REKLAMA
Pracuję w przychodni zaćmy i jaskry. Nic poważnego. Rejestruje pacjentów i wykonuje okulary na zlecenie recept lekarskich. To praktycznie zawsze są osoby z poważnymi schorzeniami. Przyzwyczaiłam się . Tymczasem, około trzech tygodni temu, pojawił się u nas pacjent nietypowy.
Niedowidzący i niedosłyszący. Poruszał się o białej lasce. Nie było z nim właściwie żadnego kontaktu. On wszedł, powiedział że ma dziś wizytę u okulisty. Wizytę prywatną, płatną. Musiałam wyjąć mu z torby jego dowód osobisty, oraz pieniądze, żeby mógł zapłacić za badanie. W gabinecie, nie był w stanie określić co mu dolega.
Okazało się iż przychodzi do okulistów prywatnie od paru lat. Nie stosuje się do zaleceń lekarskich, bo ich nie słyszy. Musi widzieć szczątkowo, ponieważ przewrócił się po drodze na badanie, było widać po jego spodniach. Widać również, iż bardzo stara się być samodzielny, choć zupełnie przestało mu to wychodzić. Jako rejestratorka medyczna, mam dostęp do jego danych, których z powodu RODO, nie mogę udostępnić nikomu. Człowiek ten, przyszedł zupełnie sam, bez opiekuna. Bez kogoś kto posługuje się palcowym alfabetem Lorma. I teraz wyłania się pytanie, czy on w ogóle otrzymuje jakąś pomoc od naszego cudownego państwa, czy też nie? Czy wie, iż należy mu się bezpłatny opiekun społeczny, choć na kilka godzin dziennie, który by go wspomógł? Oraz państwowa opieka medyczna? Człowiek prawie głuchy i niewidomy, pozostawiony sam sobie. Proszę, pomyślcie, jak można mu pomóc. Być może, on pomocy nie zechce, ale ważne by miał wybór. Czy zechce z niej skorzystać , czy też nie. Piszę to wszystko, ponieważ jego osoba mną wstrząsnęła. Chory, samotny człowiek, ale bardzo waleczny, który za wszelką cenę stara się być samodzielny.
Zaczęłam więc szukać fundacji i organizacji pomocy dla osób głucho -niewidomych, i okazało się iż istniało takowe w Warszawie, ale od 2019 roku, znajduje się w stanie upadłości. Pierwsza i najważniejsza rzecz jaka mnie interesuje to to, jakie zatem inne organizacje pomagają tak ciężko dotkniętym przez los ludziom, i będę wdzięczna za wszelkie informacje, które będą w sposób realny w stanie pomóc osobie pana, który ma na imię Tadeusz. Ponieważ odniosłam silne przeświadczenie iż on nawet nie wie iż pomoc mu się należy. I wierzcie mi, z całą pewnością jej potrzebuje. A ja nie przejdę koło niego obojętnie. Bo jestem pracownikiem medycznym.
Nie bądźcie zatem obojętni i czekam na pozytywne inspiracje :)
Niedowidzący i niedosłyszący. Poruszał się o białej lasce. Nie było z nim właściwie żadnego kontaktu. On wszedł, powiedział że ma dziś wizytę u okulisty. Wizytę prywatną, płatną. Musiałam wyjąć mu z torby jego dowód osobisty, oraz pieniądze, żeby mógł zapłacić za badanie. W gabinecie, nie był w stanie określić co mu dolega.
Okazało się iż przychodzi do okulistów prywatnie od paru lat. Nie stosuje się do zaleceń lekarskich, bo ich nie słyszy. Musi widzieć szczątkowo, ponieważ przewrócił się po drodze na badanie, było widać po jego spodniach. Widać również, iż bardzo stara się być samodzielny, choć zupełnie przestało mu to wychodzić. Jako rejestratorka medyczna, mam dostęp do jego danych, których z powodu RODO, nie mogę udostępnić nikomu. Człowiek ten, przyszedł zupełnie sam, bez opiekuna. Bez kogoś kto posługuje się palcowym alfabetem Lorma. I teraz wyłania się pytanie, czy on w ogóle otrzymuje jakąś pomoc od naszego cudownego państwa, czy też nie? Czy wie, iż należy mu się bezpłatny opiekun społeczny, choć na kilka godzin dziennie, który by go wspomógł? Oraz państwowa opieka medyczna? Człowiek prawie głuchy i niewidomy, pozostawiony sam sobie. Proszę, pomyślcie, jak można mu pomóc. Być może, on pomocy nie zechce, ale ważne by miał wybór. Czy zechce z niej skorzystać , czy też nie. Piszę to wszystko, ponieważ jego osoba mną wstrząsnęła. Chory, samotny człowiek, ale bardzo waleczny, który za wszelką cenę stara się być samodzielny.
Zaczęłam więc szukać fundacji i organizacji pomocy dla osób głucho -niewidomych, i okazało się iż istniało takowe w Warszawie, ale od 2019 roku, znajduje się w stanie upadłości. Pierwsza i najważniejsza rzecz jaka mnie interesuje to to, jakie zatem inne organizacje pomagają tak ciężko dotkniętym przez los ludziom, i będę wdzięczna za wszelkie informacje, które będą w sposób realny w stanie pomóc osobie pana, który ma na imię Tadeusz. Ponieważ odniosłam silne przeświadczenie iż on nawet nie wie iż pomoc mu się należy. I wierzcie mi, z całą pewnością jej potrzebuje. A ja nie przejdę koło niego obojętnie. Bo jestem pracownikiem medycznym.
Nie bądźcie zatem obojętni i czekam na pozytywne inspiracje :)
