Praca psychologa przypomina czasami szydełkowanie. Oczko za oczkiem, półsłupki, jakiś większy element. Powolny krok za krokiem. Czasami trzeba się zatrzymać, zastanowić. Nie da się iść na skróty. Bywa, że potrzebnych jest kilka spotkać, bywa, że terapia trwa o wiele dłużej. Jest też tak, że i ja i pacjent zderzamy się z murem, którego nie potrafimy przeskoczyć. Nie jest wtedy łatwo, zastanawiam się, szukam, dzwonię do moich przyjaciół - psychologów szukając u nich wsparcia, naradzając się w poszukiwaniu skutecznego rozwiązania. Teraz wiosną pomaga mi też grzebanie się w ziemi i sadzenie młodych ziół. Dotyk rozgrzanej ziemi dodaje sił.

REKLAMA
Naładowana nową energią, silniejsza staję przed pacjentem i przeprowadzam go przez terapię. Tak było i tym razem. Ciężki problem do rozwiązania, wielowarstwowy, sięgający swoją historią odległego czasu. Kilka miesięcy trudnej, chwilami bolesnej terapii. Irytacja, zwątpienie na zmianę z chęcią wyjścia z choroby u pacjenta. Moje poszukiwanie drogi skutecznej terapii. Trudna praca wspólna praca. Mijające tygodnie, miesiące. Aż przyszedł taki moment, że zaczęło się coś zmieniać. Delikatne, ledwo zauważalne drgnięcie. Lubię swoją pracę, jej wyzwania i niepowtarzalność. Zmusza mnie do ciągłej nauki, poszukiwania nowych rozwiązań, otwartości na zmiany i pokory. Nie zawsze jest łatwo, walczę wspólnie z pacjentami z ich problemami. Jednak radość z sukcesu pacjenta, który zwycięża wynagradza wszystko! Jest jak turbo doładowanie. Daje energię w pracy i w życiu. Ostatnio podzieliłam się pozytywną energią ze znajomymi na facebooku i nagle kilkadziesiąt osób dzieliło moją radość. Kiedy wy ostatnio opowiedzieliście swoim przyjaciołom o jakimś sukcesie? Nawet niewielkim, nie zawsze spektakularnym? Dlaczego jest tak, że nie krzyczymy głośno kiedy osiągamy sukces?
Pisałam już kiedyś o tym ,że warto chwalić dzieci, że potrzebujemy pozytywnych wzmocnień. To się nie zmienia z czasem. Lubimy być chwaleni, doceniani, podziwiani. Kiedy usłyszymy słowa podziwu od szefa, partnera, dziecka nagle zaczynamy mocniej wierzyć w swoje siły, stajemy się bardziej kreatywni i skuteczni w swoim działaniu. Czekamy na komplementy, ale czy sami potrafimy mówić o swoich sukcesach, czy raczej milczymy, a nawet umniejszamy wartość swoich zwycięstw? Otóż wielu z nas ma w głowie dziecięcy wierszyk "samochwała w kącie stała"! Nie wolno mówić o sobie dobrze, bo to coś złego? Nie mamy co czekać aż nas będą chwalić za codzienny wysiłek, bo się nie doczekamy? Mamy czekać na czasy po śmierci, bo wtedy będą o nas mówili tylko dobrze? Bzdura. Trzeba doceniać to co ludzie dookoła robią dobrze, chwalić ich za małe sukcesy i za wielkie zwycięstwa. Równie ważną umiejętnością jest wiara we własną moc. Patrzysz na siebie wieczorem w lustrze i kogo widzisz? Kogoś kto właśnie miał dobry dzień, poradził sobie z planowaniem czasu i zdążył z oddaniem ważnego projektu na klientowi, pamiętał o kupieniu płynu do nabłyszczania, zrezygnował z dodatkowej porcji deseru i samodzielnie powiesił półkę posługując się wcześniej wiertarką. A może kogoś, kto rozmyśla o tym, że jego kolega ze studiów ma wyższe stanowisko, pracuje wolniej niż ktoś z pokoju obok i ciągle czeka na swój życiowy sukces?
Za oknami piękna wiosna, a właściwie już lato. Słońce, pikniki i łubianki truskawek, a my rozmyślamy o tym co osiągnęli inni! Zamiast zastanawiać się nad rozwiązywaniem własnych problemów koncentrujemy się na innych, na ich sukcesach. W takich momentach przestajemy być konstruktywni i kreatywni, oddajemy innym władzę nad swoim życiem. A przecież można tak zwyczajnie zacząć doceniać drobne zdarzenia i samemu chwalić się tym co osiągamy. Mówmy bliskim, o dobrych rzeczach, które nam zapełniły dzień w pracy, dzielmy się radością z dobrej pracy, ze wszystkiego co się pojawia każdego dnia. Chwalmy się na potęgę, dzielmy z innymi sukcesami i dzięki temu uruchamiajmy swoją kreatywność, motywację i siły no wszystko co chcemy zrobić w swoim życiu.
Dobrze też, żeby oprócz tego, że się pochwalimy, że opowiemy bliskim o własnych osiągnięciach, to jeszcze uczcijmy to, co dobrego się wydarzyło. Cieszcie się chwilą!
logo
akacja Dorota Minta

Ja po wyjściu z gabinetu zanurzyłam się w zapachu kwitnących akacji. Przypomniał mi się smak nektaru wysysanego w dzieciństwie prosto z tych białych kiści. Chciałam zatrzymać tą słodycz i zrobiłam kwiaty w cieście naleśnikowym :)
Składniki:
1. kiście kwiatów akacji
2. ciasto naleśnikowe
• mąka pszenna - 1 szkl
• jajko - 1 szt
• mleko - 1/2 szkl
• woda gazowana ok. 1 szkl
• szczypta soli
3. olej do smażenia
Sposób wykonania:
1. przygotuj ciasto naleśnikowe:
• wymieszaj mąkę, jako i mleko, sól
• dodaj wodę do uzyskania konsystencji gęstej śmietany
• pozostaw cisto na minimum godzinę
2. zanurzaj kwiaty akacji w cieście i smaż na rozgrzanej patelni
3. osusz delikatnie na ręczniku papierowym
4. podawaj lekko oprószone cukrem pudrem
5. ciesz się swoim sukcesem ;)
logo
smażone kwiaty akacji Dorota Minta
Potem otwórz butelkę zimnego proseco i smakuj wspólnie z kimś bliskim słodycz sukcesu.