie Foto: D. Jaworska
Urodziłem się na pustyni. W wiosce leżącej za Jaisalmerem, przy granicy z Pakistanem. Nic tam nie ma. Tylko piasek i wielbłądy. Domy budowane były z gałęzi z buszu i okładane krowimi plackami suszonymi na słońcu. Chroniły nas przed piaskiem i chłodem nocy.



W wiosce mieszkało jakieś sto pięćdziesiąt osób.
Szkoły? Nie, tam nie ma szkół.

Przyjechałem do Jodhpuru gdy miałem 13 lat. Ze środka pustyni, gdzie spędziłem całe życie, prosto do miasta.
Nie znałem Hindi ani angielskiego.

Tak, Hindi też nie znałem.
Tam u nas, na pustyni, mówiło się naszym językiem.
Hindi nauczyłem się już tu, w Jodhpurze, a angielskiego uczyłem się od turystów, gdy zacząłem pracować w hotelu.

Dobrze mówię? Dziękuję.
Mówię, czytam, liczę. Jestem z tego dumny. I nauczyłem się wszystkiego całkiem sam.
To mój sukces, dzięki temu mogę tu być.
Ja - Misri, chłopak z pustni.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...