Jak grzyby po deszczu, wysypało się ostatnio wiele publikacji na temat muzułmanów. Najwięcej skrajnych poglądowo. Jedni ich potępiają a inni bronią. Ja wolę pozostać pośrodku. Trochę denerwuje mnie to że za każde słowo krytyki pod ich adresem można zostać okrzykniętym rasistą.

REKLAMA
Jak grzyby po deszczu, wysypało się ostatnio wiele publikacji na temat muzułmanów. Najwięcej skrajnych poglądowo. Jedni ich potępiają a inni bronią. Ja wolę pozostać pośrodku. Trochę denerwuje mnie to że za każde słowo krytyki pod ich adresem można zostać okrzykniętym rasistą.
Ostatni przykład rasizmu religijnego miał miejsce w Polsce w czasach II wojny światowej, i mam nadzieję że taki koszmar nigdy już się nie powtórzy. Wielu autorów publikacji o muzułmanach porównuje współczesną nagonkę na nich, do Holokaustu. Proponuję tego nie robić. To błąd myślowy. Ja nie bardzo widzę związku między prześladowaniami Żydów, których zamykano w gettach i zagazowywano, do nieumiejętności zasymilowania się muzułmanów z ludnością autochtoniczną w Europie. To kuriozalne porównanie, powiedziała bym nawet że obraźliwe dla pamięci ofiar Holokaustu. Trochę rozsądku ludzie!
Nie każda krytyka pod adresem muzułmanów świadczy o tym że jest się rasistą. Może czas zacząć mówić o problemie szczerze, ale bez tzw. poprawności politycznej? Nie zwalajmy wszystkiego na wrodzoną ksenofobię Polaków. Owszem, było by najprościej powiedzieć że nietolerancyjny polak, katolik, nienawidzi innych religii i jest im niechętny. Ale ja wcale nie jestem religijna, a mimo to obawiam się muzułmanów. I już odpowiadam czemu.
Ponieważ nie słyszę z ich strony wyraźnych głosów potępienia ataków na europejczyków z okrzykiem „Allah Akbar” na ustach. Nie słyszę też że bezwzględnie odcinają się od prawa Szariatu. A właśnie to powinni zrobić, aby móc spokojnie egzystować w społeczeństwach europejskich. Dla mnie osobiście rozwiązanie problemu jest proste. Swoją religię każdy powinien praktykować w domu lub w świątyni. Nic mi do tego. Wolnoć Tomku w swoim domku.
Ta religia, obojętnie jaka by nie była, nie stoi nigdy nadrzędnie ponad prawem świeckim. Wręcz przeciwnie. I tego prawa każdy obywatel musi przestrzegać. Nie ważne czy wierzy on w Jahwe, Buddę, Allaha, czy też nie wierzy w nic. I dopóki miłośnicy swoich bogów nie zrozumieją że powinni zająć się własnym zbawieniem, a nie cudzym, trwać będą wojny. To są wojny religijne. W nowej, współczesnej formie. One zaczynają się przy ekranach komputerów. A później przenoszą się na ulicę. Ani katolik, ani muzułmanin nie ma prawa mówić innym jak maja żyć. Nie w ustroju demokratycznym.
Owszem, w demokracji władzę sprawuje większość obywatelska, ale nie większość religijna. I czas aby religię od państwa oddzielić bardzo grubą kreską. Nie jest to z mojej strony przejaw nienawiści czy nietolerancji wobec ludzi wiary. Przeciwnie, szanuję ludzi, ich wiarę również. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy to oni zaczynają mi mówić jak mam żyć. I usiłują moje życie wtłoczyć we własne ramy myślowe. A tak być nie może. Muzułmanie nie asymilują się z europejczykami. Żyją według własnych koranicznych praw. W społecznościach europejskich, tam gdzie stanowią większość, wdrażają je bezpardonowo, za nic sobie robiąc prawo świeckie.
Dla równowagi dodam, że dokładnie to samo w Polsce robią fanatyczni katolicy. Ktoś mi powie że nie wszyscy oni są radykałami. Jasne że nie. Ale to ich najbardziej słychać. To oni sieją społeczny zamęt. I może czas zrobić z nimi porządek? Wszyscy każą mi być poprawną politycznie i tolerancyjną. Ale jak można być tolerancyjnym wobec nietolerancji? To jakiś oksymoron!
Każda z monoteistycznych religii jest nietolerancyjna. Ksenofobiczna, homofobiczna, pełna uprzedzeń do innych ludzi. Tylko świeckie państwo, sprawiedliwe dla wszystkich, zapewni spokój obywatelom, niezależnie od ich prywatnego światopoglądu, i wartości jakie wyznają. Więc chyba już czas pogonić na cztery wiatry cały religijny beton z naszej polityki. Inaczej o tolerancji w tym kraju będziemy mogli pomarzyć następne sto lat.